Roku pańskiego im życzymy, nie bezpańskiego...

Wsparły 33 osoby
1 045 zł (26,12%)
Brakuje jeszcze 2 955 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 7 Stycznia 2020

Zakończenie: 2 Marca 2020

Co ze mną będzie? - pytają psy odłowione z pobliskiej gminy mającej umowę ze schroniskiem w Szczytach. Wychodzą z kontenera, z klatki  łapki, z samochodu, dookoła jazgot rezydentów, zamyka się za nimi brama kojca w hotelu w Sadku. Ale to tylko przystanek przed czymś wiele gorszym, choć i to niektórym jawi się jako zły sen. Większość przecież miała jakiś dom, raz lepszy, raz gorszy, ale własny. Niektóre są całkowicie domowe i kojec to dla nich szok... Niektóre odpoczywają po trudach bezdomności, cieszą się wybiegiem i jedzeniem, nie wiedząc, że może być znowu gorzej, kiedy gmina zarządzi wywózkę. 

Aktualnie pięć psów czeka na transport. Gminie na razie się nie spieszy, i to jest ta dobra wiadomość. Ale jeśli ich nie zabierzemy - wyjadą. A pierwszy wyjedzie Tchibo, bo kibluje już rok i domu nie znalazł... Może i dobrze, bo dom mógłby się okazać koślawą budą z łańcuchem. Tchibo trafił na ulicę jako szczeniak, do hotelu w wieku 7 miesięcy. Żyje pośród ujadających kolegów, a jedynym człowiekiem, jakiego widuje, jest pani Kasia. Hotel nigdy się nie doczekał wolontariuszy, bo tutaj, w szydłowieckim - każdy wolontariusz ma już 20 psów na utrzymaniu...

Tchibo zdziczał. Postaramy się go ucywilizować. Miał już sesję zdjęciową. Trwa nauka chodzenia na smyczy. Nie zmienimy mu tylko maści i sylwetki... Jest czarnym, pospolitym, niskopodłogowym kundelkiem, jakich pełno na olx. Pozostaje wiara i optymizm. Czyli tak zwane szczęście.

Wkrótce po odłowieniu Tchibo trafił do kojca KSERO. Też miał 7-8 miesięcy, też spędził rok najaktywniejszego psiego życia pośród szczekających za kratami kolegów albo sam na wybiegu, bo kolejne suczki, z którymi się bawił - zabierały fundacje. Teraz ma niewiele ponad rok i jest kompletnie nieokrzesany... W takim stanie nie nadaje się do adopcji. Pracujemy nad jego oswojeniem, miał już sesję zdjęciową. Parówka rzucona w jego kierunku powoduje panikę - a może to kamień? Młody a tak już doświadczony Ksero też trafi do naszej fundacji, jeśli damy radę finansowo. Stąd wielki apel o pomoc...

 

Tuż po sylwestrze przywieziono kolejnego kandydata na więźnia. To terierowaty, słodki, kochający psiak, w kojcu jest zupełnie przerażony... Oczy ma tak samo smutne i pełne obaw, jak pozostałe psy... Nazwaliśmy go MOLIER...

To nie koniec listy. Jest także piękna, młoda, bardzo wycofana suczka, która  wiele miesięcy siedzi sama w kojcu i coraz bardziej dziczeje... Nie ma jeszcze nawet imienia, ciężko jej zrobić zdjęcie. Staramy się dla niej o hotel z resocjalizacją, bo w innym nie będzie postępów. Tak więc mamy do uratowania całą grupę kolejnych psów. Pracujemy z nimi, zabieramy na spacery, oswajamy ze smyczą.

Największe postępy robi LUTER - piesek będzie szybko gotowy do adopcji, błyskawicznie się zaprzyjaźnia z człowiekiem, pięknie chodzi na smyczy, sam wskakuje do auta..

Prosimy o pomoc, inaczej nie ma szans przygotować ich do adopcji, rozwieźć po hotelach, wykastrować, nauczyć normalnego życia.... Na pytanie zawarte w ich smutnych oczach - co z nami będzie? - chcielibyśmy odpowiedzieć - będzie już tylko lepiej. Wiemy, że możemy na Was liczyć. Dziękujemy!

Pomogli

Ładuję...

Wsparły 33 osoby
1 045 zł (26,12%)
Brakuje jeszcze 2 955 zł
Wesprzyj