Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Drodzy, jeszcze raz z całego serduszka dziękujemy Wam za ogromne zaangażowanie w ratowanie naszego Fibcia i w szukanie sprawcy ataku, który zbiegł z miejsca zdarzenia (właściciela psa, który prawie zagryzł Fibcia na śmierć).

Dziś wieczorem miną równe 2 tygodnie od ataku – jednego z najbardziej traumatycznych zdarzeń w naszym życiu. Jednak też od początku na powierzchni utrzymywała nas fala dobra, które od Was popłynęło! Na zbiórce udało się zebrać znacznie więcej, niż sądziliśmy. Choć założony szacunkowy cel nie został osiągnięty, zebraliśmy na leczenie Fibeńka wystarczająco dużo, że nie musimy się martwić o najbliższe rachunki z kliniki, a potem od rehabilitanta.

Mamy potwierdzenie z policji, że pod wpływem społecznych nacisków sprawca sam zgłosił się na policję i przyznał do winy. To znacznie przyspieszy dalsze postępowanie. Będziemy domagać się przed sądem odszkodowania. Kwotę, której nie wykorzystamy na leczenie i rehabilitację Fibcia, przekażemy na cel charytatywny dla potrzebujących zwierzaków.
A jak się dziś czuje Fibcio? Malutkimi kroczkami, ale coraz lepiej. Rany się ładnie goją, dzięki czemu może unikniemy reoperacji. Dziś Fibo ma mieć ściągnięte szwy i w końcu odzyska wolność od kołnierza! Przez pierwsze dni niepokoiliśmy się brakiem apetytu, ale teraz coraz chętniej zjada całą michę (to, co mu pańcia ugotuje, bo na psią karmę cwaniak wciąż patrzy niechętnie. Ale indyk z ryżem i marchewką wjeżdża jak złoto!). Niestety wciąż kuleje na poranioną nóżkę – nie wiemy jeszcze, czy to przez mocno naciągniętą do szycia skórę i tkanki, czy przez ból, albo obrzęknięty nerw.

Najważniejsze jednak, że największe zagrożenie minęło i możemy cieszyć się sobą. Nie umiemy sobie wyobrazić, co by było, gdyby Fibo nie przeżył tego ataku. Nie chcemy nawet o tym myśleć.
Jeszcze raz dziękujemy Wam za wszystko!
Udanej majówki, uważajcie na siebie i swoje psiaki!
Drodzy, nawet nie wiecie, jak Wasze wsparcie dodaje nam sił w tym całym koszmarze.
Zaangażowanie w poszukiwanie świadka i sprawcy, udostępnianie, w końcu bezpośrednia pomoc w postaci cegiełki na leczenie Fibeńka – ogromny plaster na nasze poranione serducha.

Jesteśmy świeżo po kolejnej wizycie i spieszymy do Was z aktualizacją stanu zdrowia Fibcia. Lekarze są zadowoleni z procesu gojenia się ran, płuco się regeneruje. Postanowili jeszcze zostawić dreny na kilka dni. Fibo jest dobrze zabezpieczony lekami, coraz częściej ma przebłyski dawnego Fibeńka – wyłudzacza smaczków, miał już nawet (na szczęście unicestwioną) próbę wskoczenia na kanapę. Dziś sam wyszedł na balkon i czerpał energię ze słońca.
Jeszcze 5-7 dni będziemy żyć w stresie, bo w tym czasie może jeszcze dojść do powikłań i sepsy – lekarze nas o tym uprzedzili kilkukrotnie, ale wierzymy, że Fibeniek dojdzie do siebie!

Jeszcze nie wiemy, czy konieczna będzie reoperacja - wszystko zależy od procesu gojenia się ran, a te są ogromne. Mamy nadzieję, że nie. Przed nami jeszcze daleka droga do zdrowia Fibcia: kolejne badania, potem terapia blizn, rehabilitacja łapki, opieka behawiorysty. Niestety już widać zmianę w zachowaniu w stosunku do innych nieznajomych psów. Ale tym zajmiemy się później. Najważniejsze, by bezpośrednie zagrożenie minęło.
Dzięki GIGANTYCZNEMU zaangażowaniu ludzi o wielkich sercach, których poruszył los naszego pogryzionego Fibeńka, namierzyliśmy najpierw świadka, a potem sprawcę. Oboje już prawdopodobnie zgłosili się na policję.
Dziękujemy Wam za całe morze wsparcia! Płyniemy w dobrą stronę.
----
epoznan.pl - "Tak wygląda pies po ataku innego czworonoga"
wtk.pl - "Pies pogryzł psa. Ludzie zrozpaczeni"
gazeta-lubon.pl - "Atak psa w Luboniu, policja szuka właściciela"
Najgorszy koszmar może wydarzyć się tuż obok domu… Przeraźliwy pisk dotkliwie pogryzionego Fibeńka będzie już zawsze dźwięczał w naszych uszach. Ten koszmar zostanie ogromną traumą dla nas wszystkich. Teraz walczymy o zdrowie i życie Fibcia. Będziemy wdzięczni za każdą pomoc.
Horror rozegrał się w czwartek 16 kwietnia, późnym wieczorem, na ostatnim nocnym spacerze. Miało to być szybkie siusiu, spacer wokół osiedla i spokojny wieczór. Stał się początkiem naszego koszmaru!
Przy osiedlu jest lasek, sporo osób spaceruje tu z psami. Fibo był na smyczy, tuż przy nodze, na parkingu, gdy z lasku wyłoniły się dwie osoby z amstaffami puszczonymi wolno. Głos przywołujący psa, ciemny cień, który wskoczył na parking, sekundy, gdy go przeciął i od razu zaatakował naszego Fibcia. Zaatakował, by zabić.

Nie dało się go odciągnąć, był jak głaz. Zrobił to dopiero jego właściciel, który od razu zaczął uciekać. Kobieta, która spacerowała z nim i drugim amstaffem także uciekła, wcześniej twierdząc, że go nie zna. To naoczny świadek i liczymy, że na policji nie złoży fałszywych zeznań i wskaże sprawcę, nie będzie chronić tego zwyrodnialca. Ten jest cały czas poszukiwany, sprawa jest zgłoszona na policję.
Uciekli, zostawiając przerażonego Fibcia we krwi, trzęsącego się z bólu i strachu, bez żadnej pomocy…
Droga do kliniki weterynaryjnej dłużyła się w nieskończoność, choć trwała niecałe pół godziny. Nie wiedzieliśmy, czy Fibo przeżyje. Tam już na nas czekali, Fibo od razu trafił na stół operacyjny. Koszmarne pogryzienie, olbrzymie rany, oskórowany, ze zmiażdżonym płucem. Czekaliśmy pół nocy ze ściśniętym sercem na jakiekolwiek wieści.

W sobotę wieczorem razem z lekarzami podjęliśmy decyzję, że Fibo wróci do domu, a do kliniki będziemy dojeżdżać. Choć to tam uratowali życie naszemu pieskowi, stres i obce miejsce spowodowały, że nie jadł, nie pił, nie załatwiał się, co tylko pogarszało sprawę. Jego stan wciąż jest bardzo poważny, istnieje zagrożenie niewydolności wielonarządowej i sepsy. Możliwe, że będzie konieczna reoperacja, później na pewno rehabilitacja i opieka behawiorysty.
To dla nas podwójna trauma, bo zaledwie 2,5 roku temu oddawaliśmy Fiba na operację, która miała 50% szans powodzenia. Już raz musieliśmy się z nim żegnać nie wiedząc, czy zobaczymy jeszcze te przepiękne, brązowe, ufne oczka… Fibo miał wrodzoną wadę wątroby, późno zdiagnozowaną. Ale mimo słabych rokowań, wtedy wygrał życie! Wierzymy, że tym razem też tak będzie.

Dla nas i dla Fiba to wydarzenie będzie już zawsze traumą. Mamy 1,5-roczego synka, nie chcę nawet wiedzieć, jak skończyłby się ten spacer, gdybyśmy byli wtedy wszyscy razem. A często tam spacerujemy – nie tylko my, ale też wiele innych osób z psami, z dziećmi.
To, że Fibo został dotkliwie pogryziony przez agresywnego psa, to jedno. Ale że jego właściciel - doskonale znając swojego psa i to, jaki jest agresywny (od razu wiedział, jak zareagować) puścił go ze smyczy na osiedlu, a potem jak ostatni tchórz uciekł – nie mieści się w głowie.
Na początku nie myśleliśmy o zbiórce, ale sporo osób pisało do nas, że chciałoby pomóc Fibciowi. Nie chcemy zbierać na prywatne konto, dlatego zbiórka została założona przez fundację, która będzie wydatkować środki ze zbiórki na podstawie przedstawionych przez nas faktur za leczenie.

Na ten moment koszt leczenia wyniósł 5 tysięcy złotych, choć to dopiero początek naszej walki o powrót Fibeńka do zdrowia. Nawet jeśli na tej zbiórce nic się nie uzbiera, Fibo i tak będzie leczony i zaopiekowany w najlepszy możliwy sposób. Nie ukrywamy jednak, że to bardzo droga misja, dlatego za namową znajomych i zupełnie nieznajomych, których poruszył los Fibeńka, zdecydowaliśmy się na zbiórkę ne jego leczenie po tym strasznym pogryzieniu.
Kwota zbiórki obejmuje:
- koszty (5 tysięcy złotych), które do tej pory ponieśliśmy z związku z ratowaniem życia Fibcia,
- reoperację, która zdaniem lekarzy jest bardzo prawdopodobna
- dalsze leczenie, badania, rehabilitację.
Gdy koszty leczenia będą ostatecznie niższe, niż zakładana i zebrana kwota – cała nadwyżka trafi do fundacji Masz Nosa i będzie przeznaczona na leczenie innych potrzebujących zwierząt.
Mocno chcemy wierzyć, że najgorsze za nami.

Gdy znajdziemy sprawcę, a wierzymy, że tak będzie, założymy mu sprawę cywilno-prawną o odszkodowanie. To może jednak trwać długie miesiące, lata. Nie poddamy się jednak – dla sprawiedliwości. Zobowiązujemy się - w przypadku uzyskania odszkodowania na drodze sądowej - przekazać te środki cel charytatywny dla potrzebujących pomocy zwierząt, podopiecznych fundacji.
Jeszcze raz dziękujemy za wszystkie słowa wsparcia, które do nas płyną przez cały ten czas – to w tym koszmarze jest ogromnym pocieszeniem. Z całego poranionego serca dziękuję za każdą pomoc - przede wszystkim w imieniu Fibeńka.
Monika z rodziną
------
Historia Fibcia w mediach:
epoznan.pl - "Pies zaatakował innego psa w Luboniu, zwierzę walczy o życie. Właściciel agresywnego czworonoga uciekł"
poznan.tvp.pl - „Ma zmiażdżone płuco, wyrwaną część ciała”. Chwile grozy na osiedlu
------
Zbiórka została założona grzecznościowo, psiak nie jest podopiecznym Fundacji Masz Nosa. Bardzo mocno trzymamy za malucha kciuki i wierzymy, że z Waszą pomocą pomożemy mu dojść do zdrowia po tym tragicznym w skutkach ataku agresywnego psa.
Ładuję...