Zabrany z łańcucha Teo zbiera na rehabilitację

Wsparło 107 osób
1 694 zł (112,93%)
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 2 Lipca 2018

Zakończenie: 30 Grudnia 2018

Kochani, przedstawiamy Wam 3 faktury za hospitalizację i rehabilitację Teodora wystawione dotychczas przez kliniki weterynaryjne. Będzie jeszcze czwarta faktura za zamówioną już uprząż rehabilitacyjną za 320 zł. Uprząż ze względu na sezon urlopowy nadejdzie wraz z fakturą dopiero  po 6 sierpnia. 3 faktury na łączną  kwotę 956 już opłaciliśmy.

Niestety, na tą ostatnią na kwotę 600 zł nie mamy już środków. Bardzo Was prosimy o pomoc, tym bardziej że będą jeszcze następne faktury bo rehabiltacja Teosia będzie kontynuowana.

Historia Teodora ma swój początek w lutym br. Wtedy to inspektorzy BOZ zostali poprzoszeni o pomoc dla psa uwięzionego na jednej z zielonogórskich posesji...

Psiak dosłownie wisiał na swojej uwięzi. Podwieszony do gałęzi drzewa na ciężkim łańcuchu do wiązania krowy pilnował rowu z wodą. Tak spędził zapewne kilka lat swojego życia. Za budę służyła mu drewniana skrzynia, do której właściwie nie mógł wejść, za pożywienie kilogramy namoczonego pieczywa wysypanego wprost na ziemię. 

Próbowaliśmy sytuację Teo rozwiązać pokojowo, ustaliliśmy dane właściciela działki i podjęliśmy rozmowę. Inspektorzy OTOZ Animals wyznaczyli właścicielowi psa czas na zmianę warunków dla psa. Bezskutecznie. Ze strony właściciela Inspektorzy usłyszel jedynie wyzwiska i groźby.

Temperatura na zewnątrz spadała do -20 st. C., a Teo był nadal przykuty łańcuchem do gałęzi drzewa. Jak się później okazało, to byłaby jego ostatnia zima w życiu. Z pewnością była ostatnią w tym strasznym miejscu. 

Zdecydowaliśmy się interwencyjnie odebrać Teo z jego dotyczasowego miejsca pobytu. Podczas odbioru towarzyszył nam behawiorysta i sztab policjantów. Przerażony psiak nie pozwalał nam do siebie podejść. Skrajnie nieufny, zmarznięty, obolały...

Akcja odpięcia Teo z łańcucha trwała blisko godzinę, zamarznięty i zardzewiały łańcuch zawieszony około 2,5 metra nad ziemią musieliśmy wycinać nożycami do metalu. Podobnie zdejmowaliśmy łańcuch z samego psa. 

Teo nie dostał od swojego właściciela nawet obroży. Jego szyja była dwukrotnie okręcona męskim skórzanym paskiem. To wszystko okręcone drutami i zespolone z łańcuchem. Po tym, co zobaczyliśmy, wiemy już, że Teo od trzech lat nie był spuszczany ze swojej uwięzi. Od tylu lat okoliczni mieszkańcy widzieli i słyszeli proszącego o pomoc psiaka. 

Po przewiezieniu go do schroniska psiak natychmiast wtulił się w kołderkę w przygotowanym mu kojcu. Po raz pierwszy od wielu dni mógł się swobodnie położyć i zasnąć. Następnego dnia rozpoczęła się intensywna praca nad przywracaniem Teodorowi wiary w ludzi. I już od tego dnia widzieliśmy, że bardzo boi się ludzi, że kompletnie nie zna dotyku ludzkiej ręki...

Po kilku dniach psiak niesamowicie otworzył się na obecność i bliskość człwieka. Z radością czeka na każdy schroniskowy spacer, cieszył się każdym fragmentem lasu, łąki, człowieka i innych czworonogów.... Dostał nadzieję na normalne życie. 

Kilka miesięcy po uwolnieniu go z koszmarnej uwięzi Teo zaniemógł. Leżał bezwładnie w schroniskowym boksie. Wolontariusze zaniepokoili się, że nie cieszy się na ich widok, nie skacze, nie biega, tylko podnosi głowę, tak jakby własnie sie budził. Teodor nie wstawał....

Został natychmiast przewieziony do lecznicy weterynaryjnej, gdzie stwierdzono porażenie połowicze i podano szereg leków, w tym przeciwbólowych i neurologicznych. Konieczny okazał się niezwłoczny wyjazd do lecznicy odległej o 120 km, aby wykonać Teo badanie tomografem komputerowym. Tego samego dnia przeprowadzono to badanie. 

Okazało się, że Teo cierpi na zmiany w móżdżku powodujące brak przewodnictwa do kończyn po prawej stronie ciała. Natychmiast po rozpoznaniu podano mu szereg leków i pozostawiono na obserwacji. Stan Teo systematycznie się poprawia. W tej sprawie zasięgnęliśmy opinii wielu specjalistów, którzy nie mają wątpliwości, że stan Teo i jego objawy są odzwierciedleniem warunków, w jakich był trzymany przez wiele lat przez swojego właściciela. Nikt z naszych rozmówców nie ma wątpliwości, że gdyby Teo doznał tego porażenia w dotychczasowym miejscu swego pobytu, z pewnością by nie przeżył. 

Dzis wiemy, że podjeliśmy dobrą, właściwą decyzję zabierając psiaka z tego miejsca. Dalismy mu nowe imię - Teo i nowe zycie. Dziś Teo dochodzi do siebie i w tym potrzebuje waszej pomocy. Psiak wymaga rehabilitacji minimum trzy razy w tygodniu. Dzięki preferencyjnym stawkom jakie oferuje lecznica lek. wet. Macieja Kolińskiego jeden dzień rehabilitacji Teo to koszt 50 złotych. Lekarze są wzruszeni historią Teo i tym, jak dzielnie każdego dnia walczy o swoją sprawność. 

Chcielibyśmy, aby Teo do końca życia cieszył się z możliwości swobodnego biegania w lesie i parku, aby żył bez bólu i cierpienia. Pomóżcie Teo wrócić do pełnej sprawności i wynagrdzić to, co odebrał mu jego właściciel. 

Teo jest pełnym życia, wpatrzonym w człowieka pięcioletnim psiakiem w typie owczarka. Z każdym dniem funkcjonuje coraz lepiej. Dzieki Wam może wkrótce wyjść na spacer bez pomocy człowieka, dzieki Wam będzie mógł znów biegać za piłką czy patykiem. 

Każde 50 zł to jeden dzień rehabilitacji Teo. Każdy dzień przybliża tego psiaka do odzyskania pełni zdrowia i sił. Możesz podarować mu zdrowie i życie bez bólu, strachu i głodu. Teo czeka na Twoje wsparcie. 

A oto efekty Waszych dotychczasowych wpłat na rehabilitację Teo! Dzięki Wam Teodor przejdzie serię 20 zabiegów rehabilitacji, w tym bieżni wodnej i pola magnetycznego. Zwiększyliśmy kwotę zbiórki o 500 zł, gdy z zgodnie z decyzją lekarzy Teo wymaga specjalnych szelkek rehabilitacyjnych. To w nich będzie wychodził na spacery i do lecznicy. Psiak ma uszkodzone kręgi szyjne i profesjonalne szelki pozwolą mu na spacery i aktywność bez obaw o urazy czy upadki.  http://www.firma-admiral.pl/uprz---kamizelkowa-max.html

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
13 zakończonych zbiórek
Wsparło 107 osób
1 694 zł (112,93%)
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość