na ratunek niczyim

Kasia
organizator skarbonki

Łatwo powiedzieć "nie mój". Niczyj. Tymczasem gdy zima przymrozi nawet kocia budka okazuje się często zbyt kiepskim schronieniem...

Szuszek zachorował. 3, może 4 lata życia na dworze odbiły się na jego odporności i ogólnej kondycji. Leci mu z nosa, z oczu, charczy i się dusi. Kiedy przez cały dzień nie wyściubił nosa z budki, Karmicielka zaniepokojona zgarnęła go do weterynarza. Nie jest dobrze. Gorączka, zapalenie górnych dróg oddechowych, szmery, powiększone nerki, złogi w pęcherzu, ułamany ząb, dwie nadżerki w pyszczku, świerzbowiec, wszy... Oczywiście pełnojajeczny... Leczenie potrzebne na gwałt. I prośba do nas o ratunek finansowy... Kochani, trzeba mu pomóc! 

Karmicielka na szczęście otoczy Szuszka opieką, ale bez naszego finansowania, nie będzie w stanie go leczyć... Zakładamy wspólną zbiórkę na ratunek kocurom... Nie gniewajcie się... My już naprawdę nie mamy środków :( Tymczasem od naszą opiekę w ostatnich dniach trafiły trzy także ciężko chore kocury...

Jumbo leżał przez kilka godzin na gołej ziemi, nie reagując na nic. Na szczęście w porę wypatrzyła go nasza wolontariuszka i zabrała do weta. Chłopak zmagał się z uporczywymi wymiotami, a galopującą biegunkę ma do tej pory :( Zęby w takim rozkładzie, że można je wyciągac palcami :( I nosicielstwo FIV :(

Śpioch zasłynął w swej okolicy jako kocia niańka. Zaopiekował się maluchem porzuconym przez matkę. Ale choć jest kocim filantropem, teraz sam potrzebuje pomocy :( Trafił do nas z tak zawalonymi górnymi drogami oddechowymi, że o kastracji - którą zwykle wykonujemy na wejściu - nie mogło być nawet mowy...

Ekotomek już na pierwszy rzut oka nie pozostawiał żadnych złudzeń - temu kotu trzeba było jak najszybciej pomóc! Ślepka miał zaropiałe, przymrużone, z wystającą trzecią powieką i widocznym od razu stanem zapalnym spojówek. Pasożytujące na nim wszoły można było dostrzec z kilometra. Do tego oddychał przez pyszczek, wysuwając język - ewidentnie zawalone drogi oddechowe. A skoro już jesteśmy przy pyszczku... to lepiej pomińmy milczeniem, jak wyglądało jego wnętrze Martwiliśmy się też, czy nie jest przypadkiem głuchy, bowiem nie reagował na żadne dźwięki... aż do czasu, kiedy zobaczyliśmy, co weterynarz wyciągnął z jego uszu.


Obecnie Ekotomek jest już po wstępnym oporządzeniu paszczy (poszły cztery zęby) i po kastracji. Kurujemy też jego uszka - kanaliki słuchowe są zwężone przez infekcję świerzbowca i nie możemy ich całkowicie wyczyścić, nie narażając kota na ogromny ból. Przed nami jeszcze długa droga... ale tym bardziej nie możemy się doczekać jej zakończenia... Bo chłopak, trzeba przyznać, rokuje na wyjątkowo pięknego kocura!

Wsparli

20 zł

Anonymous

5 zł

Viollla

20 zł

Hhgh

50 zł

Agnieszka S.

29 zł

Ania

5 zł

Anonymous

Show more

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Supported by 61 people
1 650 zł (82%)