Władysław, kocurek z porażoną połową pyszczka zbiera na badania operację ratującą jego życie

Zbiórka zakończona
Big 1a0c4f13 7654 4842 a7f5 dc86da1348f5
Wsparły 192 osoby
3 630 zł (136,98%)

Rozpoczęcie: 11 Stycznia 2018

Zakończenie: 13 Stycznia 2018

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Mam na imię Władysław, najbardziej na świecie kocham surowe mięsko, drapanie za uszkami, wygrzewanie na słoneczku i spanie na podusi, koło cioci.

Tak naprawdę, to moja ciocia nie jest tylko moją ciocią, ale też moją opiekunką, bo ja, Władysław, już zawsze będę mieszkał w azylu. Nic a nic nie narzekam, bardzo mi tu dobrze i bardzo kocham moją ciocię – opiekunkę a azyl to jest pierwsze miejsce w moim życiu, gdzie mogę po prostu być kotkiem – jeść, bawić się, mruczeć, spać na kolankach.  Jestem tutaj od dwóch lat, podobno jestem kotkiem z pseudohodowli, jak trafiłem do cioć, to byłem bardzo brudny, chory i czekała mnie kastracja. Ten ostatni problem to się szybko rozwiązał, byłem też u kociego fryzjera, ale nigdy, ani przez jeden dzień nie byłem tak do końca zdrowy.

Dlatego zostałem w azylu, bo nikt nie chciał wiecznie zakichanego kotka. Tak strasznie chciałbym być tutaj jak najdłużej, wiecie, chciałbym jeszcze kiedyś poleżeć na naszym tarasie i się powygrzewać w słoneczku, a teraz nie mogę, bo zima, a mnie do wiosny może już nie być.

Od kilku dni oddycham już bardzo źle i pani doktor dla kotów powiedziała, że muszę mieć badanie główki i potem operację. Już kiedyś miałem takie badanie i ciocie to się niczego dobrego  o mnie nie dowiedziały.  Bardzo się boję i tego badania i tej operacji, ale jak jej nie będę miał to nie będę mógł oddychać. Poza tym w moim uchu zbiera się płyn i powoduje takie naciskanie, że nie czuję połowy mojego pyszczka – nie mogę normalnie przełykać, ani zamknąć oczka i dlatego tak okropnie wyglądam.

Nie będe Was oszukiwał, że będę bardzo zdrowy po tej operacji. Może pomyślicie, że to nie ma sensu, bo tyle pieniążków dla jednego kotka i to takiego, co idealny nie jest i nigdy nie będzie... Mam jakoś źle zbudowane podniebienie i  główkę w środku też, tak od urodzeni mam.  Nie będę Wam się wcale dziwił, jak pomyślicie, że nie warto...

A gdyby jednak, gdybyście pomyśleli że ja, Władysław, bardzo chory od urodzenia kocurek, zasługuję na to, żeby pobyć tu jeszcze kilka miesięcy, a może nawet lat to proszę pomóżcie uzbierać ciociom pieniążki ma moje badanie i operację…

Władysław taki jest – spokojny, delikatny, bardzo łagodny, ciut powolni myślący, nie potrafi się narzucać, ale jest bardzo szczęśliwy, kiedy się obdarzy go uwagą. Jego pysio fantastycznie oddaje jego emocje – zdziwienie, radość, zaciekawienie.

Władysław jest pod wieloma względami wyjątkowy – tak naprawdę nie powinien przeżyć okresu kocieństwa, być może nawet nie powinien się urodzić żywy. Ma źle zbudowane podniebie, cierpi od urodzenia na lekkie wodogłowie, a kształt jego pyszczka utrudnia mu oddychanie.  A on jakby się w ogóle tym nie przejmował – ma te swoje małe radości i bardzo chce żyć, dzielnie walczy o każdy oddech, jednak długo tak nie może funkcjonować, bo za chwilę zacznie cierpieć.

Musimy mu pilnie wykonać tomografię komputerową główki i opłacić operację, która poprawi trochę kształt noska i go udrożni, odessie też płyn z uszka. Kocurek będzie mógł w miarę normalnie oddychać, mamy nadzieję, że obrzęk zniknie i wróci czuje w pyszczku, że on odzyska swoje życie a my odzyskamy jego.

Władysław taki jest – on nie potrafi prosić, chyba myśli że nie zasługuje, więc my w jego imieniu błagamy Was o pomoc dla niego. Zasługuje na to żeby żyć, żeby jeszcze poleżeć na słoneczku i pospać na podusi…

Pomogli

Ładuję

Organizator
5 aktualnych zbiórek
129 zakończonych zbiórek
Wsparły 192 osoby
3 630 zł (136,98%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość