Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Zbiórkę zamykamy, podsumowując jej efekty i realne koszty pomocy.
Na leczenie zwierząt objętych tą zbiórką wydałyśmy łącznie 4 565 zł.
Na samej zbiórce udało się zebrać 3 700 zł.
To nie jest zły wynik — każda złotówka miała znaczenie i została przeznaczona bezpośrednio na leczenie. Niestety, jak w przypadku wielu innych naszych zbiórek, zabrakło pełnej kwoty, dlatego różnicę musiałyśmy ponownie pokryć z fundacyjnych rezerw.
To kolejna sytuacja, w której pomoc dla zwierząt była możliwa tylko dlatego, że dokładamy środki własne. Robimy to, bo zdrowie i życie zwierząt zawsze stawiamy na pierwszym miejscu — nawet wtedy, gdy oznacza to dalsze obciążenie naszych finansów.
Dziękujemy wszystkim, którzy wsparli tę zbiórkę — wpłatą, udostępnieniem i dobrym słowem.
Wasza pomoc realnie przełożyła się na leczenie i ulgę w cierpieniu.
Kochani, właśnie otrzymałyśmy dwie faktury za leczenie naszych kocurków.
Niestety, jednego z nich nie udało się uratować. Kocurek odszedł mimo leczenia, ale jego hospitalizacja i badania pozostawiły po sobie rachunek – 890 zł.
Drugi kocurek wciąż walczy. Nadal przebywa pod opieką weterynaryjną, a jego leczenie trwa. Faktura za zabiegi i leczenie to 1695 zł.
Przypominamy, że wcześniej opłaciłyśmy już fakturę za burego kocurka – wyniosła 1980 zł.
Łącznie daje to już 4565 zł kosztów leczenia tej dwójki kotów.
Z bólem serca, ale i z nadzieją, jesteśmy zmuszone przedłużyć zbiórkę i podnieść jej kwotę.
Bardzo prosimy Was o pomoc. Wiemy, że zawsze możemy liczyć na Wasze dobre serca i wsparcie.
Faktura za burego kocurka.

Faktura za już nieżyjącego kocurka.

➡️ Każda złotówka ma znaczenie.
Bez Was nie damy rady pokryć tych kosztów.
Dziękujemy za każdą wpłatę i udostępnienie.
Faktura za burego kocurka juz dotarła. Jeszcze czekamy ile wyszło za drugiego kocurka, którego nie udało się jednak uratować.
Dlatego prosimy nadal o wsparcie.

Dziś piszemy to z ciężkim sercem…
Nasz kocurek – ten, który tak bardzo się tulił, mimo bólu i choroby – został uśpiony.
Jego stan gwałtownie się pogorszył. Mimo intensywnego leczenia – nie reagował na podawane leki.
Testy potwierdziły FIV – wirus upośledzający odporność, który sprawił, że organizm zupełnie nie miał siły walczyć.
Dodatkowo na USG widoczne były niepokojące zmiany – najprawdopodobniej nowotworowe.
Nie mogliśmy pozwolić, by dalej cierpiał. Walczyliśmy – my i lekarze – do końca.
Ale czasem to wszystko po prostu przychodzi zbyt późno…
Może gdyby ktoś go wcześniej zauważył, może gdyby nie był sam…
Tego już się nie dowiemy.
Pociesza nas jedno: że na sam koniec nie był sam. Że była dobra dusza, która go przyjęła, pokochała, dała ciepło, miękkie posłanie i miskę pełną dobrej karmy. Choć przez chwilę poczuł się bezpieczny.
Teraz czekamy na fakturę za całe jego leczenie.
Ale to nie koniec.
Drugi bury kocurek nadal walczy.
Leczenie trwa, ale niestety bez większych efektów.
Czekamy na wyniki wymazów z oczu i nosa – istnieje podejrzenie, że za pogorszeniem jego stanu stoi oporna bakteria.
Bardzo, bardzo Was prosimy – bądźcie z nami dalej.
Nie znamy jeszcze pełnych kosztów leczenia obu kocurków, ale wiemy jedno – bez Was nie damy rady.
Każda złotówka to realna pomoc. Każde udostępnienie – szansa na wsparcie.
Dziękujemy, że jesteście. I prosimy – jeszcze trochę.
Dla niego. Dla kolejnych.


Bury kocurek nadal w lecznicy. Koci katar nie chce ustąpić. Raz jest lepiej, raz gorzej.


Dziś znów był u weterynarza. Niestety – pojawiły się nowe niepokojące objawy.
Jego stan znów się pogorszył. Opiekunka zauważyła u niego pogorszenie samopoczucia – kotek zaczął się dramatycznie drapać, szczególnie po uszach i oczach. Świąd jest ogromny.
Łapki są aż zaczerwienione od drapania.
Został zbadany i otrzymał silne leki przeciwzapalne i przeciwświądowe.
Mimo wcześniejszego podania preparatu przeciwpasożytniczego (Stronghold), wciąż łapie kleszcze – dlatego teraz podano mu tabletkę Credelio, by skuteczniej go zabezpieczyć.
Pobrano mu też krew do badań w kierunku FIV/FeLV – teraz z niepokojem czekamy na wyniki.
Kocurek wciąż przyjmuje leki przeciwgrzybicze. Leczenie jest intensywne, jego organizm bardzo obciążony – ale on nadal się tuli, nadal ufa. I nadal walczy.
Prosimy Was – bądźcie z nami. Ten kotek naprawdę nie ma nikogo poza nami wszystkimi.
Każda złotówka to nie tylko szansa na kontynuację jego leczenia – ale i bufor bezpieczeństwa dla kolejnych potrzebujących.
Kolejna wizyta już za chwilę. A każda faktura to kolejny ciężar – który bez Was nie uniesiemy.

Dziękujemy, że jesteście. I błagamy – nie zostawiajcie go teraz.

Nasz kocurek jest już po kolejnej wizycie u weterynarza. Diagnozy są niestety poważne: w oczach stwierdzono chlamydiozę, a na skórze – grzybicę. Otrzymał zapas leków, ale to nie koniec jego leczenia – kolejna wizyta czeka go już 18 maja, po której otrzymamy fakturę za całość dotychczasowego leczenia.
Mimo bólu, zmęczenia i chorób – on wciąż się tuli. Wciąż ufa.
Z bólem serca musimy też poinformować, że w potrzebie są już kolejne koty… Nie mamy wpływu na to, ile ich jeszcze do nas trafi. Nie mamy też pewności, jakie będą koszty – ale jedno wiemy na pewno: musimy być gotowi pomagać.
Dlatego zwiększamy kwotę zbiórki. Bo każda złotówka to realna szansa – nie tylko dla tego jednego kocurka, ale i dla tych, którzy właśnie teraz gdzieś czekają na ratunek.
Wasze wsparcie to jedyne, co pozwala nam działać. Bez Was – nie damy rady.
Dziękujemy z całego serca każdemu, kto już pomógł. I prosimy – jeśli możecie, zostańcie z nami jeszcze chwilę dłużej.
DO LECZENIA DOSZEDŁ JESZCZE JEDEN KOCUREK
z bardzo podobnymi objawami
Prosimy o pomoc również i dla tego burego kocurka.

Zobaczył otwarte drzwi, wszedł – i zasnął. Po prostu zasnął. Jakby wreszcie mógł odetchnąć. Jakby mówił: „już nie mam siły”.
Kocurek przyszedł pod drzwi jednej z mieszkanek wsi. Był bardzo głodny, zaropiałe oczy ledwo się otwierały, uszy pełne ropy, całe ciało drżało z bólu i zmęczenia. Pani wpuściła go do środka. A on… po prostu wszedł, położył się i zasnął na kilka godzin. Nie wyglądał, jakby miał gdziekolwiek iść. Wyglądał, jakby wreszcie chciał zostać. Jakby odnalazł swój bezpieczny kąt.
Zasnął z ulgą. Po raz pierwszy od... nie wiemy kiedy.


Jego ciało to mapa bólu. Jego oczy – pełne ropy i strachu. Jego uszy – zalane stanem zapalnym. A mimo to – tuli się do człowieka. Prosi. Błagał o ratunek.
Ma: – potężny się stan zapalny w uszach, ropa się z nich wylewa. Do tego:
– świerzb
– oczy w bardzo złym stanie – pełne ropy
– mnóstwo kleszczy
– sztywną łapkę – najprawdopodobniej po dawnym złamaniu
– ogromne zmęczenie, ból, zaniedbanie
Pani, która go przyjęła, pokochała go od razu. Ale nie ma środków, by pokryć koszty leczenia.
My też ledwo dajemy radę. Zbiórki idą dramatycznie słabo. Wpłat prawie nie ma. Ale jak powiedzieć „nie”, patrząc w te oczy?
Nie mogliśmy przejść obojętnie. Serce nie pozwoliło. Nie potrafimy odwrócić wzroku od takiej rozpaczy.
On potrzebuje NAS WSZYSTKICH.

Już otrzymał pierwszą pomoc - dostał leki, krople, antybiotyki, środki przeciw pasożytom. Zrobiono mu badania krwi. Ale to dopiero początek walki.



On nie jest dziki. Jest miziasty, oswojony, łaknący dotyku i czułości. Ile musiał się wycierpieć, zanim odważył się poprosić człowieka o ratunek? Teraz jest już bezpieczny – ale bez pieniędzy nie damy rady go leczyć dalej.
Błagamy Was – nie pozwólcie, by ta historia skończyła się tragicznie.
Prosimy o każdą złotówkę. Dosłownie KAŻDĄ. Wszystko, co zbierzemy, pójdzie na jego leczenie, dalsze badania, leki, być może RTG łapki. Pomóżcie mu. Bo on już nie ma nikogo – poza nami wszystkimi.



Będziemy informować o jego stanie, wrzucać zdjęcia, postępy w leczeniu i dokumenty medyczne.
Pomóżcie mu. Bo on już nie ma nikogo poza nami wszystkimi.
9 maja 2025
I drugi kocurek w podobnej sytuacji. Porzucony. Bezdomny.
Nie mamy jeszcze faktury za jego leczenie.
Zdjęcia z badania w lecznicy.







Ładuję...