Próbowaliśmy uratować Yellowa... Operacja była konieczna!

Wsparło 40 osób
1 310 zł (44,55%)
Brakuje jeszcze 1 630 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 18 Sierpnia 2020

Zakończenie: 1 Grudnia 2020

Yellow - schorniskowy staruszek - bardzo przyjazny dla ludzi i innych psiaków nie doczekał się swojej nowej rodziny.

Prawie 3 lata temu z powodu coraz większych problemów z chodzeniem u Yellowa oraz zbliżającej się zimy - jako Wolontariusze zabraliśmy chłopaka do psiego hoteliku. Na opłaty zbieraliśmy z psich bazarków, pomagali nam także dobrzy Ludzie, którzy zaadoptowali Yellowa wirtualnie. Psiak bardzo dobrze zadomowił się w hoteliku, pokochał swoją opiekunkę, chętnie chodził na wspólne spacery z innymi psami.

W lipcu tego roku miał robione ostatnie badania krwi, wszystkie parametry były w normie, jedynie serduszko musiało zacząć być lekko wspomagane farmakologicznie.

Dlatego kiedy kilka dni temu podczas wieczornego spacerku nagle upadł i zaczął się dusić, mieliśmy nadzieję, że to nic złego. Po informacji o dziwnych objawach podjęliśmy decyzje o niezwłocznym zawiezieniu Yellowa do weterynarza. Mimo niedzielnego wieczoru udało nam się dostać do jednej z poznańskich klinik weterynaryjnych - gdzie od razu zajęto się nim.

Na początek została podłączona kroplówka, wykonane zostały zdjęcia RTG, na których wyszło, że jest to zgazowanie - roszerzenie żołądka. Weterynarz wprowadził zatem do żołądka sondę, w celu usunięcia gazów. Działanie to powiodło się, ale niestety po krótkim czasie sytuacja powtórzyła się.

Po konsultacji z drugim Weterynarzem zapadła decyzja o konieczności operacji - gastropeksji, czyli przyszycia żołądka do jamy brzusznej, aby zapowiedź kolejnemu rozszerzeniu czy skrętowi żołądka. Zabieg zakończył się półgodziny po północy z niedzieli na poniedziałek. Yellow wybudził się, niestety kilka godzin później organizm poddał się i nasz kochany Rudasek odszedł.

Nie każdy pies ma szczęście posiadać swoją Rodzinę, która go kocha i dba o niego i jego zdrowie. My Wolontariusze - jedyna Rodzina bezdomnych psów ze schroniska kochamy je wszystkie i staramy się zapewnić im jak najlepszą opiekę na co dzień oraz kiedy zachorują. Każdy z nas ma swoje zwierzęta w domu, ale te bezdomne są też nam bardzo bliskie i dlatego nie możemy pozwolić, aby tylko z powodu braku środków finansowych nie dostawały szansy na wyzdrowienie.

Jedyne co możemy to liczyć na pomoc Ludzi o dobrych sercach, którzy mimo tego, że nie mogę adoptować psów pomagają im w inny spodób - wspierają bezdomniaki finansowo. Dlatego prosimy Państwa o pomoc w spłacie długu, jaki pozostał po walce o życie Yellowa - kwota jest niebagatelna, bo aż 2.940 złotych. Jesienią jak już wszyscy wrócą z wakacji, planujemy psi bazarek na pokrycie tych kosztów, ale obawiamy się, że tylko na bazarku nie uzbieramy takiej sumy.

Z góry dziękujemy za pomoc - boimi się, że jeżeli tym razem nie uda się spłacić długu, to kolejnym razem stojąc przed wyborem czy ratować bezdomnego psa, brak środków finansowych nie pozwoli nam spróbować podjąć takiej walki.

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 40 osób
1 310 zł (44,55%)
Brakuje jeszcze 1 630 zł
Wesprzyj