Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Dzwoń do Psiej Duszki mówili. Tam zawsze pomogą mówili. Telefon dzwoni od 13 lat kilka razy dziennie. Pomagaliśmy na pełnych obrotach.
Zastanawiając się ile jeszcze możemy z siebie dać. Daliśmy 200% i nikt nie odmówi nam wielkości w działaniu. Ale dziś Psia Duszka jest maleńka... znika. Jest pamięć, jest renoma, ogólny szacunek. Telefon nadal dzwoni, ale my już nie pomożemy.
Nie ma wpłat, nie ma wsparcia, zostały same trudne psy. Są długi, frustracja i strach o te które zostały. Dzwoń do Psiej Duszki mówili. Nie dzwoń już. Bo gdy ktoś odbierze, dowiesz się jak teraz w Psiej Duszce smutno i źle... Wybaczcie, ale poddajemy się. Nie mamy już karmy, nie mamy kasy na karmę, weterynarzy, hotele i specjalistów. Pomóżcie nam przetrwać do czasu, aż wyadoptujemy ostatnie psy. Brak wsparcia oderwał nam skrzydła i chcemy to po prostu zakończyć i zabezpieczyć ostatnie psiaki.
Nie wierzę już w cudowną reanimację. Wydatki są dziesięcioktornie większe niż wpływy... Uratowaliśmy 2 tysiące psich istnień a teraz drżymy o te 10 które nam zostało. Nie umiem patrzeć im w oczy, bo nie wiem, co się z nimi stanie, jeśli będziemy musieli z braku wydolności nagle zamknąć fundację.

Ładuję...