Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
BARDZO PILNIE: potrzebujemy bezpiecznych schodów na strych i uszczelnienia komina
To dwie rzeczy, które w tej chwili są w Runie najpilniejsze.

Obecne „schody” na strych miały być tylko rozwiązaniem tymczasowym. Wcześniej była tam po prostu przystawiana drabina, bo miejsca jest bardzo mało. Powstała więc konstrukcja, która trochę przypomina drabinę z poręczą – bardzo stromą, z tak wąskimi stopniami, że stopę trzeba stawiać na nich bokiem.
I niestety zrobiło się naprawdę niebezpiecznie.

Niedawno spadła z tych schodów sąsiadka. Poręcz wyhamowała upadek i na szczęście skończyło się na potłuczeniach. Mogło jednak skończyć się znacznie gorzej.
A Sylwia musi pokonywać te schody kilka razy każdego dnia. Na strychu przebywają nasze najmniejsze kociaki. To również miejsce, w którym w razie potrzeby możemy odizolować chore zwierzę albo zapewnić ciszę i spokój kotu po operacji.

Sylwia wchodzi i schodzi tam z kuwetami, karmą, a czasem także z transporterem, w którym jest kot. Przy tak stromych i wąskich stopniach wystarczy jeden niewłaściwy krok.
Nie możemy czekać, aż wydarzy się coś poważnego.
Dlatego wykonanie bezpiecznych schodów na strych jest koniecznością, a nie poprawianiem komfortu. Drugą pilną sprawą jest uszczelnienie komina, którego stan również wymaga interwencji.
W RUNIE zawsze jest coś ważniejszego od remontu – leczenie, karma, kolejny chory zwierzak. Ale są takie naprawy, których dłużej odkładać po prostu nie możemy.

Bardzo prosimy Was o pomoc w zebraniu środków na schody i zabezpieczenie komina. Chcemy, żeby strych nadal mógł służyć naszym kotom, ale korzystanie z niego musi być bezpieczne również dla ludzi, którzy się nimi opiekują.
Każda wpłata przybliża nas do wykonania tych dwóch pilnych prac.
Woliera jest już gotowa, bezpieczna, a nasze kociaki korzystają z niej z ogromną ochotą. Dzięki Waszej pomocy udało się również osadzić drzwi balkonowe w kocim pokoju. Teraz koty mogą wychodzić bezpośrednio do woliery – jak „ludzie” – zamiast przeciskać się przez okno. Jest znacznie wygodniej, a przede wszystkim bezpieczniej, szczególnie dla naszych starszych i niepełnosprawnych podopiecznych.

Bardzo Wam za to dziękujemy. To kolejna zmiana, która naprawdę poprawiła codzienne życie kotów w Runie.
Niestety remont jeszcze się nie kończy. Przed nami kolejne bardzo potrzebne prace. Pilnego uszczelnienia wymaga popękany komin. Musimy również zabezpieczyć kruszącą się piankę oraz wykonać bezpieczne schody.

Bardzo ważne jest też osadzenie okna na poddaszu. To miejsce, w którym przebywają koty przechodzące aklimatyzację, maluszki oraz zwierzęta potrzebujące spokoju po zabiegach chirurgicznych. Obecnie mieszka tam między innymi pięć kocich maluchów.
Poddasze jest jednak bardzo słabo doświetlone, a latem pojawia się jeszcze poważniejszy problem – podczas upałów robi się tam niewyobrażalnie gorąco. Martwimy się o bezpieczeństwo zwierząt i ryzyko przegrzania. Okno pozwoliłoby nie tylko wpuścić do pomieszczenia naturalne światło, ale przede wszystkim otwierać je wieczorami i nocą, żeby przewietrzyć i choć trochę schłodzić strych.

W RUNIE zawsze jest coś do zrobienia. Część prac dzięki Wam udało się już zakończyć, ale przed nami kolejne – okno, komin, zabezpieczenie pianki i bezpieczne schody.
Bardzo prosimy o dalszą pomoc. Chcemy krok po kroku stworzyć naszym podopiecznym miejsce nie tylko dające schronienie, ale przede wszystkim bezpieczne i dostosowane do ich potrzeb.
Dzięki Wam woliera już powstaje. Teraz musimy sprawić, żeby była bezpieczna także dla Mieszka. ❤️
Pamiętacie Mieszka? To jeden z dwóch braci – Mieszko i Sambor – o których tak długo walczyliśmy.

Niestety mimo ogromnych starań nie udało się uratować wzroku Mieszka. Koci katar pozostawił trwały ślad i dziś Mieszko jest całkowicie niewidomy.
Bardzo chcieliśmy, żeby razem z Samborem mógł korzystać z nowej woliery. Niestety okazało się, że w obecnej formie jest to dla niego zwyczajnie zbyt niebezpieczne.

Koty wychodzą do woliery przez okno, a na dół schodzą po wąskim, dość stromym pniu drzewa. Dla zdrowych kotów to świetna zabawa. Dla niewidomego Mieszka mogłoby skończyć się upadkiem i kolejnym nieszczęściem.
Dlatego musimy wykonać bezpieczne wyjście do woliery poprzez montaż drzwi balkonowych. Dzięki temu Mieszko będzie mógł samodzielnie i bezpiecznie wychodzić na zewnątrz, tak jak pozostałe koty.

Koszt zakupu i montażu drzwi to około 3 000 zł.
Bardzo chcemy, żeby niepełnosprawność nie odbierała Mieszkowi radości z życia. Dzięki Wam możemy stworzyć miejsce, z którego będą mogły bezpiecznie korzystać wszystkie nasze koty – także te najsłabsze.
Na zdjęciach możecie zobaczyć, jak wygląda obecne zejście do woliery. Dla niewidomego kota to naprawdę zbyt duże ryzyko.
Dziękujemy, że pomagacie nam tworzyć RUNĘ przyjazną dla każdego jej mieszkańca. ❤️
Runa to nie tylko budynek, który trzeba wyremontować, to przede wszystkim zwierzęta, dla których to miejsce stało się bezpiecznym domem.
To tutaj trafił Banki – skrajnie wychudzony i zaniedbany. Przeszedł cztery operacje, stracił wszystkie zęby, zmaga się również z silną alergią. Dziś jest jednym z naszych podopiecznych, o których każdego dnia dbamy najlepiej, jak potrafimy.


Od urodzenia w Runie mieszka Kare, 3-letni nowofundland. Od szczeniaka Sylwia walczyła o jego sprawność ze względu na chore stawy. Kare teraz świetnie sobie radzi i ma najlepszą opiekę w Fundacji.


To tutaj też mieszka Roja, która jest z nami już od półtora roku. Przyjechała bardzo płochliwa, a teraz powoli, krok po kroku, uczy się ufać ludziom.

Rezydentka Tala od dwóch lat w Runa, bardzo się bała szczególnie mężczyzn, kiedy trafiła do fundacji. Teraz już strach został opanowany.

Tego lata do RUNY trafił też Viggo – szczeniak znaleziony w lesie. Zadziorny, pełen temperamentu i energii. Viggo nadal czeka na adopcję i na człowieka, z którym rozpocznie kolejny rozdział swojego życia.

Są też historie, które przypominają nam, po co to wszystko robimy. Malutka Shani znalazła wspaniały dom. Jej ludzie przejechali ponad 500 kilometrów, żeby ją adoptować. Dziś Shani jest najważniejszą osobą w domu, podróżuje ze swoją rodziną i zwiedza świat ❤️

Dzięki Wam udało się już zrobić naprawdę dużo, rzeczy, które jeszcze niedawno wydawały się niemożliwe. Jedną z nich jest zakup agregatu prądotwórczego, który daje nam dziś ogromne poczucie bezpieczeństwa. Przy takiej liczbie zwierząt brak prądu to realne zagrożenie życia, teraz nie musimy już żyć w ciągłym strachu.
Udało się też wykonać część prac remontowych na strychu, poprawić fragment ogrodzenia, a teraz powstaje woliera dla kotów. Jest bardziej „chałupnicza”, niż zakładaliśmy na początku, ale mimo wszystko to ogromna radość — bo to realna zmiana w ich codziennym życiu.
Ale… to nadal nie koniec.
Od początku wiedzieliśmy, że nie uda się zrobić wszystkiego naraz. Że to będzie proces. I właśnie jesteśmy w jego najtrudniejszym momencie —-kiedy trzeba dokończyć to, co najważniejsze dla bezpieczeństwa zwierząt.
Najpilniejsze prace dotyczą strychu i przestrzeni, w której przebywają koty. Obecnie powierzchnie są pokryte pianką, która z czasem zaczęła się utleniać i kruszyć. Koty ją wydrapują, a jej kawałki trafiają do misek z jedzeniem i wodą. To nie jest materiał obojętny, to związki chemiczne, które mogą poważnie zaszkodzić zdrowiu naszych podopiecznych. To sytuacja, której nie możemy dłużej ignorować.
Musimy wyłożyć całą powierzchnię płytami gipsowo-kartonowymi, żeby zabezpieczyć przestrzeń i uczynić ją bezpieczną.


Kolejna sprawa to schody na strych. Obecnie dostęp jest prowizoryczny i niebezpieczny. Konieczne jest wykonanie schodów wraz z przebiciem ściany i przygotowaniem miejsca, to duża, skomplikowana praca, ale absolutnie niezbędna.
Do tego dochodzą okna dachowe, które musimy osadzić, żeby zapewnić światło i wentylację, oraz naprawa komina, który obecnie przecieka i wymaga pilnej obróbki blacharskiej.

To wszystko są rzeczy, które nie mogą czekać, to nie kwestia komfortu tylko bezpieczeństwa i zdrowia zwierząt.
Remontu nie robimy ze względu na wygląd czy wygodę, ale dla ich komfortu i bezpieczeństwa:
HUGO - Nie chorował - ratował życie drugiego kota, był nawet dawcą krwi. Niestety przyszedł FIP, groźny śmiertelny przeciwnik. Leczenie pomagało i nagle wszystko się załamało hematokryt spadł, trzeba było ratować w sumie trzy transfuzje. Badania kolejne perforacja jelit. Laparotomia bardzo poważna operacja jelit. Niestety mimo walki nasz wspaniały Hugo odszedł.

OGONEK kotek który bardzo poważnie choruje na serduszko kardiomiopatie i nerki. Jest pod stałą opieką kardiologa. Już trzykrotnie miał ściągany płyn z klatki piersiowej. Cały czas jest na kroplówce. Dzielnie walczy a my walczymy o niego.

HONORATKA. trafiła jako maleńka kotka wraz z dwójką rodzeństwa do RUNA bardzo chora zapchlona, zarobaczona z kocim katarem. Niestety jeden z braci nie przeżył drugi stracił wzrok i nie widzi. Skutki kociego kataru są przez cały czas odczuwalne



LUCKY to mały piesek, który był bardzo pogryziony, tak strasznie że nie mógł stać na łapkach. Nie wiemy jak do tego doszło. Był w tragicznym stanie zagrażającym życiu. Przeszedł operację, kolejne dobry decydowały o jego życiu. Dzięki opiece i ratunkowi na czas udało się Lucky' emu wyzdrowieć.

Szacujemy, że koszt dokończenia tych prac to około 50 000 zł.
Wiemy, że to dużo. Wiemy też, że bez Was nie damy rady. Zrobiliśmy już razem ogromny krok. Teraz stoimy przed kolejnym - etapem, który pozwoli nam naprawdę zabezpieczyć to miejsce.
Ładuję...