Ratujemy życie i czynimy sprawiedliwość

Wsparło 159 osób
7 859,42 zł (8,73%)
Brakuje jeszcze 82 140,58 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 13 Stycznia 2021

Zakończenie: 1 Grudnia 2022

Godzina: 23:59

13 Czerwca 2022, 19:16
KOLEJNA STRASZNA HISTORIA O BESTII W LUDZKIEJ SKÓRZE – PIES CIĄGNIĘTY ZA SAMOCHODEM NIE ŻYJE

JUTRO PIERWSZA ROZPRAWA – BESTIA ZASIĄDZIE NA ŁAWIE OSKARŻONYCH

Czy to się kiedyś skończy????

Czy człowiek to rzeczywiście najbardziej okrutna istota na ziemi????

Pies Hulk miał pana. Pewnie go kochał, bo psy kochają nawet złych ludzi. Pan postanowił zamordować Psa, a przy okazji dostarczyć mu ogromnych cierpień. Przyczepił więc Psa do samochodu i ciągnął. Przerwali to przypadkowi ludzie, tłumaczył im, że nie zauważył, że zapomniał…. I obiecał, że już wiezie psa do weterynarza. Nie zawiózł – wyrzucił jak śmiecia do rowu.

Inni ludzie go znaleźli, zawieźli do lecznicy i zawiadomili nas. Pies Hulk umarł – obrażenia były zbyt wielkie. Poniżej możecie przeczytać, co stwierdzili lekarze.

Jutro w Sądzie Rejonowym w Lesznie zaczyna się proces bestii -  Mondo Cane będzie żądać najwyższego wymiaru kary. Nie zgodziliśmy się na poddanie się karze przez oprawcę Hulka, choć tego chciał asesor z prokuratury. Żyjemy chyba w innych rzeczywistościach – dla tego prokuratora nie było w zachowaniu oprawcy Hulka znamion znęcania się ze szczególnym okrucieństwem….

Ciekawe, co musiałby zrobić ten nieczłowiek, żeby pan prokurator uznał to za szczególne okrucieństwo, czy bestia powinna wyłupić Psu oczy i obciąć łapy, czy może obedrzeć żywcem ze skóry?????

U bestii jest jeszcze jeden pies, pan prokurator nie widzi w tym nic złego…. Nie rozumie naszych argumentów, że tego psa należy natychmiast odebrać oprawcy, bo nie wiadomo kiedy jego pan znów zechce pojeździć samochodem z żywym stworzeniem na haku…….

Dowodem w sprawie będzie film z ciągnięcia psa za samochodem - nie pokażemy go Wam - jest zbyt drastyczny....

Nasza odporność psychiczna jest już na granicy, ale jeśli nie my to kto? Ogrom okrucieństwa ludzi u każdego z nas budzi krwiożercze instynkty, ale musimy działać zgodnie z prawem, choć prawo w kwestii dręczenia i mordowania zwierząt jest ciągle zbyt łagodne….

Pomóżcie nam czynić sprawiedliwość i ratować kolejne zwierzęta. Bez Was nie damy rady.

Pokaż wszystkie aktualizacje

13 Czerwca 2022, 19:11
DRASTYCZNE OKRUCIEŃSTWO – KOSTRZYN WLKP. - PIES WYRZUCONY Z II PIĘTRA ‼️‼️‼️

CZERWIEC 2022

Nasza nowa sprawa to dowód na to, że ludzie, nieludzie potrafią być dramatycznie okrutni.

Wyobrażacie sobie? Mieć psa, wyrzucić go z II piętra i przez dwa dni nie zainteresować się jego losem???


W sobotę poznański inspektorat Mondo Cane otrzymał informację o tym dramatycznym wydarzeniu. Pojechaliśmy na miejsce, zabezpieczyliśmy psa, którym zajęli się sąsiedzi i tego samego dnia złożyliśmy zawiadomienie o przestępstwie do Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu.


Niezrozumiałym dla nas szczęściem był fakt, iż pies poza poobijaniem nie odniósł większych obrażeń – jesteśmy po USG jamy brzusznej i RTG. Czekamy jeszcze czy nie pojawią się skutki neurologiczne – upadek z takiej wysokości mógł spowodować wiele obrażeń. Pies szczęściarz jest pod naszą opieką.


Komenda przekazała sprawę komisariatowi w Kostrzyniu, policjanci z tego komisariatu zostali również wezwani na miejsce zdarzenia. Zapukali do drzwi, nikt nie otworzył i na tym zakończyła się ich aktywność. Pomimo tego, że oprawca psa był poszukiwany do innej sprawy przez policję we Wrześni.


Od soboty 4 czerwca nie wykonali żadnych czynności, nie chciało im się nawet pojechać raz jeszcze do mieszkania oprawcy. Może przyczyną jest fakt, iż oprawca jest podobno synem byłego policjanta? Nasze telefony i pytania od prasy są ignorowane.

Już na początku złożyliśmy wiele wniosków dowodowych, m.in. o areszt dla oprawcy. Wyrzucenie psa z II piętra to niewątpliwie znęcanie ze szczególnym okrucieństwem, zagrożone karą do 5 lat pozbawienia wolności – przestępstwo tzw. kwalifikowane.


Chodzą słuchy, że to nie pierwsze zwierzę, które stało się ofiarą tego zwyrodnialca – podobno zabił już okrutnie kota. 
Policja w dniu interwencji 4 czerwca ograniczyła się do zapukania do drzwi i przez prawie tydzień nie zrobiła NIC – nie wszczęto nawet postępowania w sprawie. 


Brawo policja! Dawid z Kostrzynia, wielbiciel sportów walki, umięśniony i wytatuowany agresor, usunął dzień po zdarzeniu swój kanał na Youtube, a było na co popatrzeć – czegoś tak wulgarnego i agresywnego dawno nie widzieliśmy, filmików było sporo. Ciekawe kto mu podpowiedział, by to zrobił? Tatuś? Czy może kto inny?


Nie odpuścimy. Zwrócimy się bezpośrednio do prokuratury w Poznaniu, napiszemy skargę na policjantów. Media już powiadomione, prawdopodobnie już jutro policja będzie miała okazję wytłumaczyć przed kamerami telewizyjnymi swoje przedziwne działania, a raczej ich brak.

Głos Wielkopolski już zamieścił materiał:
https://gloswielkopolski.pl/wyrzucil-psa-z.../ar/c1-16426363


Są dowody, film z monitoringu, zeznania świadków, sprawca jest znany. Dlaczego pozwolono mu zniknąć?


Póki co, prosimy Was o pomoc. Potrzebujemy środków na prowadzenie tej sprawy, musimy diagnozować psiaka, nie wiemy co jeszcze może się pojawić w kwestii jego zdrowia. Prawdopodobnie konieczna będzie tomografia i dalsza diagnostyka.

 
 

13 Czerwca 2022, 18:38
KOLEJNA PATOLOGICZNA GMINA – Topólka - horror w nielegalnej przechowalni gminnej

28 maja 2022 roku. Pamiętacie horror na wysypisku śmieci w Wierzbinku? 20 km od Wierzbinka dziś likwidowaliśmy następny gminny horror. Wprawdzie nie wysypisko śmieci, a gminna Spółdzielnia Kółek Rolniczych, ale niewielka to różnica, bo psi horror podobny, szczątki martwych zwierząt, przerażone psy i historia ogromnego cierpienia i śmierci podobna.
 
Wójt Topólki był trochę mądrzejszy od wójta Wierzbinka – miał przynajmniej umowę ze schroniskiem. Na papierze. Psy wsadzano w okropne kojce w SKR i tam cierpiały i umierały. Takie oszczędności pan wójt robił.
Od wielu miesięcy jedyne ludzkie istoty i jedyna empatia, z jaką spotykały się te niebogi to była obecność dziewczyn z TOZ Głuszynek, ratowały co się da.


Pod okiem i z polecenia pana wójta zwierząt nie leczono, występowała parwowiroza, martwe psy po prostu wyrzucano na teren. Raz na jakiś czas przyjeżdżała jakaś utylizacja, ale czasem psy leżały przed kojcami w workach i się rozkładały, to samo dotyczyło zwierząt dzikich – sarna na zdjęciu poniżej została „nadgryziona” – tak długo leżała i czekała na odrobinę szacunku po śmierci.
 
Po gminie biegają zagłodzone bezdomne psy. Ludzie dzwonią do gminy i słyszą, że gmina odławiać nie będzie, bo nie ma pieniędzy. To niezgodne z prawem – po prostu wójt zwierząt nie lubi więc płacił za schronisko nie będzie. Po tym co dziś zobaczyliśmy może to i lepiej – biegającemu psu czasem ktoś rzuci coś do jedzenia, a jak przyjdzie umrzeć to może potrącenie przez samochód zakończy życie od razu. Może to lepiej niż konać godzinami w kałuży własnej krwi, w ogromnym cierpieniu, w kojcu pełnym odchodów, bez żadnej pomocy od ludzi, którzy podobno są mu winni poszanowanie, opiekę i ochronę…. Ale to teoria – z preambuły Ustawy o ochronie zwierząt. Aktu prawnego, który w Topólce nie istnieje…. Takie luksusy jak weterynarz, właściwe karmienie, kastracja i chipowanie w gminie nie występują.
Na zdjęciu widzicie martwego białego szczeniaka, 5 psich dzieci urodziło się w tym miejscu, przeżył 1… Wójt nie ograniczał bezdomności, wójt ją świadomie mnożył….


 
O wielu psach nigdy nie dowiemy się już nic – nie znajdziemy ani ciał, ani psów w nowych domach. Wiele odeszło bezimiennie, bo gmina oszczędza. Możemy się tylko pocieszać, że horror się już nie powtórzy w tym miejscu, a winni poniosą odpowiedzialność.
Odebraliśmy dziś 6 psiaków – 4 z nich to trzęsące się ze strachu istoty – dwa małe psiaki w jednej budzie musieliśmy wyciągać sposobem – odwracając budę do góry nogami – tak były przerażone… Ich historia poraża, umarł Pan, psiaki znaleziono przytulone do jego ciała. Ich świat się skończył w jednej chwili, a już w następnej, zamiast do schroniska z dobrymi ludźmi trafiły do obskurnego kojca, gdzie woda w misce była zielona, nikt nie głaskał, nie przytulał, a sadząc po ich zachowaniu mogło być gorzej niż myślimy. Te dwa maluchy muszą znaleźć kolejną kanapę i kolejnego człowieka. To nasz priorytet.
 
Była też cudowna, łagodna owczarkowa sunia, która siedziała w horrorze od września – taka to tymczasowa przechowalnia…
Pod postem są trzy filmy o jednym biednym psie, który trafił do piekła po śmierci właściciela. Nie dla wrażliwych – pies godzinami umierał na parwowiroze…. Te filmy okrutny wójt powinien oglądać co rano, zanim założy buty i pójdzie do pracy…. Najlepiej do końca życia.
Złożyliśmy zawiadomienie o przestępstwie – za znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem i przestępstwo urzędnicze. Psiaki niedługo będą do adopcji. Po raz kolejny wykonamy za samorząd pracę, która opisana została w ustawie jako obowiązek gminy. Psy dalej będą biegać po gminie, bo nie damy rady wyłapać wszystkich….
 
Z całego serca dziękujemy Policji z Topólki i KPP w Radziejowie – rzadko spotyka się takich profesjonalistów i do tego z empatią. Dziękujemy paniom z PIW Radziejów – jak wyżej.
Dziękujemy Stowarzyszeniu Puchaty patrol za użyczenie profesjonalnego samochodu. Odebrane psiaki już odpoczywają. Teraz już nic złego ich nie spotka.
 

11 Lutego 2022, 19:47
Wszczęto śledztwo w sprawie Wierzbinka!

WIADOMOŚĆ DAJĄCA NADZIEJĘ, ŻE SPRAWIEDLIWOŚĆ ZATRIUMFUJE

Pamiętacie makabryczną przechowalnię dla psów na wysypisku śmieci w gminie Wierzbinek?

W grudniu odebraliśmy stamtąd udręczone psy, jedna sunia umarła w męczarniach, wiele umierało zanim tam weszliśmy, a niewiadoma liczba zwierząt zniknęła bez śladu przez ponad 10 lat.

Prosta z pozoru interwencja przerodziła się w wielką akcję odkrywania patologii urzędniczej w wielu aspektach funkcjonowania tej gminy, gdzie nepotyzm, znajomości i układy to sytuacja codzienna i trwająca od lat.

Złożyliśmy wszystkie możliwe zawiadomienia, wskazaliśmy patologiczny układ, zwróciliśmy się do Prokuratury Krajowej o nadzór nad postępowaniem karnym. Wywierano na nas naciski i próbowano zniechęcić do ujawniania lokalnych koneksji i nieprawidłowości, ale nie z nami te numery. Choć zajmujemy się zwierzętami, często musimy zajmować się czymś jeszcze, bo zwierzęta powiązane są z innymi potencjalnymi przestępstwami. Tak było z Zenonem J. w Pile i tak jest w Wierzbinku.

Dla nas jedno jest jasne – nasza rola to nie tylko ratowanie zwierząt. Ściganie patologii urzędniczych w kontekście zwierząt jest ważne – bo to od tej patologii właśnie często zaczyna się cierpienie zwierząt. Dlatego szkolimy się w zakresie różnych ustaw i próbujemy pokazać społeczeństwu, że jeśli urzędnik nie dba o zwierzęta bezdomne, nie dba też o interesy mieszkańców swojej gminy.

Dziś stało się cos dobrego.  Odebraliśmy pismo z prokuratury w Kole, w którym poinformowano nas, że wszczęto śledztwo nie tylko w sprawie niewątpliwego znęcania się nad zwierzętami na wysypisku śmieci, ale również w sprawie tzw. przestępstwa urzędniczego czyli niedopełnienia obowiązków przez wójta gminy, jego siostrzeńca, który prezesuje spółce gminnej zarządzającej wysypiskiem i Powiatowego Lekarza Weterynarii, który przez 10 lat nie zauważył, że w odległości około 7 km od jego biura funkcjonuje nielegalne schronisko gminne – horror dla zwierząt.

Na uwagę zasługuje też fakt, iż klasyfikacja czynu może objąć art. 35.2 Ustawy o ochronie zwierząt czyli znęcanie ze szczególnym okrucieństwem. Biedna sunia umarła nam na rękach i posiadamy już dowody na to, że jej śmierć wydarzyła się z winy ludzi – złych i bezdusznych, pokładanych rodzinnie, urzędników z Wierzbinka.

Wszczęcie śledztwa to jeszcze nie zarzuty, to dopiero początek, ale dający nadzieję na precedensowe oskarżenie. Takie gminne horrory funkcjonują w wielu gminach. Może przykład Wierzbinka zachęci inne organizacje ochrony zwierząt do przyjrzenia się przechowalniom w swoich gminach i obnażania patologii urzędniczych na swoim terenie. Służymy radą i pomocą.

Choć nie było to naszym zamiarem, powoli zaczynamy się specjalizować w likwidacjach schronisk mordowni, pseudohodowlach i walce z urzędnikami, którzy traktują zwierzęta bezdomne jak odpady. Pomożemy każdej organizacji w każdej sprawie dotyczącej tych tematów. Może doczekamy dnia, kiedy będzie nas – organizacji skutecznych w postępowaniach karnych – coraz więcej. Nasza profesjonalizacja to najlepsza droga do karania okrutnych ludzi, a to musi przełożyć się na zmiany w mentalności ludzi i co za tym idzie – mniej przypadków znęcania się nad zwierzętami.

Jeśli wspieracie nasze działania i nasze motto fundacyjne, że nie może być winy bez kary – wspomóżcie nasze działania opisane na tej zbiórce.

07 Lutego 2022, 21:35
Gmina Wierzbinek - okrucieństwo, cierpienie i śmierć pod nadzorem patologicznej władzy lokalnej!

GRUDZIEŃ 2021

Byliśmy w Radysach, Bystrym, na setkach interwencji gdzie ludzkie zwyrodnialstwo przekraczało wszelkie granice.
Ale nigdy nie spotkaliśmy się z taką patologią urzędniczą, która bezpośrednio, na terenie gminy, skutkowała niewyobrażalnym cierpieniem i makabryczną śmiercią gminnych psów.
Gmina Wierzbinek, Wielkopolska. Żadnej umowy ze schroniskiem od 2012 roku. Dwóch panów się dogadało - wójt z szefem gminnego PGK.
Umówili się, że taniej będzie wywalać bezdomne psy z gminy na wysypisko śmieci w gminie. Po co płacić za schronisko, za opiekę weterynaryjną.... Niech zdychają z głodu.... I zdychały, przez lata. Za 3500 zł miesięcznie na papierze wymienionym między urzędnikami. Papier nazwany został POROZUMIENIEM.
 
10 LAT ZNĘCANIA SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI NA WYSYPISKU ŚMIECI!!!


 
Dowiedzieliśmy się o tej patologii gminnej i dziś odbyła się interwencja.
Na filmikach zobaczycie jak wygląda ten raj urzędniczy dla biednych zwierząt.
Interwencja zaczęła się rano. Nie bez problemów - od lat nikomu nie przeszkadzał ten horror. Ani władzy, ani organom ścigania. Zwierzęta żyły tylko dlatego, że kilka prywatnych osób przynosiło jedzenie. To one nas zaalarmowały.
 
To niewyobrażalne - podobno gospodarna Wielkopolska - i nagle obrazy jak z XIX wieku z dalekiego wschodu. Władze gminy były z siebie bardzo zadowolone. Dziś nawet ktoś się pofatygował na interwencję, PIW miał wolne, w sumie dlaczego nie, przez 10 lat nie interesowali się wysypiskiem śmieci, gdzie konały zwierzęta. 
I jakoś 10 lat horror trwał. Wszyscy wiedzieli, a jakoby nikt nie wiedział.


I choć chcielibyśmy żeby zakończenia były tylko dobre, to się nie uda. Inspektorzy zaraz po przyjeździe znaleźli w boksie umierającą, dramatycznie wychudzoną sunię. Miejscowy weterynarz próbował ratować jej życie, błyskawicznie załatwiliśmy całodobową klinikę w Poznaniu, nie zdążyliśmy, sunia, mimo udzielenia pierwszej pomocy, umarła w drodze. Daliśmy jej imię. Tyle możemy zrobić. Lilia na zawsze będzie symbolem tego gminnego horroru i wyrzutem sumienia dla wójta i radnych. O ile można liczyć na jakiekolwiek sumienie......
Odebraliśmy 15 żywych zwierząt. Są pod opieką fundacji i nigdy już nie wrócą do tej strasznej gminy. Lilia bedzie dowodem w sprawie karnej, Żaden prokurator ani biegły nie będzie w stanie usprawiedliwić jej śmierci w męczarniach. Jej agonia trwała godzinami. W mrozie, odchodach. odeszła w cieple i wśród ludzi, ale to żadne pocieszenie......
 
Fundacja złożyła obszerne doniesienie o przestępstwie znęcania się ze szczególnym okrucieństwem, przestępstw urzędniczych. Musimy ukarać zadowolonych z siebie urzędasów, którzy gotują żywym istotom taki los. 

07 Lutego 2022, 21:26
LIKWIDACJA PSIEGO PIEKŁA W BYSTRYM

LISTOPAD 2021

W dniach 8-10 listopada likwidowaliśmy schronisko-mordownię w Bystrym k/Giżycka. To kolejne po Radysach "schronisko" mordownia, gdzie od 20 lat znęcano sie nad zwierzętami za gminne pieniądze. I kolejne prywatne schronisko na mapie najgorszych miejsc dla zwierząt w Polsce.
 


Interwencja rozpoczęła się 8 listopada i zakończyła 10 listopada.
 
Została przeprowadzona przez OTOZ ANIMALS, Fundację MONDO CANE i zainicjowana przez Prokuraturę Rejonową Olsztyn-Północ, prokuratora Michała Choromańskiego, który kilka tygodni wcześniej zaprosił nas do udziału w niej, czyniąc nas jednocześnie poszkodowanymi i stronami w sprawie karnej przeciw właścicielom tego piekła dla zwierząt.
Interwencja została zaplanowana na podstawie dużej ilości materiałów dot. nieprawidłowości dostarczanych do Prokuratury przez kilka lokalnych stowarzyszeń i osób prywatnych, które wymienimy niżej.
 
W ciągu trzech dni z piekła w Bystrym i prywatnej posesji właściciela wyjechało 166 psów, 2 koty i 2 papugi. Wszystkie zostały zabezpieczone jako dowody w sprawie i przekazane naszym dwóm organizacjom z prawem do opieki i szukania im domów. Właściciel i jego żona zostali zatrzymani na 48 godzin w pierwszym dniu interwencji i postawiono im zarzuty znęcania się nad zwierzętami.


 
Wśród odebranych psów są takie, które nie przeżyłyby długo, ranne i chore.
Materiał dowodowy ciągle jest i będzie uzupełniany, ponieważ cały czas robione są oględziny weterynaryjne i obserwacje behawioralne. Interwencja musiała zakończyć się w ciągu trzech dni i dlatego była trudna.
 
Na szczęście na nasz apel o pomoc w rozlokowaniu odebranych zwierząt odpowiedziały schroniska, organizacje i osoby prywatne. Ostatnie dwa psy dotarły na miejsce przeznaczenia o godz. 2.00 w nocy, z 10 na 11 listopada. 
 
Wszystkie psy z Bystrego zasługują na kochające domy, żeby mogły zapomnieć o horrorze, jaki przeżyły.
 
To wielkie wyzwanie, ale interwencja w Radysach udowodniła jak wielkie serca mogą mieć ludzie w całej Polsce, gdy idzie o stworzenie nowego życia dla zmaltretowanych przez złych ludzi zwierząt.
 
W tej chwili wszystkie odebrane zwierzęta mają dobre warunki, są leczone i zaopiekowane, ale przede wszystkim poznają dobrych ludzi, po tym co przeszły. 

Postępowanie karne w toku.

07 Lutego 2022, 21:14
HORROR W GOSPODARSTWIE ROLNYM

CZERWIEC 2021

Podjęto dwie interwencje, w dwóch gminach, w gospodarstwach należących do jednego człowieka. Człowiek ten od kilkunastu lat był zmorą okolicznych mieszkańców i służb. Prowadził makabryczne hodowle zwierząt gospodarskich, nie wpuszczał na teren Inspekcji Weterynaryjnej, od lat próbowano sobie z nim poradzić.
Zareagowaliśmy na zgłoszenie i przeżyliśmy jedne z najbardziej dramatycznych interwencji w naszej karierze.
Pierwsza interwencja odbyła się 10 czerwca i trwała od 10.00 rano do 4.30 dnia następnego. W gospodarstwie w gminie Tuczno odnaleźliśmy 78 owiec, 15 gęsi, 10 żywych świń, w tym jedna w stanie agonalnym, 2 martwe świnie i rozkładające się resztki ciał zwierząt – i świń i owiec. Posesji pilnował pies przypięty do opony w szczerym polu, bez budy, wody, jedzenia…..
 
W interwencji uczestniczyli pracownicy PIW z Wałcza, policja z KPP Wałcz i Ochotnicza Straż Pożarna z Tuczna. Nikt nie miał wątpliwości, że wszystkie zwierzęta muszą zostać odebrane. Mimo nocnej pory na miejsce przyjechał również burmistrz Tuczna, Pan Piotr Pierzyński. Agresywny właściciel został zatrzymany, zwierzęta odebrano zgodnie z prawem i zostały one zabezpieczone przez gminę, tak jak stanowią przepisy. Pies z łańcucha pojechał do schroniska, z którym gmina ma umowę, na szczęście dobrego i znanego nam.

Druga interwencja odbyła się 12 czerwca i trwała od godz. 19.00 do 3.30 dnia następnego. W gospodarstwie w gminie Wałcz, należącym do samego człowieka odnaleźliśmy, około 40 żywych świń, w tym jedna w stanie agonalnym, 1 świnia została poddana eutanazji, 4 następne zostały wskazane do eutanazji. Zwierzęta żyły w makabrycznych warunkach, miały poodgryzane uszy i ogony, połamane kończyny, otwarte rany, od miesięcy brodziły w swoich odchodach. W stadzie powszechny był kanibalizm, zwierzęta były głodzone i utrzymywane w strasznych warunkach. Tu też rozkładające się resztki ciał zwierząt. Na piętrze rozpadającej się stodoły było zamknięte 150 kur, bez dostępu do wody i jedzenia. Przeżyły, bo stodoła miała dziury w dachu.

 

Podjęto finalnie decyzje o odebraniu zwierząt i umieszczeniu ich we wskazanym przez wójta gospodarstwie do czasu rozstrzygnięć karnych.
 
W sumie okrutnemu gospodarzowi odebraliśmy wraz z gminami i służbami 295 zwierząt:
- 78 owiec
- 49 świń
- 15 gęsi
- 152 kury
- 1 pies
 
Wszystkie zwierzęta, zgodnie z przepisami są pod opieką gmin, zostały również zabezpieczone jako dowody do sprawy karnej.
Złożyliśmy doniesienie o możliwości popełnienia przestępstwa i będziemy walczyć o jak najwyższy wyrok dla okrutnego hodowcy.
 
Zło działo się od lat, okoliczni mieszkańcy wielokrotnie błagali o pomoc, pisali do służb i instytucji. Dopiero nam się udało. Jak bardzo bano się tego „gospodarza” niech potwierdzi fakt, że gospodarstwo rolne wpisane w programy-uchwały obydwu gmin, to samo w obydwu przypadkach, odmówiło przyjęcia odebranych zwierząt, choć podpisało umowy z gminami i zobowiązało się do opieki nad odebranymi zwierzętami gospodarskimi. Ze strachu przed okrutnym, nieobliczalnym właścicielem obydwu gospodarstw, który w czasie naszej interwencji zaatakował fizycznie policjanta.

Jestesmy stroną w postępowaniu karnym.

28 Maja 2021, 12:42
MAJ 2021 - dwa ważne wyroki skazujące

25 maja Sąd Rejonowy w Pile właśnie  ogłosił wyrok w sprawie skrajnie zaniedbanej wyżełki. Doprowadziła do tego znana hodowczyni  ZKWP.

OSKARŻONA MAGDALENA D. UZNANA ZOSTAŁA WINNĄ ZNĘCANIA SIĘ NAD ZWIERZĘTAMI !

Została skazana na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata, nadzór kuratora, nawiązkę w kwocie 2.500 zł i zwrot kosztów dla Fundacji.
Stała się sprawiedliwość. Rozważamy apelację. Wyrok jest nieprawomocny.
Ta sprawa kosztowała nas sporo emocji, teraz czekamy na wynik postępowania w Prokuraturze Rejonowej w Brzezinach - sprawa dotyczy innych psów skazanej nieprawomocnie Magdaleny D., odebranych podczas tej samej interwencji.
Warto było. Sunia przeżyła. Uratowaliśmy jej życie.

28 maja Sąd Rejonowy w Trziance uznał za winnego znęcania się nad zwierzetami właściciela 6 schronisk w woj. zachodniopomorskim i wielkopolskim Zenona J. - lekarza weterynarii.

Każdy słyszał o jednym z największych przedsiębiorstw zarabiania na krzywdzie zwierząt czyli imperium Zenona J. z Trzcianki – lekarza weterynarii. Stworzył on sieć „schronisk” i „punktów adopcyjnych” w trzech województwach. Jak wiadomo nie były ani jednym ani drugim. Od lat mówiono o tragedii zwierząt, które miały nieszczęście trafić pod jego wątpliwą „opiekę”.

Zenon J. zarabiał kilkanaście milionów rocznie i latami nikt nie mógł ruszyć z posad imperium tego człowieka, cynicznego i umiejącego wyrobić sobie koneksje wszędzie.

Udało się nam – dzięki interwencji z początku 2019 roku w „schronisku” w Jędrzejewie. Odebraliśmy 18 psów w stanie bliskim śmierci i tym samym w końcu udało się udowodnić, że Zenon J. to okrutny i zarabiający na cierpieniu człowiek. Dzięki tej interwencji imperium zaczęło się sypać, część gmin zerwała umowy, Zenon J. stracił też schronisko miejskie w Pile. Śmiemy twierdzić, że imperium pana doktora było lepiej zorganizowane i bardziej dochodowe niż Radysy i Wojtyszki. W 2018 roku „opiekował się” 4550 psami, w 2019 – 2199. Zenon J. sprytnie rozmieszczał odłowione psy w co najmniej 6 miejscach, tworzył „punkty adopcyjne” – latami nie można było ustalić losu zwierząt, bo akurat konkretnego psa nie było w konkretnym miejscu, zwierzęta były przerzucane między punktami. Taki system sprzyjał też latami ukrywaniu danych o stanie zwierząt, ich śmiertelności i rzeczywistych adopcjach.

Do tego Zenon J. cieszył się poparciem władz lokalnych. Do tego stopnia, iż miasto Piła wypłaciło mu 2.000.000 zł odszkodowania za zerwanie umowy na prowadzenie miejskiego schroniska, do czego doprowadziły nasze działania.

Dziś rano Sąd Rejonowy w Trzciance uznał Zenona J. za winnego znęcania się nad 16 zwierzętami i skazał go na pół roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok, zakaz prowadzenia działalności przez 3 lata, nawiązkę na cele społeczne.

Cieszymy się z uznania winy lecz uważamy, że wyrok jest rażąco niewspółmierny do czynów. Sąd odrzucał większość naszych wniosków dowodowych, nie przesłuchano wielu świadków. Kara jest w naszej ocenie za niska. Będziemy składać apelację.

Trzeba jednak podkreślić, że takie wyroki w Polsce raczej nie zapadają, walka z hyclerskim biznesem jest trudna, bo nawet jeśli mamy skazanie, to biznes się dalej kręci. W przypadku mordowni w Kutnie Kotliskach właściciel dostał wyrok 4 lata po interwencji, odwołuje się, mordownia trwa dalej. W przypadku Zenona J. udało nam się choć popsuć mu biznes, stracił schronisko w Pile, wiele gmin zerwało z nim umowy, nareszcie zaczęły mu się przyglądać organy kontrolne.

Niestety, sąd nie zasądził zwrotu kosztów, poniesionych przez nas na leczenie zwierząt i ich utrzymanie. Paradoksalnie płaciły za to gminy według umów, Zenon J. się bogacił, bo nie dbał o zwierzęta, a koszty opieki i leczenia gminnych zwierząt poniosła fundacja. I zostaliśmy z długami, a większość psiaków z interwencji już nie żyje, wszystkie były stare i chore.

Walka o sprawiedliwość jest kosztowna, uratowaliśmy w końcówce życia 18 psów, tysiące nigdy sprawiedliwości nie doczekają. Dlatego prosimy Was o pomoc. Musimy spłacić długi za Jędrzejewo, przed nami proces kolejnego psiego biznesmena z Sobolewa (zaczyna się w październiku) i Radysy – czas rozpoczęcia sprawy jeszcze nie ustalony.

Poniżej zestawienie kosztów za Jędrzejewo – tylko za rok 2019 r. Koszty były również w 2020 roku.  To prawie 95.000 zł tylko za rok 2019.

MONDO CANE – fundacja, która ratuje zwierzęta.

MONDO CANE – fundacja, która nie pozostawia winy bez kary.

Pewnie często słyszysz, że ktoś znęca się nad zwierzętami, a one bez pomocy cierpią lub umierają. Nasz misja to ich ratowanie. Ale ratowanie to nie koniec. Okrucieństwo powinno być karane.

Jesteśmy jedną z  wielu organizacji ochrony zwierząt w Polsce. I tak jak inne organizacje walczymy codziennie z bezdomnością zwierząt i okrucieństwem ludzi w stosunku do nich. Jak wiele organizacji, na co dzień borykamy się z trudnościami finansowymi, wiemy jak trudno jest opłacić koszty leczenia i utrzymania uratowanych zwierząt. Jedno nas wyróżnia – zawsze staramy się, by oprawca ponosił karę za krzywdę, którą uczynił.

Bezwzględnie egzekwujemy nasze prawa jako strony postępowań karnych i możemy pochwalić się imponującą liczbą wyroków skazujących – w tym tych na bezwzględne pozbawienie wolności. Ratujemy i leczymy zwierzęta dzięki darczyńcom, ale najczęściej brakuje nam środków na doprowadzanie do wyroków. Jest to zrozumiałe – na świecie jest tyle nieszczęścia zwierząt, że darczyńcy dokonują cały czas trudnych wyborów – na którą tragedię przeznaczyć swoje pieniądze.

Dodatkowo, mało kto zdaje sobie sprawę ile kosztuje utrzymanie zwierząt, które uratowaliśmy do momentu ich adopcji. Czasem opłacamy hotele i leczenie zwierząt miesiącami – pies rekordzista był z nami 5 lat. Tragedia nie kończy się na uratowaniu życia – potem trzeba zwierzę leczyć, utrzymać i przez kilka lat uczestniczyć w postępowaniach karnych, w miejscach często oddalonych o setki kilometrów od naszej siedziby. Musimy też czasem wynajmować adwokatów, żeby zapewnić sprawie korzystny dla nas efekt. Dlatego zwracamy się z prośbą o pomoc finansową – chcemy doprowadzać sprawy do końca, bo to nasz priorytet. Wyznajemy zasadę, że winni muszą ponosić karę, nie ograniczamy się tylko do uratowania zwierzęcia.

Obecnie prowadzimy kilkadziesiąt spraw, cały czas składamy kolejne zawiadomienia. Do tego mamy długi – te wynikają z interwencji w Jędrzejewie – makabrycznym schronisku, z którego odebraliśmy 18 psów. Sama diagnostyka pochłonęła kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale warto jest ją robić, bo właściciel tego piekła na ziemi siedzi na ławie oskarżonych i mamy nadzieję na wyrok skazujący – to wszystko dzięki naszej interwencji w 2019 roku i Waszej hojności.

Byliśmy też w Radysach - umieralni dla zwierząt, spędziliśmy tam ponad miesiąc i będziemy oskarżycielem posiłkowym w sprawie sądowej przeciw oprawcom z tego piekła.

Pokażemy Wam, co robimy i na co potrzebujemy pieniędzy. Poniżej przykłady naszych działań i dowody na koszty, które ponosimy ratując zwierzęta. Pomóż nam, jeśli uważasz, że znęcanie się nad zwierzętami powinno być surowo karane!

______________________________________________________________________________

Interwencja w renomowanej hodowli w Pile - odebralismy 12 psów, w tym jedną skrajnie zagłodzoną, bliską śmierci sunię Lalę i skrajnie zaniedbane papilonki i buldozki.

Hodowczyni na ławie oskarżonych - sprawa dobiega końca - wkrótce wyrok.

______________________________________________________________________________

Interwencja w Radysach - największa interwencja w historii Polski - zlikwidowaliśmy, wraz z czterema innymi organizacjami, największą mordownię psów w Europie i uratowaliśmy 1070 zwierząt.

Czekamy na termin rozprawy sądowej.

_____________________________________________________________________________

Poznań, Suczka Gaja, bestialsko zamordowana przez swojego "pana", który adoptował ją wcześniej ze schroniska. Została wystawiona na parapet okna w wieżowcu, okno zamknięto, sunia walczyła o życie i nie dała rady...

Spadła i się zabiła. Sprawca skazany na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

______________________________________________________________________________

Świętochłowice, Suczka Gaja, bestialsko zamordowana przez swoją panią i jej konkubenta, bo się znudziła. Adoptowana wcześniej ze schroniska. Pobita, związana i utopiona.

Sprawczyni skazana na karę bezwzględnego pozbawienia wolności.

________________________________________________________________________

Wielkopolska, pies Czarek, właściciel próbował zabić go siekierą, bijąc uwiązanego przy budzie psa w głowę. Czarek cudem przeżył i kilka lat cieszył się życiem w naszym azylu.

Właściciel skazany na karę bezwzględnego więzienia.

______________________________________________________________________________

Interwencja w schronisku w Jędrzejewie, luty 2019 r. - piekle dla zwierząt, 18 odebranych psów w stanie zagrożenia życia.  Właściciel na ławie oskarżonych. Przed nami długa droga do sprawiedliwości, 10 z odebranych psów już nie żyje, reszta jest pod naszą opieką. 

Te interwencje spowodowały, że popadliśmy w długi, sięgające obecnie 30.000 zł. A ciągle prowadzimy postępowania sądowe i musimy utrzymywać zwierzęta. Błagamy o pomoc! Nie możemy przestać działać, oprawcy muszą być karani - tak rozumiemy naszą misję!

Załączniki

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
30 zakończonych zbiórek
Wsparło 159 osób
7 859,42 zł (8,73%)
Brakuje jeszcze 82 140,58 zł
Wesprzyj