Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Czy nasze zwierzęta dostaną w tym roku pomoc na zimę? To pytanie, które wraca do mnie codziennie – i które dziś muszę zadać głośno.
Od lata przyjęliśmy rekordową liczbę koni i innych zwierząt, wiele z dramatycznymi historiami, wymagającymi natychmiastowego leczenia, diagnostyki i stworzenia im bezpiecznych warunków.


Fot.niewidomy staruszek, który dosłownie kilka dni temu pojawił się znikąd na środku szosy
Każdy z tych zwierzaków dostał u nas szansę – ale ta szansa ma swoją cenę, której w tej chwili po prostu nie jesteśmy w stanie udźwignąć sami.

Najtrudniejszy czas dopiero nadchodzi. Zima w azylu to nie jest “ładny krajobraz” – to walka o ciepło, o zdrowie, o życie.


Musimy zapewnić konieczne leczenie, kupić materiały do stworzenia warunków zabezpieczających zwierzęta przed śniegiem, mrozem i wiatrem. Musimy opłacić prąd, który kosztuje nas tyle, że człowiek zaczyna podejrzewać, że prąd w Polsce bije na głowę diamenty. Musimy kupić gaz, bo w dużej mierze azyl ogrzewany jest gazem. Musimy ogrzać psy, które bez tego zwyczajnie nie przetrwają.

fot. Ten psiak został odebrany interwencyjne za znęcanie się. Już kilka lat czeka na wyrok skazujący jego oprawcy.
Do tego dochodzi coś, co spędza mi sen z powiek - termin spłaty gigantycznego zobowiązania za 700 bel siana. Nie udało się uzbierać pełnej kwoty w czasie sianokosów, a zwierzęta jedzą zimą jeszcze więcej. konie, krowy, osiołki, kozy owce, lamy - każdego dnia z naszego magazyny znika kilkaset kg siana!

Hospitalizacje kilku zwierząt w ostatnich tygodniach wykończyły nas finansowo a przed nami kolejne zabiegi chorych zwierząt. Zostałam z wydatkami, które przekraczają możliwości jednej fundacji prowadzonej praktycznie jedną osobą – a zima nie czeka, nie pyta i nie wybacza. Każda złotówka trafia tam, gdzie powinna.
Codziennie w relacjach możecie zobaczyć, jak wygląda nasza praca, w jakich warunkach przebywają zwierzęta, co zostało naprawione, zbudowane, kupione. To są przejrzyste, sprawdzone działania. Nie ma tu marketingu, tylko realna robota w błocie i zimnie.


Dlatego proszę – bardzo proszę – o wsparcie. Dla zwierząt, które trafiły tu, bo nikt inny nie chciał lub nie potrafił im pomóc. Dla koni, które pierwszy raz w życiu zostały zaopiekowane, zrozumiane i pokochane. Dla psów, które wreszcie mają ciepło. Dla tych wszystkich stworzeń, które same o pomoc poprosić nie mogą. Jeśli możemy przetrwać tę zimę – to tylko razem.
Ładuję...