Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Wełna do tej pory żyła w patologicznych warunkach, w brudzie, błocie i własnych odchodach. Bez dostępu do wody, jedzenia. Bez poczucia bezpieczeństwa.
Była udręczona psychicznie i fizycznie, panicznie bała się ludzi. Bała się właściwie wszystkiego. Nic dziwnego, skoro nigdy nie opuszczała tego piekła na ziemi.
Wełna, kiedy do nas trafiła, była skrajnie wychudzona. Ważyła 17 kg, zamiast docelowych ponad 30. Była szkieletem pokrytym skołtunionym pozlepianym futrem. Na wszystko szczekała i gryzła ze strachu.


Pies, który całe życie spędził w takich warunkach, nie zna zapachu trawy, nie zna czułego dotyku ani prawdziwego odpoczynku. I kiedy zabierasz go stamtąd, nie jest wdzięczny. On jest przerażony. Boi się otwartej przestrzeni. Nie wie, jak się poruszać, jak się zachować, jak spać spokojnie, jak się bawić. Wszystko jest dla niego nowe i przerażające. Każda najprostsza sytuacja jest wyzwaniem.
Dzisiaj obserwujemy, jak z każdym dniem, Wełna otwiera się na życie - zmienia się, przychodzi po czułości, bawi się, pokonuje przeszkody, a tak naprawdę pokonuje swoją przeszłość.

Przeszłość, w której nie znalazła się z własnej woli. Znalazła się tam z powodu ludzkiej podłości, chciwości i braku jakichkolwiek skrupułów.

Jako Fundacja nie byliśmy przygotowani na wzięcie kolejnych pięciu, dużych psów. Ale nie mogliśmy postąpić inaczej. Dlatego prosimy Was, Przyjaciele, o wsparcie dla naszej Wełny. O pomoc w zapewnieniu jej zdrowego jedzenia, opieki weterynaryjnej, sterylizacji, ochrony przeciwkleszczowej. By miała czas na powrót do życia na jakie zasługuje.
Dziękujemy za każdy podarowany Wełnie grosz <3
Ładuję...