Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Tykanie zegara słychać u nas głośniej. Nie mamy dużo czasu. Ten, który był nam dany zmarnowano bezpowrotnie. Teraz łapiemy resztki szans na godną emeryturę, żałując, że nie będzie ona ani długa, ani sponsorowana przez jakiś psi zus.
Jeśli to czytasz, to wiedz, że nie było łatwo przykuć Twoją uwagę...
Żyjemy w świecie, gdzie nawet głośno krzycząc niekoniecznie zostaniesz usłyszany.

A my, my krzyczymy po cichutku. Każdego dnia tęskniąc i czekając. I choć nie mamy urwanych krwawiących łap, to nasze serca krwawią z bólu, tęsknoty, samotności, odtrącenia. Walczymy o odrobinę godności na starość.
Wielu z nas spędziło całe wieki za kratami i to całkowicie niewinni. Lenka, na zdjęciu wyżej, była aż w 6 różnych schroniskach :(
Zapytasz, jak to całe wieki? Przecież pieski żyją średnio 15 lat… Normalnie rok mija szybko, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Czekasz do weekendu, czekasz na wakacje. Ale jeśli siedziałbyś 24h zamknięty w jednym boksie, wówczas zrozumiałbyś, że rok jest wiecznością. Dopiero gdy opuszczamy kraty boksu czas zaczyna przyspieszać, jakby sam został uwolniony zza jakichś krat. Biegnie pędem, jak pies schroniskowy na spacer. Jednak tak jak pies w schronisku na mecie wraca do kojca, tak i na nas nie czeka tam nic dobrego.

Starość, niepełnosprawność, choroby, walka o godność i o to, co zdawałoby się należy się każdemu – godne odchodzenie. Nie od igły z morbitalem, bo „to tylko pies i już się męczy”, tylko tak po prostu, jakbyśmy byli KIMŚ, tak jak ktosie odchodzą, otoczeni troską, zabiegami, lekami, przytulaniem… Czy zwierzaki mogą w ogóle o tym marzyć? Te bezdomne zwłaszcza?
Podopieczni naszej fundacji to zwierzaki po prostu NIECHCIANE. Po dekadach w schroniskach najczęściej. Czasami z ulicy. Czasami z łańcuchów. Innym razem zgarnięte przy ruchliwej drodze przez zakład utylizacji… Jak śmieci, które ktoś wystawił przed wiosennymi porządkami. Miały kiedyś dom, ale nagle w środku zimy lądują w betonowym kojcu.

Tak było z Serduszką, 17 letnią psinką, która nieporadna i zdemenciała stała w lutym przy drodze ekspresowej.

Czasami opiekun umiera lub idzie do domu opieki. Nie chcą tam psów. Liska pan umarł tuż na Boże Narodzenie. Staruszeczek z łóżka dosłownie wylądował w zimnej budzie. Nie umieliśmy go tam zostawić… A o drugą szansę nie jest już im tak łatwo, bo nikt nie chce starych, chorych i po przejściach.
Ostatnio pomagamy także kotom, tym które my mamy pod naszą bezpośrednią opieką, ale i kotom pod opieką różnych prywatnych azyli.
Tak Ferdusia walczy o sprawność
Bezdomność boli jak urwana łapa. Tęsknota jest krwawiąca raną. Starość bez domu to okrutny los, który nie powinien spotykać nikogo.

A jak wygląda ratowanie takich zwierzaków? Najpierw rzucamy wszystko i poświęcamy masę czasu na masę telefonów, ustaleń, organizację transportu, kliniki, domu tymczasowego czy hotelu. Potem trzeba to wszystko opłacić. W przypadku niektórych samo leczenie to koszta rzędu 5-6 tys zł co mc. Hotel z behawiorystą to ok 1000 zł co mc. Kasztanek, mimo że ma dom tymczasowy jest jednym z najbardziej kosztownych naszych podopiecznych, bo jest chory na prawie wszystko.

Miesięcznie potrzebujemy co najmniej około 25000 zł, na opłaty hotelowe ok 14 tys zł, na karmę ok. 2 tys, pozostałe to leczenie. Nie dostajemy tylu darowizn. Przykładowe faktury z ostatniego miesiąca są załączone do zbiórki. Nowe już do nas idą...
I najważniejsze… To są psy naprawdę niechciane. Nierasowe, stare i chore, z problemami behawioralnymi. Często jesteśmy dla nich jedynym domem i jesteśmy im winni opiekę AŻ DO KOŃCA. Tak jest z Manią, która jest w fundacji już 9 lat! Nie może nam się znudzić. Nie możemy zrezygnować. Nie możemy sobie pójść, bo one zostaną same.
Dlatego prosimy, także nie odchodź. Nie zostawiaj ich samych.

Jesteśmy małą organizacją bez zasięgów, bez reklamy, bez służbowych samochodów i bez innej nadziei niż Ty.
Małą organizacją o wielkim sercu. Nasi podopieczni nie są dla nas jakimiś numerami. Nadajemy im ludzkie imiona, bo są KIMŚ. Troszczymy się jak o te nasze zwierzaki w domach. Z całych sił staramy się przywrócić utraconą godność. Szukamy im domów do końca, bo wierzymy, że każde zwierze zasługuje na prawdziwy dom.
W naszej fundacji wszyscy pracujemy charytatywnie, nawet księgowa. Co to oznacza? Że każda złotówka podarowana na tą zbiórkę trafia TYLKO DO ZWIERZAKÓW.
Nigdy w naszej działalności nie patrzymy na to, co nam się "kalkuluje", czy pies będzie adopcyjny, czy też zostanie nam "na głowie" do końca swoich dni. Liczy się jednostka, zapomniana przez świat i odmiana jej życia.
Uratowanie jednego psa czy kota nie zmieni całego świata, ale cały świat zmieni się dla tego jednego zwierzaka :)

Misia, która musiała pilnować gołębnika przed lisami.

Bogusia z nowotworem śledziony i Buba z chorymi nerkami.
One i wiele innych psich seniorów prosi o Twoją pomoc.
Ładuję...