Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Nasz kochany Szafirek został znaleziony w ubiegłym roku na ulicy przez przypadkową dziewczynkę.
Sam w wielkim przerażającym świecie. Chory. Ledwo oddychający. Nikt nie wie, ile wcześniej cierpiał i jak długo walczył o przeżycie bez pomocy człowieka. Koci katar, który przeszedł jako maluch, zniszczył ogromną część jego zdrowia.
Mimo leków, choroba zostawiła po sobie trwałe ślady — zrosty na oczkach, przez które widzi tylko częściowo oraz bardzo poważne uszkodzenie przewodu nosowo-gardłowego.
Przez długi czas oddychanie było dla niego codzienną walką. Mimo tego wszystkiego bardzo chciał żyć. Mruczał. Przytulał się. Ufał ludziom, choć życie od początku go nie oszczędzało. Po wielu konsultacjach i badaniach udało się przeprowadzić specjalistyczny zabieg udrożnienia nosa i dróg oddechowych.




To była dla niego ogromna szansa na normalne życie. Żeby jednak efekty operacji się utrzymały, Szafirek musi przez jakiś czas nosić specjalne stenty w nosku — w przeciwnym razie wszystko może ponownie zarosnąć i wróci koszmar duszenia się oraz walki o każdy oddech.



To jeszcze nie koniec leczenia. Przed nami kolejne kontrole, leki, opieka specjalistyczna, a to generuje ogromne koszty. Tylko ostatnia operacja kosztowała 2500 zł. Patrząc na niego trudno uwierzyć, ile przeszedł tak młody kot, a już zdążył poznać ból, głód, strach i cierpienie. A mimo tego nadal ufa człowiekowi, dzielnie znosi wszystkie zabiegi i codziennie pokazuje, jak bardzo chce żyć. Dlatego prosimy o pomoc.
Każda wpłata — nawet najmniejsza — daje mu szansę na normalne oddychanie, spokojny sen i życie bez ciągłego cierpienia.
Na koncie fundacji hula wiatr, jak zazwyczaj o tej porze roku. W lipcu wpłynie 1.5% podatku od naszych kochanych darczyńców, ale chore ślepaczki, które teraz trafiają do nas niemal codziennie, nie mogą poczekać na pomoc. Bez Was, kochani, nie damy rady!
Ładuję...