Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Kiara dzięki cudownej i troskliwej opiece Małgosi żyje i ma się dobrze. Jak wiecie ochwat to bardzo groźny, bolesny stan zapalny listewek rogotwórczych w kopytach konia. Najważniejsze przyczyny to błędy w karmieniu (nadmiar cukrów), zaburzenia metabolizmu oraz przeciążenia. Choroba ta wymaga szybkiej pomocy weterynarza. To wszystko się udało przeprowadzić. Jednak najważniejsze jest poźniej przestrzeganie diety i częste wizyty kowala oraz nie dopuszczenie do bólu.






Kira jest po wizycie weterynaryjnej. Nie mamy dobrych wieści. Ma zrobione zdjęcia obu przednich nóg, wielokrotnie przechodziła ochwat. W nodze w której kopyto było najbardziej zdeformowane nastąpiła liza kości, znaczy że kość kopytowa uległa degradacji i zostało jej już tylko pół, pozostała część ewakuowała się wraz z ropą. Kucynka musiała przez wiele lat okrutnie cierpieć. W pozostałych nogach nastąpiła rotacja kości kopytowej , czyli kość zmieniła ustawienie względem podeszwy. Wykonane zdjęcia chcemy dać do dalszej konsultacji by podjąć najlepszą decyzję względem naszej kucynki. Życzcie nam siły i powodzenia oraz trzymajcie za maleńką kciuki. Zrobimy wszystko by ją ratować. Znacie nas. Ale to nie wygląda dobrze. Dziś przyszły nowe faktury, min. za leczenie Maksa, za operację Luby ( usunięcie śledziony z guzami), Pipi ( usunięcie ślinianek ) za Barego - DON-ka z pobocza drogi koło Jelenina - którego czeka amputacja ogona. Nasz dług bieżący wzrósł do 42 tys. zł. O tym jutro. Cały czas zgłaszacie nowe interwencje i nie rozumiecie, że z takim długiem i mnóstwem podopiecznych wymagających leczenia i brakiem adopcji nikomu nie jesteśmy już w stanie pomóc. A zbiórki stoją. Pieniądze kapią. No ale cóż No cóż jak tak dalej pójdzie zlicytują szefowej jej małe 30 - metrowe mieszkanie..........................
U Kiry był dziś kowal @Marek Tobys i Anna Tobys - jego żona. Dostaliśmy prezent., za który pięknie dziękujemy w imieniu Kiry. Marek naprawił kopyta Kiry za darmo. To cegiełka Ani i Marka w przywracanie Kirze zdrowia. Dziękujemy w imieniu kucynki. Jesteście kochani A szczególne podziękowania należą się Gonia Małagonia za przyjęcie Kiry pod swój dach i objęcie ją fachową opieką.
Następny krok to RTG. Pobranie krwi, bo sierść wygląda źle. Może być chora tarczyca, albo cushing. Kirę będzie trzeba prawdopodobnie ogolić. Była cala zakleszczona. Jest pogryziona przez wszy. Skóra jest w makabrycznym stanie.
Pomóż:


Kira już po pierwszej wizycie weterynarza. Jutro wstępne struganie czyli werkowanie kopyt - bo bardzo boli i nie może chodzić. Trzeba robić to etapami by nie przysporzyć dodatkowego bólu spowodowanego zmianą ustawienia nogi i ryzykiem zerwania ścięgien. Będziemy też wiedzieć wstępnie czy nie ma ochwatu . A poza tym skrobanie ma przygotować do zdjęć RTG - co jest konieczne, żeby stwierdzić czy oprócz przerośniętych kopyt nie ma zmian w stawach i kościach, bo w takim przypadku musi zastosowane specjalistyczne postępowanie kowalskie.
A dziś było pierwsze zapoznanie Kiry z Louisem ( ten biały wykupiony przez BOZ z rzeźni 7 lat temu) i Gimlim też uratowanym z rzeźni ale przez inne stowarzyszenie. Gimli przeszedł 4- kończynowy ochwat. Także chłopaki mają swoją damę
Cała trójka u Gonia Małagonia. A warto podkreślić przy tym, że Gonia Małagonia zaadoptowała od nas 10 lat temu cudnego konia Arabskiego Sudana z głośnej swego czasu interwencji w Modrzycy. Sudan też miał być przerobiony na szynkę. A teraz wygląda tak jak na ostatnich zdjęciach autorstwa Łukasz Gauza .
Kiara urodziła się w maju 2007 roku. Nie była jednym z tych bezimiennych kucyków bez dokumentów – była chcianym i kochanym źrebakiem. Gdy podrosła, została sprzedana. Jej hodowca miał nadzieję, że trafi w dobre i kochające ręce. Niestety, życie potoczyło się inaczej.
Obecnie Kiara nie pamięta już, jak to jest poruszać się bez bólu. Jej kopyta uległy deformacji, a każdy krok przynosi jej przeszywające cierpienie. Jednak pewnego dnia coś się zmieniło. Wśród zgiełku pojawili się ludzie, którzy zapewnili ją, że wszystko będzie dobrze i że zabiorą ją w lepsze miejsce. Przyjechał duży pojazd, do którego kazali jej wejść. Kiara, mimo swojego cierpienia, wciąż ufała ludziom, więc zrobiła, co jej kazano.
W nowym miejscu Kiara natychmiast otrzymała świeże siano, a opiekunowie okazali jej troskę i zapewniali, że jej sytuacja ulegnie poprawie. Wieczorem pojawiła się lekarz weterynarii, która dokładnie zbadała stan klaczy, ze szczególnym uwzględnieniem jej zdeformowanych kopyt. Specjalistka wskazała na konieczność konsultacji z kowalem oraz wykonania badań diagnostycznych, takich jak zdjęcia rentgenowskie. Podkreśliła również, że proces przywracania Kiarze swobody ruchu i eliminacji bólu będzie wymagał czasu i starannej opieki.
W wyniku wieloletnich zaniedbań Kiara straciła możliwość poruszania się bez cierpienia. Dla konia ruch to życie. My, jako BOZ, chcemy przywrócić jej radość, możliwość swobodnego ruchu oraz wiarę w ludzi.
Ładuję...