Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Stałam i płakałam przepraszając Wszystkich wokół, że po prostu inaczej nie mogę...
Widok Tej klaczy tu w Klinice i powolne docieranie do mojej świadomości, że Ona jest z Nami, że to się wydarzyło to jak wybudzenie ze snu na jawie...
Jej spojrzenie wielkimi oczętami, które same jakby ociekały łzami... wyłaniały się z krzywej, zdeformowanej główki... pełne strachu, niepewności i obaw... z nozdrza wisiała zaschnięta, sącząca się z górnych struktur głowy ropa... zdenerwowanie kręciła się po boksie...
Miałam wrażenie, że tak jak Ja nie do końca jest świadoma tego co się dzieje, tego co właśnie się wydarzyło... Oddychała ciężko...wskutek swojej choroby... Nie bardzo wiedziałam co Jej powiedzieć, bo dawna nie czułam tak wielkiej bezsilności...
Większość koni uratowanych przez Azyl z targów była chora, kaleka, skrajnie zaniedbana... Część z Nich nie ma już z Nami, a część wciąż cieszy się wolnością koni Azylu...
NASARA tak dostała na imię- nowe życie, nowe imię! Słowo oznaczające ZWYCIĘSTWO wywodzące się z Afryki Zachodniej.
Bardzo Was proszę o to zwycięstwo dla Niej, byśmy nigdy się nie poddali, byśmy sprawili, że wreszcie pozna smak trawy, pastwisk, młodości, szaleństwa, towarzystwa innych koni, miłości i bezpieczeństwa... URATUJMY JĄ RAZEM !!!
Dziękuję ogromnie za dotychczasowe darowizny, bo dzięki Nim Nasara żyje i dotarła do Kliniki !!!
Ps. Kwota zbiórki została zwiększona o koszty leczenia i może ulec zmianie...
Nie mam więcej nic prócz zdjęć... tych z przerażonymi oczętami, z cięknącym gilem z nosa, z opuszczoną głową...
Będziesz miała dom wołałyśmy, a Nasze policzki drżały... Lawina łez popłynęła, bo sam obraz młodziutkiej dziewczynki rozsypał Nasze serducha na części pierwsze...
Są takie chwile w życiu ludzi z ogromną epatią do zwierzęt, że w danym momencie nic nie jest ważniejsze od życia bezbronnej istoty, wiesz że musisz pomóc, bez względu na okoliczności, warunki, czy możliwości...
Tak też było z Naszą końską dziewczynką. Cena niemała, a koszty leczenie jeszcze większe...
Ale kto zechciałby Jej pomóc? Nikt!
Czy ma prawo do życia bez bólu? Do życia w ogóle? Do młodości, dorastania, dojrzewania, radości? Do przyjaciół, swojego stada i domu? Do kolejnego jutra i przyszłości? - TAK OCZYWIŚCIE, ŻE MA !!!
Nasz czas się kończy! Miejsce w Klinice w Toruniu zarezerwowane zostało na czwartek, a Nasza malutka jest gdzieś daleko i wciąż czeka...
RATUJMY JĄ !!!


Razem możemy dać Jej dom, opiekę i leczenie! Dorastanie, młodość i bezpieczne życie... To jeszcze dzieciak, ma niecałe 2 lata... Mierzy się z ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobą wskutek której Jej głowa wypełnia się płynami... Zobacz na Jej oczy, doskonale widać, że ten pełny energii młodziak chce żyć!
KONIECZNIE OBEJRZYJCIE FILM PONIŻEJ...
Co roku w Skaryszewie ta sama straszna „tradycja”. Wstępy zwane także Świętem Konia. Tyle tylko, że świętują pijani handlarze, a zwierzęta cierpią katusze, by następnie masowo wywozić je na rzeź.
Mogłabym pisać wiele na temat końskiej gehenny podczas ostatniego, śmiertelnego transportu, ale chociaż po części naświetle to bestwialstwo... Przemierzanie tysiąca kilometrów za granice kraju, nieludzcy, wynajęci przewoźnicy, strach, ból, choroba, starość, kalectwo, nieopatrzone, otwarte rany, końskie dzieci w łonach Matek. My sobie tego nie wymyśliliśmy, My to przeżyliśmy, byliśmy tam, ratowaliśmy, dokumentowaliśmy, zabieraliśmy te najbardziej potrzebujące. Część z Nich jest z Nami do dziś! W mrozie patrolowaliśmy nocą cały obwód Skaryszewa, bo lewe transporty i dogadane handlarskie ustawki odbywały na polach, pustkowiach i innych odludnych miejscach. Konie przerzucane jak worki ziemniaków... I gdzie były dla tych wandali litery prawa, przepisy o transportowaniu zwierząt i inne wytyczne zapewniające bezpieczeństwo tych zwierząt? Powiem Wam gdzie- w dupie! Dokładnie tam, gdzie mieli je wszyscy dbający o Święto Konia!
A na targowisku jak? Zataczamy koło, bo i tu litości zwierzęta nie zaznały. Od oparów wódy, którą biedni rolnicy pili co by nie pomarznąć kręciło się w głowie mimo przebywania na powietrzu. Zabawa kto mocniej uderzy konia, żeby zademonstrować władzę, biegi po targowisku z wystraszonym koniem zaopatrzonym w odpowiedni, rzecz jasna niedozwolony osprzęt w pysku, co by konik był jeszcze bardziej z bólu uległy... Sztuczny tłum, żeby obrońcom praw zwierząt raz po raz można było spuścić łomot, wyrzucić telefon i naturalnie zastraszyć. Normalny, empatyczny człowiek, będący tam po raz pierwszy z reguły zalewał się łzami, a od stresu bolała go tak głowa, że kończył wymiotowaniem...
A co my możemy zrobić jako Azyl oprócz naszej obecności tam na targach? Dać dom choć temu jednemu na tysiące skazańców! Każde życie jest bezcenne!
I tak naprawdę ta garstka uratowanych przez tych, którzy tam będą to Nasze głośne NIE przeciwko zabijaniu koni i transportowaniu Ich na rzeź!
Kwota zbiórki obejmuje wykup konia, zabezpieczenie go po przyjeździe w opiekę weterynaryjno- kowalską, zabezpieczenie utrzymania konia choć na pierwsze 6 miesięcy, podróż na targi wynajętym transportem.
Targi...

Targi...

Targi...

MALWINA targi Skaryszew...

MALWINKA teraz...

LAGUNA targi Skaryszew...

LAGUNA teraz...

TARO targi Pajęczno...

TARO teraz...

Ładuję...