Rak nie wyrok...

Wsparło 21 osób
780 zł (26%)
Brakuje jeszcze 2 220 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 4 Września 2020

Zakończenie: 30 Grudnia 2020

Szaklana przyjechała do nas ok. pół roku temu. Jest niezwykle szlachetnym stworzeniem, utytułowaną matką i córką wielkiego arabskiego rodu. Nigdy nie chodziła pod siodłem, służyła jako producent bardzo drogich źrebaków. Kiedy skończyła 22 lata, poroniła ciążę i tym samym wydała na siebie wyrok - jako bezużyteczna staruszka mogła się spodziewać najgorszego - śmierci w rzeźni. 

W stajni, w której rodziła źrebaki - nie wychodziła na łąkę, a na wybieg sporadycznie. Życie spędziła w boksie - porodówce. Przyjazd do fundacji był dla niej szczęśliwym dniem. Przeżywa drugą młodość, szaleje na ogromnej łące pełnej trawy, nieustannie się tarza,  ciężko ją utrzymać w czystości... Ma nieograniczony dostęp do siana, zamiast owsa dostaje pyszne musli. Niestety przyjechała tutaj z niewielką zmianą pod ogonem, byliśmy przekonani, że to uwarunkowana genetycznie u siwych koni niezłośliwa narośl... 

Od kilku tygodni guz rośnie. Rosnąc, rozrywa skórę i mocno krwawi. Podrażnia okolice sromu- Szaklana nieustannie trze zadem o ściany boksu, krew tryska spod ogona, robi się jatka... Według wszelkiego prawdopodobieństwa jest to sarkoid - niezłośliwy rak, który jednak wymaga konsultacji i zabiegu. Weterynarz przyjeżdża w tym tygodniu z Warszawy. Koszty całości leczenia będą duże, bo leczenie koni jest drogie. Sama konsultacja to kilkaset złotych. Fundacja jest w ruinie... Błagamy o pomoc dla Szaklany.

Prosimy o udostępnianie posta, nie jesteśmy w stanie na tę chwilę ponieść kosztów konsultacji i zabiegów. Czas nagli.

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 21 osób
780 zł (26%)
Brakuje jeszcze 2 220 zł
Wesprzyj