Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Na wstępie - bardzo dziękujemy darczyńcom, którzy nas już wsparli i opiekunom wirtualnym naszych psiaków za pomoc!
W naszym azylu wciąż jak w leczniczym sanatorium.
Leczymy paliatywnie Hadiego z glejakiem, Grażynka (Domino) jest w trakcie rekonwalescencji po operacji kolana i nieunikniemy tu rehabilitacji.
Pech chciał, że najmniej dotykalny pies w azylu Stasiu miał wypadek i zranił łapę - konsekwencją czego okazały się aż 4 wizyty u weterynarza, leczenie i logistyka na poziomie sił specjalnych. To właśnie jego widzicie zawiniętego w kokon cierpienia powyżej. Do tego trochę zardzewiał nam senior Meluś i nie obyło się bez diagnostyki w tym ostrzykniecia stawu.
Ale leczymy, walczymy, ogarniamy.
Nie znikają jednak rachunki za hotele ze szkoleniem... duże rachunki. Wciąż zastanawiamy się, czy uda nam się dopiąć ten rok... a jeśli nie, co wtedy?
Z niepokojem zerkamy na resztki specjalistycznej karmy w magazynku.
Wyzerowaliśmy nawet zabezpieczenia na kleszcze.
Nastroju nie poprawia fakt, że zabrakło funduszy na badania diagnostyczne dziadka Lu (guz do sprawdzenia i pęcherz). A to taki wspaniały dżentelmen i wierny nos. Niestety nie ma nawet jednego wirtualnego opiekuna.

Dlatego wyjątkowo gorąco, tej pechowej dla azylu wiosny, prosimy Was o wsparcie naszych psów. Niewielu dostrzega i wspiera te nieszablonowe psie osobowości, wieloletnich rezydentów, psy z cienia.


Nie przechodźcie obojętnie, pomóżcie nam opłacić ich leczenie, karmę i dach nad głową... wielu ich niezauważy
Witaj! Dzięki, że znajdujesz czas, żeby tu zajrzać. To zbiórka na jedzenie i dach nad głową dla naszych podopiecznych bez szans. Oraz na leczenie Grażynki - operacja kolana.
Jak co roku ruszamy ze zbiórką pomocową na rzecz wieloletnich rezydentów azylu - psów, które żyją pod naszą opieką od bardzo dawna. Psów, których adopcja jest niezwykle trudna ze względu na ograniczenia i problemy behawioralne.
A teraz o bohaterach tej zbiórki. Oto Grażynka...


W tej chwili pod naszym skrzydłem jest 7 takich psów. Nie tracimy wiary, że kiedyś ich nadzieje na dom spełnią się. Ale w tej chwili wciąż wymagają opieki i pomocy. Przyjęliśmy je z nadzieją na resocjalizację, jednak przypadki trudne wymagają pracy, która często przekłada się na lata.

To Pakuś, mieszka w hotelu.
I taka jest brutalna prawda. Każdy z naszych podopiecznych wymaga indywidualnej diety żywieniowej, co wiąże się z wydatkami na karmę, w tej chwili plasują się one w okolicy 2200 zł miesięcznie x 12 daje rocznie 25 tys.! Do tego dochodzą opłaty za hotele ze szkoleniem, które kosztują miesięcznie ponad 5 tys. zł. Czyli 60 tys. rocznie.


Do tego leki, przeglądy weterynaryjne i szczepienia o raz choroby - jak ta Hadiego i Grażynki. Chcielibyśmy prosić Cię o cegiełkę dla psów, których nikt nie chce, które naprawdę potrzebują wsparcia, aby móc spokojnie żyć pod naszą opieką. Mamy dopracowaną logistykę, ale naszym wrogiem jest czas i kasa. Prosimy pomóż kupić naszym psom tego czasu jeszcze trochę...

Powyżej Stasiu cierpi na padaczkę i problemy behawioralne.

A to Karmelek mieszka w hotelu i uczy się panować nad emocjami.

Poznaj też dziadka Lu wcześniej mieszkał w budzie, u nas ma kanapę dzięki łaskawemu oku opiekunki w hoteliku

A to Melek, nie słyszy, jest alergikiem i ze względu na wcześniejsze problemy z olbrzymimi nadżerkami i polipami w jamie nosowej musimy bardzo uważać na jego zdrowie.
Pomożesz?
Ładuję...