Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Zmasakrowana żuchwa, zaawansowana martwica i potworny ból. Błagamy o pomoc w ratowaniu skrzywdzonego kocura.

W nocy na jedno z wiejskich podwórek przybłąkał się potwornie okaleczony, niekastrowany kocur bez chipa. Zwierzę było już wcześniej widywane w okolicy, jednak dopiero w stanie krytycznym przyszło prosić o ratunek.

Kot jest zaniedbany. Czuć silny, charakterystyczny zapach rozkładającej się tkanki i krwi, ponieważ w rozległe rany, które na pewno nie były świeże wdała się już martwica. Ile musiał tak cierpieć?

Żuchwa zwierzęcia jest rozerwana na pół. Kot nie ma większości zębów, a pozostałe górne są starte dosłownie na płasko. Dodatkowo jego szyję pokrywają dziwne rany.

Ogrom cierpienia i skrajne wycieńczenie potwierdza to, że przy probie przekładaniu go do transportera z pyszczka kota wylało się niestrawione mleko, którym zwymiotował... Pewnie z bólu.
Ten bezbronny kocur cierpiał w milczeniu przez pewnie długi czas. Przetrwał piekło, nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić, jak bardzo bolesne musiało być poruszanie się z tak okropną raną.

Kot otrzymuje silne, dożylne leki przeciwbólowe oraz antybiotyki. Aby przeżył i mógł w przyszłości normalnie funkcjonować, konieczna jest pilna operacja chirurgiczna rekonstrukcji żuchwy, usunięcie martwych tkanek oraz hospitalizacja.
Koszty wszystkich procedur medycznych drastycznie przekraczają możliwości finansowe azylu. Bez Waszej natychmiastowej pomocy nie zdołamy opłacić operacji (mamy jeszcze dług w klinice) i uratować mu życia.
Każde wsparcie jest teraz na wagę złota. Każda wpłacona złotówka to mniej potwornego bólu i jedyna szansa na ratunek dla tego bidulka.
Ładuję...