Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

















































Pod naszą opiekę trafiło już prawie 60 psów z Kocham Psisko. Powolutku zbliżamy się do końca, razem z Wami, wspólnie opróżniamy schronisko.
W pierwszym dniu oczywiście zabraliśmy te najcięższe przypadki, wymagające najpilniej pomocy. Transport psów do naszych siedzib odbywa się etapami, bo jak wiecie właśnie rozbiliśmy hodowlę ZKwP, w której panowały koszmarne warunki i tych psiaków, również jest u nas ogrom. Od trzech dni jesteśmy tam nieustannie na zmianę z wolontariuszami i naszymi przyjaciółmi z Fundacja "Morusek" - Odzyskać Nadzieję. Kolejne psiaki pojechały do innych schronisk, dlatego z całego serca dziękujemy za realną pomoc.
My wzięliśmy te psy, których nikt nie wybiera. Nieadopcyjne, lękowe, chore, takie, które wymagają czasu, diagnostyki i ogromu pracy. Jest u nas kilka bardzo schorowanych staruszków, są psy z problemami tarczycy, z ciężkimi zmianami dermatologicznymi, z nowotworami jąder. Są też psy, które były w tym miejscu od samego początku istnienia schroniska, czyli były tam latami bez szansy. Teraz zrobimy wszystko, żeby w swoim czasie miały realną możliwość trafić do dobrych domów.
Bardzo prosimy też o pomoc w zakupie kontenerów. Kupiliśmy ich ogromną ilość, ale niestety część psów jest tak dzika i przerażona, że kontenery nie wytrzymują długo. Dziękujemy również za karmę, która do nas dociera, to ogromna ulga przy takiej liczbie nowych podopiecznych.
To, że z dnia na dzień jesteśmy w stanie przyjąć taką liczbę psów, jest możliwe tylko dzięki Wam. Dzięki zaufaniu, wsparciu i temu, że stoicie obok nas, kiedy dzieje się dramat. Idioci zawsze się znajdą, ale my patrzymy na psy i robimy swoje.
Pamiętajcie, prosimy - nasze moce przerobowe również są ograniczone - prosimy Was o cierpliwość. Musimy uprzedzić Was również, że nie będziemy odzywać się do osób, które chcą przyjąć do siebie psiaka na 2-3 dni. Ciągle spływają do nas nowe ankiety, więc naszych podopiecznych będzie coraz więcej.
Ogromnie dziękujemy Wam za gotowość i oddanie ratunkowi tych bezbronnych psiaków.
Schronisko „Kocham Psisko” znamy. Bywaliśmy tam. Zabieraliśmy psy w stanie, który nie zostawiał czasu na pytania — wymagały natychmiastowej pomocy i zawsze ją otrzymywały. Dziś wiemy jedno: to, co nam pokazywano i mówiono, w wielu przypadkach było nieprawdą.
Dziś jedziemy tam znowu. Bo to, co się tam dzieje, to dramat, którego nie da się już dłużej ignorować. To schronisko zostało zamknięte z końcem roku. Na papierze. W rzeczywistości psy nadal tam są. Żyją tylko dlatego, że są jeszcze wolontariusze. Ludzie, którzy przychodzą mimo strachu, zimna i bezsilności.
Ale nawet największe serce nie zastąpi systemowej pomocy. Te psy są zapomniane, niechciane, pozostawione same sobie. Bez właściwej opieki. Bez leczenia. Bez bezpieczeństwa. Bez gwarancji, że przetrwają kolejną noc. Jedziemy, bo boimy się, że zamarzną. Jedziemy, bo nie możemy udawać, że tego nie widzimy. Jedziemy, żeby ratować życie — dosłownie. To nie jest apel o litość.
To jest krzyk o pomoc dla istot, które same głosu nie mają. Jeśli dziś odwrócimy wzrok — jutro może być za późno.