Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Kiedy dostaliśmy zgłoszenie o psiej rodzinie ukrywającej się w rurze przepustowej pod Włocławkiem, wiedzieliśmy, że musimy zdążyć, zanim stanie się tragedia. Gdyby spadł deszcz, jak zapowiadano - nie byłoby co zbierać.
Mama była bardzo nieufna. Nie podchodziła do ludzi, ani nie pozwalała się do siebie zbliżyć. Po kilku godzinach udało się ją zabezpieczyć w klatkę łapkę. Wtedy zaczęła się jeszcze trudniejsza część…
Szczeniaki nie chciały opuścić rury. Zdążyły już zdziczeć. Dla nich człowiek nie oznaczał pomocy, a zagrożenie. Przez długie godziny próbowaliśmy wszystkiego. Praca z obu stron przepustu, cierpliwość, kilogramy kiełbasy i jeszcze więcej determinacji. W końcu się udało. Teraz cała rodzinka jest już bezpieczna!
Jeśli słyszycie ten przeraźliwy pisk maluchów na nagraniach, uprzedzamy, że nikt nie robił im krzywdy. To czysty strach - tak reagują szczeniaki, które nigdy wcześniej nie zaznały bliskości człowieka. Nie wiedzą jeszcze, że ręce mogą głaskać, a nie krzywdzić. Przed nimi długa droga. Nauka zaufania, socjalizacja i poznawanie świata, którego do tej pory nie znały.
Najważniejsze jest to, dzisiaj nie będą już spać w rurze przy drodze. Prosimy o grosik dla tej uroczej mamusi i jej kochanych dzieci.
Ładuję...