Siedem nieszczęść

Wsparło 11 osób
595 zł (19,83%)
Brakuje jeszcze 2 405 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 30 Września 2019

Zakończenie: 4 Listopada 2019

Mogłoby się wydawać, że po wakacjach nastąpi oczekiwana "przerwa w dostawie psów". Wrzesień  temu przeczy... Jako pierwsza jesienna ofiara porzucenia pojawiła się  Tesla. Ula znalazła ją w sianie, stamtąd usiłowała polować na miskę z suchą karmą, która jest zawsze dostępna na podwórku. Tesla to młodziutka sunia, prawie szczeniak. Przestraszona, zagubiona, wywalona jak zużyta zabawka. To ją spotkało na razie ze strony ludzi.  Ale doszła do wniosku, że trafiła dotąd na złych, a dobrzy jeszcze przed nią. I miała rację.

Inaczej rzecz się miała z Safari, naszym nieszczęściem numer 2. Wyglądało na to, że mamy do czynienia z dziką suczką. Dokarmiało ją kilka domów (także Ula), ale nie przekroczyła progu podwórka żadnego z nich. Trzeba było ją odłowić na klatkę-łapkę. Dokonała tego Pani Kasia, przywiozła do siebie do hotelu tę przerażoną maliznę i ku ogólnemu zdziwieniu okazało się, że sunia łaknie kontaktu! I nie jest wcale dzika...

Co za ulga. Safari jest już po sterylizacji ( w samą porę) czeka teraz na szczepienia i wyjazd do hotelu na Śląsk. Wszystkie te decyzje zapadły pomimo braku perspektyw na sfinansowanie całego przedsięwzięcia. Zbiórki zwykle robi się na jakiś cel. Nasz cel został osiągnięty... Pozostają jedynie faktury do zapłacenia. Poniżej - Safari w klatce i w hotelu tydzień później.

Numer trzy w liczbie siedmiu nieszczęść to Tokio. Jego historia wyciska łzy z oczu. Wyrzucony ze swoją małą siostrzyczką koczował przy drodze. Oba szczeniaki około 7 miesięcy. Kiedy nadeszła pomoc, zastała pieska nad zwłokami potrąconej przez samochód towarzyszki życia... Tokio miał bilet do mordowni w Szczytach. Nie mogliśmy go tak zostawić. Jest najcudowniejszym na świecie słodziakiem. Czeka na adopcję na Śląsku. Jego pobyt w hotelu już kosztował blisko 1000 zł. Poniżej - Tokio w kojcu po odłowieniu i Tokio w hotelu PsiArek, gdzie obecnie czeka na dom.

Nieszczęście numer cztery to Cudak.

Dzień Psiaka Szydłowiaka - Szydłowiec- wrzesień 2019. Psy z Gminnego  Punktu Przetrzymań paradują po parku szydłowieckim w apaszkach "Szukam Domu". Wśród nich jest Cudak. Pies ok. 10-letni, bez szans na adopcję.  Słodki dziadeczek obdarzający uśmiechem cały Szydłowiec. Nikt się na to nie łapie. Nikt prócz nas... Cudak od trzech tygodni w siedzibie fundacji jako rezydent. Jest tutaj bardzo szczęśliwy i nigdzie się nie wybiera. A już na pewno nie do schroniska w Pabianicach, gdzie lądują tacy jak on, maruderzy z Punktu Przetrzymań...

Na zdjęciach poniżej - Dzień Szydłowiaka i Cudak w swoim legowisku w Gąsawach.

Niestety zabranie Cudaka nie zahamowało planów dotyczących wysyłki psów do schroniska w Pabianicach a już od jakiegoś czasu obserwowaliśmy  Romka, młodego pieska, który za kratami siedzi już półtora roku i nikt nigdy o niego nie pytał. Romek od dzisiaj także w siedzibie fundacji... To było nieszczęście numer 5.

Jak widać na zdjęciach - Romek już się zadomowił.

Z numerem 6 wkracza na arenę Nutella - dzika suczka, która 3 miesiące przesiedziała w budzie po tym, jak ją odłowiono i  wysterylizowano. Sparaliżowana strachem nie była w stanie się przemóc..  Na bezdomności rodziła co cieczkę i jakoś funkcjonowała koczując w pobliżu wioski. Szczeniaki przeżywały lub nie... Teraz miała bilet do schroniska w Szczytach. Nutellę zabrałam do siebie, bo w schronisku byłaby natychmiast uśpiona. Taki finał po tym, co przeszła... 

Przed Nutellą sporo czasu, zanim osiągnie status psa domowego, ale już cieszy się wolnością i spacerami. Oraz przyjaźnią z Fuksem a od dzisiaj także z Romkiem (Sagankiem). Nie jest źle, chociaż tanio też nie jest. Poniżej - Nutella w budzie w hotelu i Nutella na spacerze, po zabraniu do siedziby fundacji.

I na koniec numer 7 wrześniowej wyliczanki - Kometa.  Pojawiła się na naszej drodze nagle i nieoczekiwanie, a trudno jej było nie dostrzec, bo waży blisko 50 kg! Kometa jest bezgranicznie oddana człowiekowi, ale ma zapędy na szefową stada, trzeba ją kontrolować. Jest już po sterylizacji i szczepieniach. Czekamy na kojec, który zapobiegnie konfliktom przy karmieniu.. Kometa marzy o domu, gdzie będzie jedyną królową. Na razie musi się pogodzić z 13 innymi rezydentami...

Miesięczne koszty utrzymania psów w fundacji to około 15 tys. złotych. Oprócz tych, które są w siedzibie fundacji - mamy jeszcze ponad 30 w hotelach i na tymczasach. Dlatego każda zbiórka to nasze być albo nie być. Każdy miesiąc to wojna nerwów - czy damy radę zapłacić za wszystko? Psom się tego nie mówi... po co je denerwować? One już swoje przeżyły, czas na relaks. Niech czekają na ten swój prawdziwy dom bez stresu, w poczuciu, że  są bezpieczne i ważne.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
6 aktualnych zbiórek
16 zakończonych zbiórek
Wsparło 11 osób
595 zł (19,83%)
Brakuje jeszcze 2 405 zł
Wesprzyj