Umieramy przez wojnę, ratując życie setek

5 dni do końca
Wsparło 7 949 osób
319 745,27 zł (63,94%)
Brakuje jeszcze 180 254,73 zł
Wesprzyj
Adopcje

Rozpoczęcie: 22 Maja 2022

Zakończenie: 30 Czerwca 2022

Godzina: 23:59

Chce mi się płakać. Ta wojna nas zabija. Tak, rosyjsko-ukraińska wojna, w której od 3 miesięcy giną ludzie i zwierzęta, wykończy i nas. Minął boom. Ludzie przywykli. Tylko co z cierpiącymi istotami? Zbiórka na ukraińskie psy została rozliczona, ale ofiary wojny dalej są leczone, hospitalizowane, przechodzą kolejne zabiegi.

W ciągu ostatnich 3 miesięcy przeprowadziliśmy ponad 100 operacji - ratujących życie, uwalniających od bólu, przywracających sprawność. Do jutra muszę uregulować faktury na 150 tys. zł. Na koncie mamy okrągłe 0. Czy żałuję przyjęcia 170 psów z Ukrainy? NIE! NIE ŻAŁUJĘ ŻADNEGO Z OCALONYCH ISTNIEŃ.

Co więcej - w tym samym czasie, gdy przyjeżdżały po życie, przyjęliśmy pod opiekę KILKADZIESIĄT POLSKICH PSÓW, które bez pomocy konałyby w cierpieniach. Ich nie mamy jak rozliczyć, bo nawet ich Wam nie pokazaliśmy. Po prostu dostały pomoc wartą tysiące złotych. I tak domykają się zbiórki na nieliczne, pojedyncze zwierzęta, a przecież nie można tylko prosić.

Judytowo pod Płońskiem w 80% zamieszkują psy ortopedyczne i neurologiczne. Opieka nad nimi wymaga nadludzkiego wysiłku całego zespołu. Adopcje na ukraińskie psy szły jak woda wtedy, gdy temat ich ratowania był na topie. Zależały domy te zwierzęta, które "Na lewo i prawo" wydawały organizacje nieprzestrzegające przepisów. My dostawaliśmy się do wymogów. Wszyscy nasi podopieczni przeszli kwarantannę i mają wyniki miareczkowania przeciw wściekliźnie. I nie pyta o nie nikt. Adopcyjne posty są nudne, nie cieszą się zainteresowaniem, nie mają udostępnień. Pies uratowany jest nieciekawy i nie ma szansy na dom.

Ceny wzrosły o 20-30% - podkłady, karma, leki, akcesoria dla zwierząt. A przecież specjalistyczna opieka, nie tylko ta weterynaryjna to ogromne koszty. To, co nas wyróżnia - duży zespół ludzi dzień i noc czuwających nad podopiecznymi dwóch ośrodków wymaga ogromnych nakładów finansowych. Ale dzięki temu nasze zwierzęta są kochane, diagnozowane, leczone. Nie są same. Nie jest tak, jak zwykło się uważać, że w schronisku, dopóki pies stoi, to jest zdrowy. A koszty energii, elektrycznej, wody, ogrzewania? Tysiące złotych, o których zazwyczaj milczymy. A przecież bez tego nie da się ratować psów.

Nie wiem, co będzie dalej. Nie wiem, jak się z tym zmierzyć. Nie wiem, co i jak robić, by nie zawieść psów, które już rozpoczęły walkę o swoje życie. Zmieniło się wszystko. A nie, przepraszam! Nie zmieniła się tylko liczba próśb o pomoc. Te płyną szerokim strumieniem. Odmawiam. A jak tak dalej pójdzie, nie pomogę już nikomu.

Wybaczcie ten gorzki ton. Jestem szczera. Tak wygląda rzeczywistość. Wiem ile jako organizacja umiemy i możemy, wiem, na ile nas stać, wiem, jak potrafimy zmieniać psi los. Ale rdzeniem pracy Fundacji są zbiórki i adopcje. Bez nich nie uratujemy zwierząt w potrzebie. Dla mnie, dla nas, nie ma znaczenia, cze zwierzę jest polskie, czy ukraińskie. Jego cierpienie boli tak samo! I nie powinno mieć miejsca całe to okrucieństwo - czy wojenne, czy na mniejszą skalę.

Ja już nie widzę światełka w tuneli. Nadzieja umiera i nie, nie moja. Umiera nadzieja zwierząt, mających realną szansę, która właśnie wymyka im się z łap! Więc błagam. Jeśli możecie - POMÓŻCIE.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
5 aktualnych zbiórek
342 zakończone zbiórki
5 dni do końca
Wsparło 7 949 osób
319 745,27 zł (63,94%)
Brakuje jeszcze 180 254,73 zł
Wesprzyj
Adopcje