Cała prawda o Skarżysku

Wsparło 25 osób
1 256 zł (41,86%)
Brakuje jeszcze 1 744 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 28 Maja 2020

Zakończenie: 30 Lipca 2020

Pierwszą reakcją człowieka na widok psa bezdomnego jest telefon do gminy w nadziei, że owa gmina pomoże. W teorii tak, natomiast praktyka wygląda już dużo gorzej. Gminy podpisują umowy ze schroniskami, nie sprawdzając ich pod żadnym kątem. Lepsze czy gorsze, nie ma znaczenia, chcą mieć tylko problem z głowy. Zupełnie nie interesując się na co wydają pieniądze. Pieniądze podatników, czyli nasze!

Skarżysko ma podpisaną umowę ze schroniskiem o bardzo złej sławie i nie są to czcze opowieści. W tym miejscu ważne są dochody, psy zabierane są w ilościach hurtowych. Za każdego odłowionego psa hycel dostaje blisko 2 tysiące złotych, później czym prędzej stara się go pozbyć, a sposobów jest wiele, łącznie z tym, który nam spędza sen z powiek... Kasa musi się zgadzać, a utrzymanie psa to koszt. Tu założeniem ma być zysk. Dlatego dzwoniąc do gminy, w ogromnej większości przypadków uśmiercamy  psa za publiczne pieniądze.

Kto bardziej zorientowany w temacie gminy i umowy ze schroniskiem, zamiast do urzędu zadzwoni do fundacji. W rejonie Skarżyska jest tylko nasza. Z kilkuset psów  uratowanych przez fundację PONAD POŁOWA pochodzi z rejonu Skarżyska, bo na wieść o zgłoszeniu psa do gminy- co prędzej RATUJEMY GO  PRZED SCHRONISKIEM!!! Skarżysko Kościelne wybrało nie lepiej - tam psy wysyła się do RADYS - to mordownia znana w całej Polsce. I stamtąd też każde zgłoszenie staramy się zrealizować mając na uwadzę  skazujący wyrok dla psa, jeśli do nas nie trafi...Tak więc wszystkie okoliczne psy, jeśli mają przeżyć - są zdane na naszą łaskę, ale my nie jesteśmy z gumy. Każdy zabrany pies to koszt około 1000 zł na dzień dobry, a później minimum 300 złotych miesięcznie za hotel. Po pomnożeniu kwota robi się ogromna. Dwa dni temu zadzwoniła do nas pani ze Skarżyska, aby prosić o pomoc dla dwóch psów, koczujących na ulicy od kilku już dni. Pani wie że telefon do gminy to wyrok, dlatego wybrała fundację. Pani, która uratowała Kangurka, też w pierwszej chwili dzwoniła do gminy myśląc, że schronisko to dla niego ratunek... Wśród blokowej społeczności borykającej się z problemem wyeksmitowanych po śmierci właściciela Plasterka i Balsama zdania były podzielone. Jedni dzwonili do gminy inni do nas. Psy na szczęście trafiły do nas. Jednak my już nie dajemy rady, nasze możliwości są ograniczone.Jedynym ratunkiem dla psów z tego rejonu jest pomoc osób prywatnych! Widząc bezdomnego psa, spróbujmy go zabezpieczyć! Każdy może dać dom tymczasowy, a fundacja postara się pomóc w szukaniu stałego. Ze schroniska, do którego są zgłaszane psy zabraliśmy kilka lat temu kilkadziesiąt psów w okropnym stanie! Próbując coś zmienić zostaliśmy podani do sądu. Rozmawialiśmy z prezydentem miasta - bezskutecznie. Schronisko jest zamknięte dla odwiedzających, wolontariusze są starannie selekcjonowani, fundacja nie ma tam wstępu. Zgłaszając tam psa - zainteresujcie się chociaż jego losem! Strona internetowa schroniska  to nie jest wystarczające źródło wiedzy o tym, co przeżywają psy  w Suchedniowie. Nie kierujcie ich tam, jeśli macie sumienie. 

Zasadniczą kwestią jest świadomość, każdy z nas musi czuć się odpowiedzialny za los psów. Skoro żyjemy w kraju, w którym psy nie mają praw, musimy o nie walczyć. Ta zbiórka walczy o przetrwanie Alpiny i Marago, młodych psów w typie husky. Oba są młode i bardzo do ludzi, za nami pierwsza wizyta w gabinecie Doktor Senderek, niezastąpionej jeżeli chodzi o pomoc wszystkim psom z naszego rejonu. Psiaki zostały zabrane z chorobą pokleszczową. Przed nami  niezbędne i rutynowe zabiegi  a potem opłacenie kolejnych hoteli. Prosimy o wsparcie i ogromnie Wam dziękujemy!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
11 aktualnych zbiórek
40 zakończonych zbiórek
Wsparło 25 osób
1 256 zł (41,86%)
Brakuje jeszcze 1 744 zł
Wesprzyj