Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Malwinka i Jagódka są już odebrane. ❤️
Dzięki ogromnej życzliwości Mai, która ma pod swoją opieką adoptowane konie, dziewczynki zamieszkały chwilowo w jej stajni. Tam spokojnie przejdą aklimatyzację i będą oczekiwały na swoje wymarzone domy adopcyjne.
Z całego serca dziękuję Mai za otwarte serce, pomoc i opiekę nad Malwinką i Jagódką. To dla mnie ogromne wsparcie i wielka radość, że trafiły w tak dobre ręce. ❤️
Kochani, już dziś chciałabym zachęcić wszystkich, którzy marzą o adopcji konia i mogą zapewnić odpowiedzialny, kochający dom, do wypełnienia formularza adopcyjnego:
https://www.konikimoniki.org.pl/adopcja-realna/
Być może właśnie u kogoś z Was czeka przyszłość jednej z tych dziewczynek.
Jeszcze raz dziękuję każdemu z Was za pomoc dla nich. To dzięki Wam Malwinka i Jagódka nie stały się kolejnymi ofiarami rzeźni. Dostały najpiękniejszy prezent, czyli szansę na długie, bezpieczne i szczęśliwe życie.
Monika


Kochani, wczoraj udało się uratować Malwinkę. Jeszcze wczoraj wieczorem mogłam odetchnąć z ulgą, wiedząc, że jest już bezpieczna. Ale dziś od rana serce ściska mi strach o Jagódkę...
Próbowałam negocjować z handlarzem kolejny termin. Prosiłam o jeszcze jeden dzień, jeszcze kilka godzin. Bez skutku. Usłyszałam tylko, że mam rozliczyć konia albo go wywozi. I na tym rozmowa się skończyła.
Do wykupu brakuje jeszcze 1200 zł, ale do tego dochodzi też koszt transportu.
Drodzy Państwo, to decydujący dzień dla tej biednej klaczy. Bardzo Was proszę o pomoc dla Jagódki.
Musimy zdążyć...
Monika
Moi drodzy, udało się! Zebraliśmy zaliczkę dla Jagódki, a nawet więcej, za co z całego serca Wam dziękuję. Przed nami ostatnia prosta do ratunku, do wykupu brakuje na ten moment 1800 zł, ale do tego dochodzi koszt transportu. Termin mija we wtorek, bardzo proszę o pamięć o niej przez ten czas. Mam nadzieję że zdążymy.
Monika
Kochani, dziś mija termin Jagódki.
Do zaliczki za jej życie brakuje jeszcze 2000 zł. To bardzo dużo, szczególnie że czasu zostało już tak niewiele. Handlarz czeka tylko do wieczora na informację, czy udało się zebrać potrzebną kwotę. Jeśli nie zdążymy, nie będzie kolejnej szansy.
Nie ukrywam, że bardzo się o nią boję, bo nie wiem czy zdążymy.
Bardzo proszę o pomoc dla Jagódki. Sama nie dam rady jej uratować, nie ma na to żadnych szans...
Monika
Kochani, poznajcie Jagódkę. Są historie, które trudno opowiedzieć, bo od początku nie ma w nich miejsca na nadzieję. Nie ma marzeń, nie ma planów na przyszłość.
Jest tylko jeden cel. Jagódka przyszła na świat po to, by kiedyś trafić na rzeź. Nikt nie ukrywał tego przed nią ani przed światem. Taki był plan od pierwszego dnia. Miała rosnąć, przybierać na wadze i pewnego dnia zostać wywieziona. Tyle miało znaczyć jej życie. Patrzę na nią i zastanawiam się, jak bardzo niesprawiedliwy potrafi być los. Bo Jagódka nie różni się niczym od innych koni, które dziś żyją bezpiecznie w swoich stajniach i na pastwiskach. Tak samo lubi kontakt z człowiekiem. Tak samo ciekawie wyciąga pyszczek, tak samo chce żyć.
A jednak od początku dostała zupełnie inną przyszłość. Dla człowieka była inwestycją, dla handlarza jest tylko pieniędzmi. Dla mnie jest po prostu kolejnym zwierzęciem, które znalazło się po złej stronie ludzkich decyzji. Kiedy zobaczyłam Jagódkę, nie było w niej złości ani buntu. Była tylko spokojna końska ufność, która zawsze rozdziera mi serce najbardziej.
Bo zwierzęta do końca wierzą człowiekowi. Nawet wtedy, gdy człowiek już dawno je zawiódł. Kochani, udało mi się dojść do porozumienia z handlarzem, choć łatwo nie było… Ostatecznie zgodził się poczekać do czwartku, ale tylko pod warunkiem wpłacenia 3000 zł zaliczki. Jeśli zdążymy, dostaniemy kilka dodatkowych dni na zebranie reszty. Życie Jagódki to koszt 6500 zł.

Nie wiem, czy się uda. Nie wiem, ilu jeszcze ludzi zechce pochylić się nad losem kolejnego konia. Wiem tylko, że jeśli nie spróbujemy, Jagódka nigdy nie dowie się, że życie może wyglądać inaczej. Że istnieją zielone pastwiska zamiast betonowych ścian, że człowiek może przyjść z marchewką, a nie po to, by odebrać wszystko. Że można być kochanym nie za to, ile jest się wartym, ale po prostu za to, że się jest.


Dlatego dziś bardzo Was proszę o pomoc dla Jagódki. Może pierwszy raz w życiu ktoś zawalczy właśnie o nią. Dajmy jej szansę na normalne życie…
Monika




Chętnie odpowiem na pytania:
Adopcje - 666 220 540
Ogólne - 570 666 540
fundacja@konikimoniki.org.pl
Dziękuję za pomoc.
Zbiórka obejmuje wykup, transport, koszt diagnostyki, leczenia, wizyty kowala oraz zakup paszy i suplementów.
Zobacz więcej na www.konikimoniki.org.pl
Ładuję...