Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Mimo intesywnego leczenia, wczoraj oko nagle się bardzo pogorszyło. Udało nam się na cito załatwić mu wizytę u kociego okulisty bo bardzo baliśmy się, że całkowicie straci to oko.
Po konsultacji okulistycznej usłyszeliśmy diagnozę: perforacja rogówki. Stan jest bardzo poważny. Przez najbliższe 48 godzin Tadzio musi mieć zakraplane chore oko co 2 godziny, dzień i noc. Potem, jeśli będzie poprawa, co 3-4 godziny aż do kontroli w środę.
Najgorsze jest to, że Tadeusz jest jeszcze za mały na zabieg, który mógłby mu pomóc. Na ten moment pozostaje nam leczenie zachowawcze i trzymanie kciuków, żeby jego organizm dał radę. W środę dowiemy się, czy udało się zatrzymać proces chorobowy i jakie będą dalsze rokowania.


Trafił do nas maluszek z tak zaawansowaną infekcją, że prawdopodobnie stracił oko
Nie wyobrażamy sobie jaki ból musiał przeżywać z tak zaawansowaną infekcją rozwijającą się w te okropne upały.

Tylko to nie upały zrobiły mu krzywdę.
Jego cierpienie jest bezpośrednim wynikiem ludzkiej bezmyślności i braku kastracji kotek oraz kocurów.

Tak, to wina człowieka, że kocięta w każdym roku borykają się z ogromnym cierpieniem. Kiedy już myślimy, że nie będziemy psychicznie i organizacyjnie uciągnąć kolejnego kociego dramatu, to pojawia się w życiu naszego stowarzyszenia taki Tadek. Tadek, którego się nie spodziewaliśmy i nie bardzo mamy już zasoby żeby ogarnąć. Wszystkie nasze tymczasy są przepełnione maluszkami.
To nie jest pytanie "zzy uda nam się uratować kolejnego malucha". Bo uda, zrobimy wszystko żeby się udało. To pytanie, dlaczego znów trzeba ratować kocięta w takim stanie?


Tadek nie pchał się na ten świat. Jest około 5 tygodniowym kocim bezdomniakem, który prawdopodobnie stracił już jedno oko przez nieleczony koci katar. Szczegóły poznamy dopiero jak podgoi się infekcja i będziemy w stanie zrobić szczegółowe badania. Dotykając jego ciałko czuć każdą kosteczkę, bo jest strasznie wychudzony. Ma nadżerki na języku, które z pewnością wpływały na jego brak apetytu. Cudem przeżył, kolejna doba byłaby decydująca. Upał, bardzo zaawansowana infekcja, problem z przyjmowaniem pokarmu to dla takiej kruszyny po prostu wyrok śmierci.

Gdy tylko do nas trafił, pojechał do weterynarza i wdrożyliśmy mu leczenie. Aktualnie bierze mnóstwo leków. To okropne patrzeć jak takie maleństwo (waży zaledwie 200 g) jest kłute i faszerowane toną leków. Mamy nadzieję, że będziemy mogli za kilka dni napisać o poprawie.
Prosimy o wsparcie dla Tadka
Potrzebujemy dla niego też mokrej karmy Animonda Carrny Kitten i żwirku Cats Best!!!
Ładuję...