Ratujemy tysiące psów - potrzebujemy pomocy!

do końca
Wsparło 5 946 osób
329 873 zł (82,46%)
Brakuje jeszcze 70 127 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 11 Lipca 2021

Zakończenie: 18 Września 2021

Być może już za kilka dni "Pogotowie dla Zwierząt" przestanie istnieć, przestanie pomagać interwencyjnie tysiącom zwierząt rocznie. Tak źle jeszcze nigdy nie było. Brakuje nam środków na ratowanie zwierząt i spłatę zadłużeń - ogromnych zadłużeń za udzielanie pomocy psom. Państwa pomoc to "ostania deska ratunku" dla setek zwierząt. Nie pozostało nam nic innego jak błagać Państwa o tę "deskę". 

Codzienna praca 

Codziennie odbieramy zagłodzone zwierzęta, likwidujemy pseudohodowle psów, w roku ubiegłym koordynowaliśmy likwidację „Radys” – największego schroniska w Polsce, skąd odebraliśmy 1200 zwierząt.

Dziś nie mamy na leki, transporty i utrzymanie psów w hotelach, szpitalach dla zwierząt. Długi na 03.09.2021 r. to prawie 150 tysięcy złotych. Wszystkie one są za ratowanie zwierząt z interwencji. Brakuje nam środków na podstawowe zobowiązania - faktury a także na prąd i bieżące opłaty za lekarzy czy leczenie psów w domach tymczasowych.

Nie pytamy o koszty...

Zawsze to „my” udzielaliśmy pomocy dla zwierząt 24 h nie pytając nikogo "Kto za to zapłaci?". Teraz „my” prosimy o wsparcie by „Pogotowie dla Zwierząt” istniało dalej i pomagało.

Codziennie mamy nowe zgłoszenia, a nie mamy nawet za co zatankować, by dojechać do potrzebujących psów. Prosimy o pomoc finansową i udostępnienie zbiórki. To nasza ostatnia nadzieja.

Ratujemy "na kredyt..." 

Niestety prawda jest brutalna, od kilku miesięcy ratujemy psy na kredyt. Telefon interwencyjny z prośbą o pomoc dzwoni czasami co kilkanaście minut. Staramy się pomóc wszystkim. Tylko w ostatnim miesiącu odebraliśmy ponad 100 zwierząt za znęcanie się nad nimi.

Koszty ich ratowania są ogromne. Środków, jakie płacimy, nie zwraca ani gmina, ani inne służby, tłumacząc się brakiem podstaw do zapłaty. Z kilku zbiórek miesięcznie jakie publikujemy starcza tylko na leczenie dla 10-15 zwierząt. W niektórych uzyskujemy tylko niecałą 1/4 celu. 

Miesięcznie ratujemy tymczasem kilka razy więcej zwierząt niż publikujemy "na nie" zbiórki. Prosta kalkulacja jest niemiłosierna: zbieramy obecnie na zbiórkach ok. 20 tys. zł. miesięcznie, wydać musimy miesięcznie od 60 do 80 tys. zł.

Trudne interwencje

Zgłaszane są do nas bardzo drastyczne i trudne interwencje, takie gdzie często inni sobie nie poradzą. Nie chcemy przerywać niesienia pomocy dla zwierząt, które na nią oczekują. Rok temu przez ponad miesiąc koordynowaliśmy proces likwidacji schroniska w Radysach, udało się zamknąć to miejsce.

Po roku leczenia, utrzymywania psów, wykonywania im zabiegów wykorzystaliśmy całą pulę i zabrakło. Ze zobowiązań z „Radys” pozostało nam do zapłaty jeszcze prawie 130 tys. kosztów za bieżące leczenie psów i transporty, a także sterylizacje i kastracje psów. Faktury cały czas są nadsyłane.

Nie mamy za co zapłacić za te faktury, nie mamy skąd pożyczyć... Prokuratura i policja nie zwraca wydatków, gmina odmawia wydania decyzji o odebraniu psów i nie pokrywa żadnych kosztów. Mamy jeszcze pod opieką ponad 200 psów z Radys, w tym wiele w hotelach i domach tymczasowych i musimy im zapewnić leczenie i utrzymanie. Z czego? Tego nie wiemy.

Dług, długiem dług pogania...

Do każdych problemów, gdzie wrzeszczą na nas ludzie, którym odbieramy psy i domagają się ich zwrotu - podchodzimy na spokojnie. Ale samo zadłużenie, jakie mamy w przychodniach weterynaryjnych, szpitalach dla zwierząt i gabinetach weterynaryjnych to już nie jest spokojny temat. To zadłużenie wynosi obecnie 80 tys. zł. (między innymi Przychodnia: Jatagan, Multivet, Omega i OIOM Wet., Na Skraju i wiele innych). Można do nich zadzwonić i zapytać. W hotelach dla zwierząt nie jest lepiej. Trzymamy tam prawie 50 psów w bardzo złym stanie psychicznym, które wymagają pracy z na obecną chwilę zadłużenie za kilka ostatnich miesięcy wynosi ok. 50 tys. zł. Łącznie mamy do zapłaty 260 tys. zł. Na naszym koncie Stowarzyszenia od kilku dni mamy do dyspozycji kwotę 326 zł.

Urywają się do nas nie tylko telefony interwencyjne, ale i w sprawie windykacji należności. W dodatku za ogrzewanie grzejnikami elektrycznymi psów w naszym azylu przyszła nam faktura do zapłaty na kwotę 7 tys. zł. Kwota jest już wymagana, bo jest po terminie. Przyszło też zawiadomienie o odcięciu prądu. Tak źle jeszcze nie było. Nigdy. 

Działamy bez strachu, mimo problemów...

Stawiamy opór wszystkim, którym odbieramy zwierzęta, walczymy z patologią gmin i umorzeniami spraw w policji i prokuraturze, likwidujemy kolejne miejsca grozy dla zwierząt. Nic i nikt nas nie zmusi do zaniechania tych działań. Ale przegrywamy z zapewnieniem finansowania interwencji. 

Tak jak umiemy walczyć o zwierzęta – tak nie potrafimy pozyskiwać na to środków. I musimy to Państwu szczerze przyznać.

Obecnie brakuje nam na karmę, leki i przede wszystkim na bieżące interwencyjne odbieranie zwierząt, w tym na paliwo. Gdyby udało się nam zebrać całą kwotę mamy szansę nie tylko na spłatę długów, ale na dalsze działanie jeszcze na wiele miesięcy.

Codziennie dostajemy prośby o pomoc dla psów trzymanych w beczkach, lub w słońcu na polu. Działamy jako organizacja dzięki Państwa pomocy i wsparciu. Dlatego prosimy o jakąkolwiek pomoc.

Przez ostanie trzy lata odebraliśmy interwencyjnie ponad 4 tysiące zwierząt, nie tylko od osób indywidualnych i ze likwidowanych schronisk jak i pseudohodowli.

Nasi członkowie uczestniczyli w największym odbiorze zwierząt i likwidacji pseudohodowli w Dobrczu pod Bydgoszczą – prawie 200 psów i kotów.

Udzielamy rocznie około 600 psom i kotom odebranych z pseudohodowli pod Łodzią, Katowicami, Warszawą, Lublinem, Poznaniem i Szczecinem.

Pomagamy także psom bezdomnym porzuconym przez ludzi, psy te są w beznadziejnych sytuacjach. Na fotografii poniżej jest psiak "Aron" w bardzo ciężkim stanie z urwanymi trzema łapami.

A to już ten sam "Aron" po prawie roku leczenia i rehabilitacji.

Koszty leczenia i rehabilitacji aby pies stanał na kończyny były ogromne. Dzięki Państwa pomocy uratowaliśmy go wspólnie. Dziś ma kochający dom.

Tak z kolei wyglądał pies, który zabierany był ze wsi pod Grójcem. Przyjechał do nas z kawałkiem wyrwanej łapy. Udało się mu pomóc i też z Państwa pomocą cieszy się już nowym domem. 

W ciężkim stanie trafił pod  opiekę Pogotowia dla Zwierząt i dziś też po prawie roku "Grajek" porusza się normalnie.

Dziś nasza dalsza działalność przy ratowaniu psów i innych zwierząt zależy od Państwa, którzy lubią zwierzęta. Dziś prosimy o Państwa pomoc. Chcemy bowiem dalej pomagać skrzywdzonym zwierzętom. Wesprzyjcie zwierzaki i pokażcie to udostępniając zbiórkę i Waszą pomoc u siebie na profilach Fb.

Organizator
4 aktualne zbiórki
140 zakończonych zbiórek
do końca
Wsparło 5 946 osób
329 873 zł (82,46%)
Brakuje jeszcze 70 127 zł
Wesprzyj