Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Gdy gasną reflektory... Cicha starość podhalanów pod skrzydłami BONO!
Kiedy ratujemy psa z koszmarnych warunków, z łańcucha czy pseudohodowli, oczy całego internetu są zwrócone na nas. Sypią się polubienia, udostępnienia i słowa wsparcia. Ludzie chcą pomagać, gdy widzą świeży dramat. Ale co dzieje się później, gdy emocje opadną?


Gdy gasną reflektory, na placu boju zostajemy sami. My i one – wielkie, białe olbrzymy, dla których czas okazał się nieubłagany, a powrót do zdrowia to długa, potwornie kosztowna droga.

Pod opieką naszej Fundacji BONO znajduje się obecnie pokaźna gromadka psów starszych, przewlekle chorych, niepełnosprawnych oraz skrajnie lękowych. To nasi stali rezydenci. Nie ustawiają się po nie kolejki chętnych do adopcji. Dla wielu z nich hoteliki i fundacyjne domy tymczasowe stały się jedynym domem, jaki znają. Spędzą w nich jesień swojego życia, a my obiecaliśmy im jedno: że ich starość będzie bezpieczna, ciepła i całkowicie wolna od bólu.
Niestety, utrzymanie „emeryta” w typie owczarka podhalańskiego to gigantyczny wydatek, który co miesiąc brutalnie czyści konto naszej fundacji do zera. Wielkie stawy odmawiają posłuszeństwa, narządy wewnętrzne wymagają stałego wsparcia, a psychika - intensywnej pracy behawioralnej.

Nasza codzienność to nie spektakularne akcje. Nasza codzienność to ogromne faktury. Pieniądze uciekają w zastraszającym tempie na:
• Drogie leki i suplementy na stawy – bez których te potężne psy nie byłyby w stanie wstać z posłania o własnych siłach (jak nasze seniorki Bunia, Czesiu, Bacuś i nowa Bunia).
• Specjalistyczne karmy weterynaryjne – dostosowane do chorych wątrób, nerek czy wrażliwych żołądków naszych staruszków.
• Opłacanie bezpiecznego schronienia i hoteli – comiesięczne koszty utrzymania kilkunastu psów, które ze względu na trudną przeszłość i lęki muszą pracować ze specjalistami (jak Mat, Pat, Leoś czy Baca).
• Leczenie powypadkowe i połańcuchowe – regularna pomoc dla psów takich jak Diego,Snow którego zniszczony kręgosłup i kolano wymagają stałej terapii.
• Opiekę nad psami nieadopcyjnymi – utrzymanie chorych i skrajnie wycofanych rezydentów (Frida, Czesio, Nemo, Kevin, Tundra), którzy zostaną z nami na zawsze.

Uruchamiamy tę zbiórkę na cele statutowe, bo koszty nas przerosły. Nie mamy dziś w rękach nowej, drastycznej i „medialnej” historii, która mogłaby łatwo otworzyć ludzkie portfele. Mamy za to stado wiernych, potężnych, ale schorowanych i skrzywdzonych serc, które bez Waszego stałego wsparcia po prostu nie przetrwają.
Błagamy, nie pozwólcie nam wybierać, któremu psu kupić leki przeciwbólowe, a któremu odpuścić. Każda darowizna, nawet ta najmniejsza, to opłacona faktura za ich bezbolesne, godne jutro.

Bądźcie z nami, gdy gasną reflektory. One potrzebują Was najbardziej właśnie teraz – w swojej cichej walce o zdrowie i godność. Dziękujemy za każdą pomoc!
Ładuję...