Spalona i oblepiona asfaltem Lili. Kocie dziecko potrzebuje pomocy

Zbiórka zakończona
Wsparło 169 osób
3 500 zł (100%)

Rozpoczęcie: 9 Września 2016

Zakończenie: 20 Września 2016

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

To kociątko żyje na świecie tak krótko, a zdążyło już poznać całe jego okrucieństwo. Maleńka, bezbronna istota, która zaznała już tyle cierpienia. To, co my ludzie potrafimy wyrządzić innym istotom, jak bardzo umiemy je krzywdzić, jest niewyobrażalne.


 

Kilka dni temu, dwoje cwaniakowatych mężczyzn, podrzuciło pod nasze biuro maleńkie kociątko. Nie zapukali do drzwi, nie powiedzieli nam, że kocie dziecko potrzebuje pomocy, po prostu wyrzucili je z kartonowego pudełka na trawnik, pozostawiając je same sobie. Tylko szczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że jedna z nas właśnie wracała z psami i zauważyła całe zdarzenie.

Kotek – wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy. Nasze pierwsze słowa: chyba nie przeżyje. Malusieńka istota, która ledwo się poruszała. Z noska lała się zielona ropa, całe futerko było sztywne. Lili, bo tak nazwałyśmy tą bezbronną istotkę, natychmiast trafiła do weterynarza. Zdiagnozowano:

- silne zapalenie płuc;

- zainfekowane górne drogi oddechowe i to tak, że malutka nie może oddychać;

- pcheł zatrzęsienie;

- robakami dosłownie wymiotowała;

- świerzb i…

co wprawiło nas w osłupienie, Lili była podpalona.



 

Miała spalone wąsy, które musiałyśmy podciąć, opalone futerko i dotkliwie poparzone łapki. Jakby tego było mało, oblepiona była zaschniętym już asfaltem. Co spotkało tę malutką istotę? Kto ją tak skrzywdził? To nie mieści się nam w głowie. Lili jest bardzo miniastym kotkiem, lgnie do człowieka wręcz domagając się noszenia na rączkach. Nie boi się psów, bardzo lubi inne kotki. To wszystko układa się w obraz kotka, który w 100% wychowywany był w domu, w domu przez ludzi. Jak więc ci ludzie mogli ją tak skrzywdzić? Dlaczego podzieliła los milionów innych zwierząt, potraktowanych jak zepsute zabawki, które się po prostu wyrzuca i wymienia na nowe?

To okrucieństwo nas przerasta. Odpchliłyśmy, odrobaczyłyśmy i wykąpałyśmy Lili. Zaczynamy jej leczenie. Niestety, z powodu panującej u nas penlaukopenii, jest życie wisi na włosku. Jest tak słabiutka… Bardzo ciężko jest jej oddychać, ciągle się dusi, a zapalenie płuc nie chce ustąpić. Musimy zrobić co w ludzkiej mocy, by LiLi przeżyła, miała szansę dorosnąć i poznać czym jest miłość, troska i domowe ciepło.


 

Prosimy Państwa o pomoc dla niej! Ponieważ nie reaguje na leczenie, musimy aktywować jej system odpornościowy i pomóc jej w pokonaniu tak zapalenia płuc, jak i wirusa PP, który zabrał nam już 16 kotków. Zbieramy środki na:

- 2 fiolki feliserinu 80 euro (kocie przeciwciała);

- 2 fiolki Virbagenu – 800 zł. (koci interferon);

- opakowanie Cykloferonu – ok. 200 zł. (aktywator interferonu);

- antybiotykoterapię;

- nebulizator – ok. 150-200 zł;

- płynoterapię;

- dietę NTS dla ciężko chorych i wyniszczonych zwierząt;

- opiekę lekarzy weterynarii.

Błagamy o pomoc w uratowaniu jej, błagamy o litość dla tej niewinnej i bardzo skrzywdzonej dziewczynki.

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 169 osób
3 500 zł (100%)