Podaruj życie i bezpieczeństwo zwierzętom w potrzebie – razem możemy wszystko!

Wsparło 1 520 osób
70 745 zł (14,43%)
Brakuje jeszcze 419 255 zł
Adopcje

Rozpoczęcie: 13 Listopada 2024

Zakończenie: 31 Marca 2026

Godzina: 23:59

18 Stycznia 2026, 14:58
Małymi kroczkami do przodu...

Cały czas coś próbujemy robić. Naprawdę małymi kroczkami, ale jednak do przodu i tak między innymi wydzielone zostało osobne pomieszczenie na strychu - zostało to wymuszone potrzebą pilną, bo trafił do nas bardzo ciężko chory kot, który musiał być izolowany. To głównie same skosy, ale jednak miejsce powstało. Niestety nie starczyło już funduszy na okna dachowe ani doprowadzenie centralnego ogrzewania - cały czas jest uruchomiona farelka.

Udało się też na strych doprowadzić wodę, co znacznie ułatwia obsługę kotów i sprzątanie.

Wszystkie podłogi są już wylane żywicą, no i w końcu mamy porządne drzwi wejściowe - zapewniają bezpieczeństwo, doświetlenie i nie ucieka ciepło. To wszystko dzięki Waszemu wsparciu, za które jesteśmy niezmiernie wdzięczni! 

Zima jest dla nas bardzo ciężka. Narastają problemy. Nie mamy magazynu - więc nie ma gdzie trzymać zapasów dla kotów i psów - trzeba na bieżąco kupować karmę i żwirek oraz dla kóz i reszty kopytnych. Teraz powinno się je dokarmiać warzywami, owocami, paszą treściwą, a nie mamy tego, gdzie przechować, żeby nie zamarzło.

Ponieważ siedziba Runy jest na uboczu, poza wsią, jesteśmy w ostatniej kolejności odśnieżani i w ostatniej kolejności są usuwane awarie. Przez dwa dni nie mieliśmy prądu - to była katastrofa, dlatego myślimy o kupnie agregatu, ale konieczna jest też wymiana pieca - ten, co jest, nie sprawdza się w prawdziwe mrozy, w dodatku jest niebezpieczny i szwankuje.

Duży problem to brak szpitalika - miejsca na sprzęt medyczny - inkubator, koncentrator, pompa infuzyjna  i zwierzęta, które powinny być leczone w odosobnionych, sterylnych, warunkach, w ciszy spokoju, nie mają takiego miejsca... 

Eliasz, którego przyjęcia nie mogliśmy odmówić - chory i zupełnie nieradzący sobie na dworze, w dodatku białaczkowy, w największe mrozy i śniegi tej zimy. Niestety przebywa w łazience - nie było alternatywy.

Marzenie o wolierze pozostaje jednak wciąż marzeniem - moim i kotów, które nawet teraz zimą tęsknie patrzą przez okna albo próbują czmychnąć drzwiami szczególnie w taki słoneczny dzień jak dzisiaj. 

Dziękujemy za Wasze dotychczasowe wsparcie!

Pokaż wszystkie aktualizacje

11 Sierpnia 2025, 14:17
Aktualizacja remontu i marzenia o wolierze

Dziękujemy za Waszą dotychczasową pomoc i wsparcie. Dużo udało się zrobić, ale niestety remont w domu wciąż nie jest skończony. Potrzebne są schody na strych, okna połaciowe oraz wydzielenie dodatkowego pomieszczenia na strychu.

Ciągle jednak największym marzeniem jest woliera dla naszych wspaniałych kociaków. One tak bardzo jej potrzebują, aby móc bezpiecznie korzystać z odrobiny wolności i świeżego powietrza.

Nie ustawajcie w pomocy i wspierajcie nas nadal. Dziękujemy za dotychczasową pomoc!

10 Lipca 2025, 11:30
Najpilniejsze potrzeby: woliera i szpitalik dla zwierząt!

Obecnie najważniejsze są dwie rzeczy: budowa woliery oraz stworzenie miejsca na szpitalik – to może być kontener lub domek holenderski.

Woliera to absolutna konieczność dla wszystkich naszych kotów. To ich bezpieczeństwo, zdrowie, a także możliwość korzystania z powietrza i słońca. Koty są tak bardzo spragnione świeżego powietrza, że codziennie co najmniej 20 z nich tłoczy się pod drzwiami i oknami, próbując wydostać się na zewnątrz.

Szpitalik – miejsce, którego nie mamy...
Nie mamy wydzielonego miejsca, w którym chore zwierzęta mogłyby w spokoju dojść do siebie. Brakuje przestrzeni na inkubator – obecnie stoi tam, gdzie inne koty po nim dosłownie chodzą.

Nasz dom ma zaledwie 70 m², a przebywa w nim ponad 50 kotów, 4 psy oraz Sylwia, która nie ma nawet swojego prywatnego kąta. To już nie są warunki – to dramat.

Z powodu braku pieniędzy remont został wstrzymany.

Drzwi wejściowe wymagają natychmiastowej wymiany – nie zamykają się, nie spełniają już swojej roli. Na poddaszu trzeba osadzić okna połaciowe, obłożyć ściany płytami gipsowo-kartonowymi (obecnie pianka się sypie i zagraża zdrowiu kotów), wykonać bezpieczne schody – obecne to prowizoryczna, stroma drabina z poręczą, po której trudno wchodzić, zwłaszcza z pełną kuwetą oraz trzeba podłączyć wodę.

Inne niezbędne potrzeby:
Rozpadający się blaszak – to nasz magazyn na karmę i żwirek dla kotów, a także na warzywa dla kóz, owieczek, osiołków i koników.
Ogrodzenie – to nie tylko estetyka, to przede wszystkim bezpieczeństwo naszych zwierząt.

Potrzebujemy wsparcia – to wszystko to nie są luksusy, ale minimum, by zapewnić zwierzętom godne warunki życia i leczenia. Bez Was sobie nie poradzimy!

25 Maja 2025, 19:44
Wielkie dzięki i... wielka potrzeba!

Dzięki Waszemu wsparciu udało się już bardzo dużo – ruszyliśmy z pracami remontowymi, które były absolutnie konieczne.

Podłoga w kuchni, grożąca zawaleniem, została zabezpieczona. Można po niej chodzić bez lęku o zdrowie zwierząt i ludzi. Zrobiono też schodki do piwnicy, odnowiono część pomieszczeń, a instalacja wodna i elektryczna – po nieudolnym „remoncie” poprzednich właścicieli – w końcu przestaje być zagrożeniem. Udało się też wreszcie zrobić wentylację – której wcześniej nie było wcale, nawet w pomieszczeniu z tzw. piecem "śmieciuchem".

To było nie tylko niewygodne, ale przede wszystkim bardzo niebezpieczne, zarówno dla ludzi, jak i zwierząt.

Dzięki Waszej pomocy – tej ogromnej sile serc – udało się nam zrobić znacznie więcej, niż byłoby to możliwe bez Was. DZIĘKUJEMY! ❤️

Co udało się zrobić od tamtej pory?

✅ rozpoczęliśmy remont poddasza – krok po kroku, metr po metrze, walczymy o to, by koty nie wpadały w niebezpieczne szczeliny między deskami, by izolacja była bezpieczna i trwała


✅ udało się odnowić część domu – na tyle, na ile pozwoliły fundusze

✅ zrobiliśmy część ogrodzenia – tam, gdzie kozy najczęściej uciekały i stwarzały zagrożenie dla siebie i innych 

Ale prawda jest taka, że prace mocno zwolniły. Remont jest… trochę w zawieszeniu. Fundusze się kurczą, potrzeby – niestety – nie.

PRIORYTETY TERAZ? ZDROWIE I BEZPIECZEŃSTWO.
Woliera – jej brak to kolosalny problem. Dla kotów białaczkowych, niepełnosprawnych, po przejściach – możliwość bezpiecznego kontaktu ze słońcem, świeżym powietrzem i naturalnym otoczeniem to nie luksus. To część terapii. Dla wielu z nich to jedyne okno na świat. Dosłownie i w przenośni.

Szpitalik – nadal nie mamy kontenera/domku typu holenderskiego czy czegokolwiek, co mogłoby być bezpiecznym, izolowanym miejscem do ratowania życia. Brakuje przestrzeni, gdzie można odseparować chore koty, nowych podopiecznych na kwarantannie, zwierzęta po zabiegach. Czasem sekundy decydują o życiu. A my… Mamy tylko za mały dom i mnóstwo strachu w oczach.

Magazyn – karma, żwir, lekarstwa, zapasy – wciąż grożą zniszczeniem w rozpadającym się składziku.

To są potrzeby, które krzyczą. A my nie chcemy się uczyć życia z tym krzykiem. Chcemy działać.

Zwierzaki oczywiście pomagają i nadzorują jak tylko mogą ;)

Zwierzęta naprawdę czekają z niecierpliwością na bezpieczne miejsce. Na spokój. Na koniec hałasu i kurzu.

Czasem nam pomagają… a czasem wchodzą w farbę ;)

Ale najważniejsze, że wiedzą: coś się zmienia. I to dzięki Wam.

Prosimy – pomóżcie nam dokończyć to, co zaczęliśmy dzięki Wam. Ta zbiórka to być albo nie być. Dla dziesiątek istnień. Dla tych, którzy sami nie poproszą o pomoc.

Każda złotówka ma sens. Każda udostępniona informacja – może uratować życie. Każde słowo wsparcia – daje siłę, gdy jej brakuje. Dziękujemy z całego serca. I nie przestajemy walczyć.

❤️ RUNA
dla tych, którzy nie mają głosu

24 Kwietnia 2025, 13:03
wentylacja i nie tylko.

wiedziałam, jak kupowaliśmy ten do, że nie ma wentylacji. w ogóle nie ma żadnej wentylacji.

to kolosalny problem, który dopiero teraz

udalo się rozwiązać - dzięki Waszemu wsparciu

tym bardziej to istotne, że korzystac musimy z pieca tzw. smieciucha, czyi palenie węglem i drewnem; - w/przy kominie nie było :( otowrów wentylacyjnych

brak wentylacji stanowił duże niebezpieczeńswo

jak wcześniej już wposminałąm, musiałam byc poprawiona instalacja woda i elektryczna -

ten dom był spalony i potem już szykowany na sprzedaż, więc byle jak, byle szybko, byleby było..i teraz się tak borykać nam przyszło.

ilośc rzeczy do naprawy, która wyszła przy remoncie powalająca wręcz. koszty i nakład pracy ogromny.  a jesteśmy 'w lesie'

remont w trkacie, a nie ma jak kontynuować zaczętych prac z powodu  bariery finansowej.końca nie widać, ale wszystko wstrzymane z powodu braku funduszy

a zwierzaki czekają..

24 Kwietnia 2025, 07:08
w trakcie, co dalej?

Dzięki Wam, zaczeliśmy remont, zostały odnowione pomieszczenia w domu, było juz tak brudno - ponad  lata i prawie 70 zwierząt w domu - nietrudno sobie wyobazić stan ..  


 Podłoga w kuchni wydawałą się najpilniejsza, bo zapadała się, jej zawalenie groziło kalectwem, a może i gorzej - zwierzętom i ludziom.

Zostały też zrobione schodki do piwnicy /pod częścią kuchni/, w której jest licznik wody. Do tej pory była tam spróchniała trzęsąca się drabinka

Kare próbuje się na coś przydać ;)

okazało sie, że konieczne jest poprawienie instalacji wodnej i elektrycznej. mówiąc delikatnie, niezłą fuszerkę nam zostawiono - po prstu było robione wszystko - na sprzedaż. więc nawet nie chodzi o niedociągnięcia, ale o braki i zaniedbania

część kotów ukrywa się w szafach, niespecjalnie podoba im się zamieszanie. czekają na efekty..

Każdy dzień w Fundacji RUNA to walka o życie, zdrowie i bezpieczeństwo prawie 90 podopiecznych – porzuconych, zaniedbanych, ciężko chorych, a często także ofiar ludzkiego okrucieństwa.

To tutaj znalazły schronienie koty i psy po traumatycznych przejściach, niewidome, niepełnosprawne, z białaczką, a także kopytne, które cudem uniknęły tragicznego losu.

RUNA jest ich jedynym domem, a my – ich jedyną szansą na nowe, lepsze życie.

Dziś stoimy przed ogromnym wyzwaniem – musimy zebrać 490 tys. zł, aby przeprowadzić niezbędne prace, które pozwolą nam dalej pomagać i uratować jeszcze więcej istnień. Co chcemy osiągnąć dzięki Waszej pomocy?

1. Remont domu – zapewnienie bezpieczeństwa i komfortu

Codziennie opiekujemy się 54 kotami, 5 psami i 32 kopytnymi, które przebywają na naszym terenie.

Nasz dom, który jest także ich schronieniem, wymaga pilnych remontów. NIe myślimy nawet o ociepleniu budynku, wymianie pieca /mamy 'wybuchowy'/ i calej instalacji oc ani okien. To by jesczze zwiększyło kwotę zbiórki. 

W tej chwili nie możemy skorzystać z programu 'czyste powietrze', bo jest on przeznaczony dla osób prywatnych, a właścicielem posesji jest Fundacja RUNA, która mimo że prowadzi działalność stricte charytatywną, jest traktowana jak firmy dochodowe. Może w przyszłym roku zasady się zmienią, na to liczę.

- Podłoga w kuchni - jest na granicy zawalenia – pod spodem znajduje się piwnica. To tykająca bomba, która każdego dnia stwarza realne zagrożenie. Pod  panelami są stare spróchniałe deski, wszystko się rozchodzi i ugina. w każdej chwili może się zapaść.

- Strych – prowizoryczna podłoga, między którą a ścianami są przerwy. W te otwory wchodzą koty - bawiąc się, ukrywając przed goścmi /niektóre mają bardzo nieprzyjemne doświadczenia z ludźmi./ Czasem potrzeba pomocy strażaków, by je uwolnić.

Jest to śmiertelna pułapka dla chorego, słabego kota. Ostatnio sama podważałam deski, żeby pomóc wyjść Jessie.

Sufit i ściany zostały na szybko opiankowane, jak się sprowadziliśmy - żeby była izolacja i ciepło. Do tej pory nie było nas stać na to, żeby piankę przykryć i niestety utlenia się, co jest szkodliwe, dodatkowo koty sobie o nią ostrzą pazurki, zrywając ją aż do betonu, a potem jej kawałki wpadają do kociego jedzenia i wody.

- Ściany i sufity w całym domu – wymagają odnowienia. Ponad trzy lata intensywnego użytkowania przez zwierzęta odcisnęły swoje piętno. Musimy je pomalować, aby zapewnić higieniczne warunki. I to farbą zmywalną, żeby to miało sens. Farbę dostaliśmy, ale za pracę trzeba zapłacić

Koszty: 28 tys. zł (kuchnia), 35 tys. zł (strych), 10 tys. zł (ściany).

2. Szpitalik – dla tych, których życie jest zagrożone

W naszej Fundacji przebywają zwierzęta wymagające intensywnej opieki – koty białaczkowe, psy po traumach, niewidome, niepełnosprawne. Wielu podopiecznych to zwierzęta, których życie uratowaliśmy w ostatniej chwili.

Każda sekunda ma znaczenie, gdy chodzi o życie naszych zwierząt. Aktualnie najbliższa całodobowa klinika weterynaryjna jest oddalona o 1,5 godziny drogi. Tak długie oczekiwanie na pomoc wielokrotnie kończyło się tragedią. Nie chcemy więcej patrzeć, jak zwierzę odchodzi, bo zabrakło tych kilku minut.

Planujemy stworzyć fundacyjny 'szpitalik', w którym będziemy mogli udzielać pierwszej pomocy na miejscu. Zakupiliśmy już część sprzętu, część dostaliśmy (inkubator, lampę bakteriobójczą), wiąz jeszcze potrzebujemy dokupić, ale i tak brakuje nam miejsca, gdzie moglibyśmy z nich korzystać. 

Potrzebne są:

- odrębne pomieszczenia dla zwierząt chorych na choroby zakaźne – aby odizolować chore koty i psy oraz zminimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się chorób.

W tym dla plusików, czyli kotów białaczkowych. aktualnie mamy ich 8, ale także osobne dwa - dla tych, które zachorują choćby na infekcję wirusową, żeby nie zarażały zdrowych - jedno dla 'zdrowych' drugie dla chorych białaczkowych.

- Izolatka dla nowych podopiecznych przechodzących kwarantannę.

Koszt budowy i wyposażenia to ok. 130 tys. zł

3. Ogrodzenie i woliera – bezpieczna przestrzeń

Obecne ogrodzenie w RUNA to prowizorka, która w żadnym stopniu nie zapewnia bezpieczeństwa naszym zwierzętom. Zostało wykonane z siatki leśnej, która miała pełnić rolę tymczasową, ale niestety, z dnia na dzień jest coraz bardziej zniszczona. Dla psów to żadna przeszkoda – podkopują je i robią dziury, przez które wydostają się na zewnątrz. Każde takie wyjście to zagrożenie dla życia zwierząt.

Mówiąc o zagrożeniu, nie chodzi tylko o ucieczki – zwierzęta, które wydostaną się z terenu fundacji, mogą zostać potrącone przez samochód, a także stanowić niebezpieczeństwo dla dzikich zwierząt, które wokół nas jest bardzo dużo, jak sarny czy dziki. Często dochodzi do sytuacji, w których zdrowe zwierzęta, nieprzyzwyczajone do dzikiej fauny, mogą zrobić krzywdę innym lub – w przypadku dzikich zwierząt – zastraszyć je do tego stopnia, że np. sarna ginie w wyniku szoku.

Zły stan ogrodzenia to również zagrożenie ze strony ludzi. Niedawno jeden z naszych podopiecznych – Kare – miał poważne obrażenia głowy. Wciąż nie wiemy, jak doszło do tej tragedii, ale jesteśmy pewni, że zdarzyło się to poza terenem fundacji. Wiemy za to, że we wsi były przypadki znęcania się nad zwierzętami i sprawcy nie znaleziono.

Nasza mała Laura, która przedostała się przez dziurę w ogrodzeniu, zaginęła lub ktoś ją ukradł. Przeszukaliśmy każdy możliwy kąt, zamieściliśmy ogłoszenia, ale niestety, nie udało się jej odnaleźć. To był dla nas ogromny cios.

Dlatego pilnie musimy wykonać solidne ogrodzenie na podmurówce z paneli ogrodzeniowych lub alternatywnie – siatkę z podmurówką. Chociaż koszt budowy ogrodzenia z podmurówką i panelami to 70 000 zł, to tylko taka inwestycja może zapewnić bezpieczeństwo naszym zwierzętom.

Woliera – dla bezpieczeństwa kotów Bezpieczne ogrodzenie to jedno, ale równie ważne jest stworzenie odpowiednich warunków dla naszych kotów. Woliera to kluczowy element w zapewnieniu bezpieczeństwa naszym podopiecznym, zwłaszcza kotom białaczkowym i niepełnosprawnym. Część z kotów przez całe życie przebywała na dworze lub były kotami wychodzącymi, dlatego przebywanie w tak małym domu często jest dla nich trudne, a wyjście na zewnątrz to szereg niebezpieczeństw.

Kot, który przebywa na małej powierzchni, jest pozbawiony eksploracji, a jego poziom stresu jest zdecydowanie wyższy.

Z kolei podniesiony poziom kortyzolu zwiększa ryzyko chorób.

Stan psychiczny jest ściśle powiązany ze stanem fizycznym, dlatego woliera jest absolutną koniecznością. Planujemy zbudować wolierę, która byłaby podzielona na dwie części, dla wspomnianych kotów białaczkowych, ale też tych zdrowych, aby jednocześnie były bezpieczne, a mogły eksplorować, wylegiwać się na słońcu, odpoczywać na świeżym powietrzu, w bezpiecznym miejscu, pod pełną kontrolą.

Z tego powodu woliera jest dla nas tak ważna, bo będzie służyć wszystkim kotom, jakie mamy pod opieką! Pozwoli na powiększenie przestrzeni ponad dwukrotnie! Koty będą miały nie tylko dostęp do przestrzeni poziomej, ale też pionowej (różne półeczki itp.). 

Koszt budowy woliery to 30 000 zł.

Nowe ogrodzenie z podmurówką oraz solidna woliera dla kotów (z podziałem na zdrowe i chore) to inwestycja, która zapewni bezpieczeństwo wszystkim naszym 'domowym' podopiecznym, a zarazem komfort psychiczny i im, i nam...

Koszt: ogrodzenie – 70 tys. zł, woliera – 30 tys. zł.

4. Składzik i pomoc dla kopytnych

Składzik na karmę i akcesoria Przechowywanie karmy, żwirku i narzędzi w rozpadającym się blaszanym składziku to prawdziwy dramat – grozi to utratą darów, które są dla nas na wagę złota.

Potrzebujemy przestrzeni, gdzie będziemy mogli bezpiecznie przechowywać karmę, żwirek, koce, transportery, kennele itd.

Planujemy budowę nowego, bezpiecznego magazynu. Mamy już wiatę - potrzebna jest podłoga i ściany, no i rozłożenie na części blaszaka, który sam się już  rozpada.

Izolatka dla chorych kopytnych i na kwarantannie Konieczna jest poprawa warunków dla naszych kopytnych. Nasze zwierzęta, wymagają szczególnej troski i przestrzeni.

Muszą być izolowane od innych zwierząt, szczególnie w okresie choroby. Ostatnio jako taka izolatka był wykorzystywany pokój dla kotów białaczkowyh. Tak - chory koziołek czasowo mieszkał i był doglądany w domu. Już dwa razy miała miejsce taka sytuacja - Rubin i Princessa.

Musi być pomieszczenie dla zwierząt nowych - na kwarantannę. Izolatka dla kopytnych oraz magazyn na przechowywanie siana, słomy, warzyw, owoców, paszy i innych zapasów to absolutna konieczność.

Dodatkowo, z uwagi na zmieniające się warunki pogodowe, planujemy betonowy podjazd przed oborą, aby zwierzęta nie tonęły w błocie. Teraz przemykają pod ścianami, szczególnie kozy nienawidzą wilgoci i jak jest mokro i błoto, gnój. W lecie udało nam się przeprowadzić dezynfekcję i odnowienie pomieszczeń oborowych oraz wstawić okna.

Koszt: składzik – 30 tys. zł, pomoc dla kopytnych – 30 tys. zł.

5. Miejsce dla wolontariuszy i opiekunów

Każda pomoc w Fundacji jest na wagę złota, ale nie mamy miejsca dla wolontariuszy. Brakuje przestrzeni, w której mogliby odpocząć, napić się herbaty czy zjeść posiłek. Sylwia, która codziennie opiekuje się zwierzętami, również nie ma dla siebie miejsca, gdzie mogłaby się zregenerować. Chcemy stworzyć przestrzeń, gdzie każdy pomagający nam człowiek znajdzie chwilę wytchnienia. Idealnie by było, żeby to miejsce dało także możliwość noclegu dla wolontariusza/-y. Koszt – ok. 40 tys. zł

Wasza pomoc daje życie. Każda złotówka to kolejna cegiełka w budowie miejsca, gdzie zwierzęta znajdą miłość, bezpieczeństwo i szansę na nowe życie. Wierzymy, że razem możemy zdziałać cuda – dla tych, którzy sami nie mają głosu.

Pomóżcie nam sprawić, by RUNA była prawdziwym domem dla tych, którzy najbardziej tego potrzebują. Misją Fundacji jest niesienie wszechstronnej pomocy zwierzętom w chorobie i biedzie, niedoli i udręce, walka o ich dobrostan, jak najlepszy komfort życia. Fundacja to też Wy -  wszyscy, którym los naszych podopiecznych leży na sercu.

Dziękujemy za każdą pomoc – każda złotówka się liczy! ❤️

Pomogli

Ładuję...

Organizator
6 aktualnych zbiórek
165 zakończonych zbiórek