Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
A miało być pięknie... Dom, nowe życie 💔😢 Lepsze niż te dotychczas.
Sisi została znaleziona pod maską samochodu, skąd się tam wzięła? Czy cud sprawił że przejechała taki kawał drogi i nic jej się nie stało? Tak myśleliśmy, że jeszcze to nie był jej czas, że los dał jej drugą szanse...

Ogarnięta profilaktyka, czas na dom, taki był plan, ale Los postanowił się o nią upomnieć, co się zadziało co było przyczyną, nawet weterynarze na ten moment nie wiedzą. Nagle stan zdrowia Sisi się pogorszył, zbyt ciężki oddech wzmógł naszą czujność, zapalenie płuc?
Niestety jest o wiele gorzej 💔😢

Sisi w nocy 25 stycznia pogarszała się z minuty na minutę, nie było na co czekać, w stresie i nerwach na sygnale jechaliśmy do kliniki Legwet, aby tylko zdążyć, aby nie było za późno 😭 Nie ma diagnozy na ten moment duży ropień na jednym płucu, zaciągnięte 200ml ropy, cześć tej ropy zaczęła się już zwłókniać. Wychodzenie organizmu.
Leki, tlen, dogrzewanie, po kilku godzinach ropa znowu na płynęła, kolejne 70ml zaciągnięte. Kiedy zadano nam pytanie co robimy, ratujemy czy usypiam, nie było w głowie innej decyzji jak ta że walczymy 💪

Sisi to najcudowniejsza zaledwie 7-miesięczna kotka o pół długiej sierści, miziak i mruczek jakich mało. Jak mamy pozwolić na to, żeby nie walczyć z przekorny losem i ot tak pozwolić by to piękne życie tak szybko się zakończyło? Niestety każda walka wiąże się z ogromnymi kosztami 😔
Jeszcze dzisiejszego dnia został zaciągnięty chirurg, aby założyć dren. Koszta na dzień 25 styczeń to 2000 zł a przed nią kolejne dni w szpitalu, kolejne badania, płyn ropny poszedł na posiew, lekarz zapowiedział że jeśli nie będzie poprawy trzeba zrobić tomograf, może to ciało obce które dostało się do płuca.

Boimy się kosztów, ale jeszcze bardziej o Sisi. Los nie może być tak okrutny. Błagamy, pomóżcie nam ją ratować 🙏 Bez Waszej pomocy nasze działania nie mają sensu 😔
Ładuję...