Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Ogromnie dziękujemy Wam za pomoc dla Trixie! <3
Jak zawsze pokazaliście nam, że nic nie jest niemożliwe, a każdy nasz Celestyniak w potrzebie, może liczyć na wsparcie.
Trixie po wszystkich konsultacjach i operacjach, znalazła swój domek na zawsze... Najlepszy, najmądrzejszy, najcudowniejszy!
Została pokochana, pomimo swojego stanu onkologicznego - i na dzień dzisiejszy żyje pełnią życia - kochana, rozpieszczana, najszczęśliwsza na świecie.
Niedawno temu była u nas na kolejnej operacji: usunięcia listwy mlecznej po drugiej stronie. Przeszła ją znakomicie!
Cała nadwyżka ze zbiórki na Trixie została przeznaczona na inne rachunki weterynaryjne potrzebujących zwierzkaów, których w tym roku niestety nam nie brakuje. :(
CZY TRAGICZNA HISTORIA MOŻE JESZCZE MIEĆ SZCZĘŚLIWE ZAKOŃCZENIE??
Nie uwierzycie co spotkało tą biedną, mizerną psinkę… Domowa sunia, w kwiecie wieku, ot tak ląduje za kratami schroniska. Zasypana guzami, z żywą, zainfekowaną raną na głowie.
A właściciel? Przepadł, rozpłynął się…
Oto historia Trixie i nasz apel o ratunek - bo bez Waszego wsparcia nie pozostaje nam żadna nadzieja… Jej życie leży w Waszych rękach.

Trixie porzucona na ulicy, dostała azyl w naszym schronisku, gdzie wyszła na jaw cała prawda... Miała "właściciela" - i to w tym wszystkim jest chyba największą tragedią. Żadna próba kontaktu nie przyniosła skutku, nikt nie odważył się odebrać telefonu i do niej przyznać.
Czyżby miłość skończyła się, gdy pojawiły się problemy i potrzeba leczenia? Ile czasu była trzymana w agonii, podczas gdy człowiek przymykał na to oko? Przecież te guzy nie wyrosły jej w tydzień.


Miała otwartą, sączącą się, wrzodziejącą ranę na kraku, kolejny rozpadający się i zakażony guz za uchem, a na brzuchu i listwie mlecznej jeszcze więcej guzów, w tym jeden zwisający jak balon...
Przeszła już dwie ciężkie, czasochłonne operacje. Podczas pierwszej usunięto zmiany na karku oraz głowie. Podczas drugiej - wykonano kastrację oraz mastektomię oraz odprowadzono przepuklinę pępkową. Pod narkozą przyjrzeliśmy się także jej ząbkom, które okazały się być w tragicznym stanie...

Po pierwszej operacji (miejsce, gdzie wcześniej był guz w stanie rozkładu)
Gdy myśleliśmy już, że jesteśmy na ostatniej prostej - OTRZYMALIŚMY WSTRZĄSAJĄCE WIEŚCI Z BADANIA HISTOPATOLOGICZNEGO... "Rak płaskonabłonkowy" - nowotwór złośliwy.
Czekamy na pilną konsultację z onkologiem. Jesteśmy pełni obaw o Trixie... Jednak nie chcemy i nie możemy się poddać. Nie po tym jak jakiś człowiek już wcześniej spisał ją na straty. Nie możemy przekreślić jej w ten sam sposób.

Jednak nie dajemy rady finansowo. Mamy na utrzymaniu blisko 200 zwierząt, w tym wiele na leczeniu lub nawet przewlekle chorych. Opieka nad Trixie - wszystkie leki, operacje, badania i to jeszcze dopiero nadchodzi - są dla nas potwornym obciążeniem.
Także nie możemy opisać tego inaczej, niż... TERAZ WSZYSTKO W WASZYCH RĘKACH. Już nie prosimy, a wręcz błagamy o pomoc.
Ładuję...