Kiedyś miał dom, dziś jest niczyim wyrzutkiem…

Wsparło 28 osób
808 zł (57,71%)
Brakuje jeszcze 592 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 12 Października 2020

Zakończenie: 15 Grudnia 2020

Jedna z naszych wolontariuszek od lat dokarmia osiedlowe koty. Kiedy na osiedlu zapada zmrok, a dookoła jest już pusto i cicho, wolontariuszka bezszelestnie przemyka z puszką karmy, zostawiając kocie smakołyki w kilku miejscach. Pewnego wieczoru, kiedy wykładała kotom jedzenie usłyszała kocie miauknięcie. Odwróciła się. Pod autem siedział przyczajony biały kot i czekał na swoją porcję pomiaukując. Wolontariuszce wydało się to nieco dziwne, ale w osiedlowym stadzie były aż 3 białe koty. Kot nie był ufny i cały czas obserwował ją z dystansu. Dlaczego zamiauczał? Cóż może po prostu miał taki kaprys.

Kolejnego wieczoru przy karmieniu wolontariuszka znów usłyszała miauczenie. Tym razem, gdy tylko oddaliła się na krok od zostawionej porcji jedzenia, kot od razu wyszedł z ukrycia i niemal rzucił się na zostawioną porcję. Wtedy też dostrzegła na jego szyi obróżkę. Wolno żyjące koty nie zakładają sobie same obróżek, a więc to nie był żaden kot z osiedlowego stada. Stało się jasne, że tajemniczy miauczący białasek to kocia zguba. Niestety tego wieczoru nie pozwolił do siebie podejść. Wolontariuszka zrobiła mu kilka zdjęć z daleka i wrzuciła ogłoszenie do sieci. A może to kot wychodzący w okolicy? Może ktoś rozpozna na zdjęciu swego przyjaciela?

Na ogłoszenie nikt nie odpowiedział, a następnego wieczoru kot już czekał na swoją karmicielkę. Gdy tylko pojawiła się w jego zasięgu wzroku podbiegł do niej ufnie i nie odstępował już na krok. Dał się zabrać na ręce. Wtedy dopiero wolontariuszka zobaczyła jak bardzo jest brudny i zaniedbany. Spojrzała na zegarek. Lecznica jest jeszcze czynna. Nie zastanawiając się dłużej zawinęła kota w kocyk i popędziła z nim do lecznicy.

White – czyli po prostu biały, okazał się być wykastrowanym kocurem w wieku około 2-3 lata. Musiał błąkać się już dłuższą chwilę. Jego futerko było brudne, z plamami po oleju silnikowym (biedak szukał ciepła pod silnikami osiedlowych aut) był też dość mocno zapchlony. Został profilaktycznie odpchlony i odrobaczony i awaryjnie zabezpieczony w lecznicy, gdyż w naszych przepełnionych tymczasach nie mieliśmy żadnej izolatki dla nowego przybysza. Wolontariuszka zrobiła kilka lepszej jakości zdjęć i znów opublikowaliśmy ogłoszenie i kociej znajdce, ponieważ na ściągniętej obróżce nie było żadnych danych adresowych. Dostaliśmy odpowiedź od osoby, której zaginął podobny kot. Wiek, płeć i ubarwienie się zgadzały. Zgadzała się także obroża, którą kot miał na sobie w chwili znalezienia. Mieliśmy nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Niestety kiedy kobieta zobaczyła kota, nie miała wątpliwości, że to nie jej zguba.

I tak White, kot, który kiedyś z pewnością miał swój dom, stał się niczyim wyrzutkiem. W jego oczach widać smutek i tęsknotę. White to taki spokojny „misiek”, który mruczy i tuli się do człowieka. Cóż więc innego nam pozostało? Przyjęliśmy go pod fundacyjne skrzydła, mimo kompletnego braku miejsca i środków finansowych. Kocurkowi wykonano standardowo test białaczkowy (wynik ujemny). Jego stan zdrowia jest stabilny, choć uliczną tułaczkę przypłacił kocim katarem. Dostaje antybiotyk i środki wspomagające odporność. White póki co zamieszkuje lecznicową klatkę – bo to jedyne miejsce, które mamy. Niestety za każdą dobę pobytu musimy zapłacić.

Jeśli ktoś spyta mnie, z czym kojarzy mi się jesienna depresja, to chyba właśnie z tym - z kolejnymi kocimi podrzutkami, które mokną i marzną w nieprzyjaznej jesiennej aurze. Z tymczasami, które co roku o tej porze pękają w szwach; z wirusami i chorobami, które nie odpuszczają o tej porze roku nie tylko ludziom, ale także i zwierzętom. W końcu jesienna depresja kojarzy się z ogromnym debetem na koncie i kompletną bezsilnością, kiedy nie ma już środków, by pomagać i ratować kocie życie.

Ale mimo depresji wciąż mam nadzieję i wiarę w ludzką dobroć. Dlatego kiedy w szyby okien stuka jesienny deszcz, ja na klawiaturze wystukuję do Was kolejną prośbę o pomoc. Proszę w imieniu swoim, fundacyjnym i w imieniu White – pomóżcie nam uratować kolejne kocie istnienie.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
53 aktualne zbiórki
567 zakończonych zbiórek
Wsparło 28 osób
808 zł (57,71%)
Brakuje jeszcze 592 zł
Wesprzyj