Maleńka Sasanka całe życie spędziła w pseudohodowli, dziś walczy o zdrowie i szansę na lepszą przyszłość

Zbiórka zakończona
Big adff4361 47b8 46dd b316 fb5b76988274
Wsparło 148 osób
1 330 zł (100%)

Rozpoczęcie: 11 Czerwca 2018

Zakończenie: 14 Czerwca 2018

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Jestem Sasanka, ale możecie mówić do mnie tak, jak ciocie mówią – Sasa. W sumie, to imię dostałam teraz, od cioć, bo wcześniej nie miałam żadnego. Nie było to potrzebne, bo nikt do mnie nie mówił, nie wołał mnie to i imię mi przecież nie było potrzebne. Nie miałam też ani domu, ani posłanka, ani zabawek, ani nikogo kto by mnie kochał.

Mam tak mniej więcej sześć lat i nigdy wcześniej nie byłam na prawdziwym spacerze. Urodziłam się w pseudohodowli i tam miałam umrzeć, miałam nigdy nie opuścić metalowej klatki. Kilka razy w roku rodziłam szczeniaki, zawsze były ode mnie zabierane bardzo wcześnie, a ludziom, którzy je brali mówiono, że są starsze, a takie małe bo miniaturki…

Wiecie o czym myślałam cały ten czas w klatce? O nich, o moich maluszkach, o tym czy mają dobre życie, czy mają to wszystko, czego ja nie mam. Nie wierzyłam, że moje życie może się kiedyś odmienić, chciałam tylko, żeby maleństwa były szczęśliwe. Pewnego dnia po mnie i po inne psy przyjechał taki duży samochód, zabrał nas i przywiózł do cioć. Przez całą drogę nie wiedzieliśmy co się dzieję, a kiedy w końcu zobaczyłam trawę, nie mogłam uwierzyć, że będę mogła tak normalnie po niej pochodzić. 

Ciocie mówią, że znajdziemy dla mnie dom, taki prawdziwy i że będę miała i zabawki i posłanko i ktoś kto mnie pokocha i będzie ze mną na spacery po trawie chodził i będzie głaskał i przytulał. Myślicie, że to możliwe?

Już nie jestem szczeniaczkiem, a tam gdzie byłam do tej pory zawsze mówiono, że nikt nie chce dorosłego psa, bo jest brzydki i nikomu nie potrzebny… Zanim spróbujemy mi poszukać domu, muszę mieć taką operację, żeby już więcej szczeniaków nie rodzić, poza tym mam nieładne ząbki i coś mi na brzuszku urosło, czego tam nie powinno być. 


Ciocie mówią, że da się wszystkiemu zaradzić, że są lekarze dla psów i że mi pomogą. Tylko wiecie, nie mam żadnych pieniędzy, a ciocie prawie wszystko wydały na jedzenie i takie kropelki przeciwko robakom dla nas i też już nie mają pieniędzy. Głupio mi Was prosić o pomoc, przecież nie jestem Waszym psem i nie wiem, czy będziecie chcieli płacić za te wszystkie moje badania i operacje…

Sasanka mimo tego co ją w życiu spotkało kocha ludzi, cieszy się z głasków, z noszenia na rękach, jest wesoła i spokojna. Całe jej życie było koszmarem, który ledwo jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, nie wiemy, czy i kiedy widział ją weterynarz, nie wiemy dlaczego dopuszczono do ciąży sunię, która ma guzy na listwie mlecznej, dlaczego nikt jej nie wyczyścił ząbków.

Nigdy nie zrozumiemy postępowania takich osób… Sasa wymaga pilnych badań krwi, sterylizacji, usunięcia listwy mlecznej i kamienia z ząbków, część z nich z pewnością trzeba będzie wyrwać. Musimy też malutką zaszczepić.  Z odłożonych pieniędzy udało nam się ją odpchlić,  odrobaczyć i kupić trochę jedzenia dla niej i innych psów, które razem z Sasanką przyjechały, na nic więcej nie mamy funduszy.

Błagamy Was o pomoc dla tej maleńkiej psiej kuleczki, tak bardzo chcemy jej podarować szansę na życie na jakie każdy piesek zasługuje.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
5 aktualnych zbiórek
180 zakończonych zbiórek
Wsparło 148 osób
1 330 zł (100%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość