Bo kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat. Stajemy do nierównej walki o przyszłość. Czy przegramy? Czy to nasz koniec?

PILNE!
1 dzień do końca
Wsparło 1 658 osób
55 300 zł (55,3%)
Brakuje jeszcze 44 700 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 10 Września 2020

Zakończenie: 30 Listopada 2020

27 Listopada 2020, 10:41
W dalszym ciągu potrzebujemy pomocy!

Życie Azylu toczy się dalej, dzięki Państwa pomocy opłaciliśmy najpilniejsze faktury za leczenie oraz robimy na bieżąco zaopatrzenie w siano dla stada. Ale mija właśnie kolejny miesiąc i pojawiają się kolejne rachunki. Dlatego wciąż prosimy nie przestawajcie pomagać, prosimy o każde udostępnienie i dziękujemy za każdą wpłatę.

Tam gdzie potrzebna jest pomoc reagujemy w ostatnim czasie pod nasze skrzydła trafiła stareńka klacz Marusia i zaniedbana kucynka Anja i mały Rambo. Żebyśmy mogli dalej istnieć i pomagać bezbronnym i skrzywdzonym zwierzętom prosimy Was wspierajcie nasze działania. Nie pozwólcie aby nasz Azyl w tym trudnym czasie stracił to co bezcenne czyli spokojny i bezpiecznym dom naszych zwierząt.

Warto kochać warto pomagać! Zobaczcie Anje i Rambo. Spójrzcie na Migotkę, Jaśmina chyba warto było?

Kochani wspierajcie nas!

To maly Rambo 

A to jego mama, skrajnie zaniedbana kucynka Anja. Pierwsza pomoc została udzielona w klinice aby mogła poruszać się bez cierpienia. Proces leczenia potrwa długo a teraz otrzymuje bezpośrednio po korekcie kopyt środki przeciwbólowe.

Ile jeszcze takich zwierząt czeka na pomoc

Pokaż wszystkie aktualizacje

13 Listopada 2020, 07:49
Stareńka Marusia już bezpieczna

Reagujemy i walczymy o każde życie  mimo trudnej sytuacji nie pozostajemy obojętni. Pod opiekę naszej Fundacji trafiła Stareńka Marusia.

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/maminka

25 letnia klacz która nie miała żadnych szans. Poczciwa, wycofana, nie oczekująca już nic od tego świata... Odrazu zaczęliśmy diagnostykę.


Mamy nadzieje że w Ktosiowie odżyje i przeżyje jeszcze dobrych pare lat w szczęściu i dostatku wraz z resztą naszych seniorów.


Prosimy wesprzyj naszą Misje! Pozwól nam nadal nieść pomoc! Wspólnie zmieniajmy ich świat

16 Października 2020, 08:32
Zalało i nas.

Ostatnie deszczowe dni i burzowa noc niestety dotknęły również nasz Azyl. Zobaczcie jak to wygląda.

Owszem, zimą również borykaliśmy się z tym problemem. Zresztą wszędzie, gdzie zwierzęta są na ograniczonej przestrzeni występuje ten problem. Będziemy czekać aż podłoże przeschnie, ale jeśli w dalszym ciągu będzie padać, to będziemy musieli podjąć kroki, aby osuszyć teren. Skutki takiej wilgoci niestety mogą odczuć konie. Następstwa to zgniłe strzałki, a przy osłabionym organizmie w takich warunkach może w skrajnych przypadkach rozwinąć się nawet rzekomy rak kopyta.
Docierają do nas informację, że również inne stajnie, azyle i schroniska borykają się z takimi problemami na jesień, zimą gdy są roztopy oraz na wiosnę przy obfitych opadach. W zeszłym roku sytuacja nie była aż tak drastyczna, ale tegoroczna Jesień nas nie oszczędza.

A tymczasem prosimy Was o wsparcie naszej zbiórki.

„Bo kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat”... Drogi przyjacielu, prosimy, poświęć nam chwilę swojego czasu. Wysłuchaj naszego wołania o pomoc i nie zostawiaj nas samych.  Jest nam strasznie ciężko.

Fundacja po raz pierwszy znalazła się w tak ekstremalnej sytuacji. Mimo to my nie przestajemy wierzyć, nie przestajemy walczyć i nie przestajemy próbować. Wszyscy mamy jedno życie – jedną szansę, którą staramy się wykorzystać jak najlepiej się tylko da. Dziś te uratowane przed wyrokiem śmierci istoty potrzebują Cię i proszą o pomoc. Ten świat to ich dom, ich bezpieczeństwo i ich rodzina.

Fot. Mała Mi - końska staruszka


Istnienie tego świata jest niestety zagrożone! 
By do tego nie dopuścić, potrzebujemy wiele dobrych serc skłonnych do reakcji i pomocy. Obojętność jest gwoździem do naszej trumny, więc potrzebujemy wsparcia dobrych osób rozumiejących, że te zwierzęta nie mają szans bez ludzkiego opiekuna. Jesteśmy im winni tę opiekę. Przecież już tyle się nacierpiały w swoich życiach i to głównie właśnie z winy człowieka.

Każdy z nich ma cichą, pełną smutku a czasem dramatyczna historię.

W niedawnym czasie grupa objętych opieką naszej fundacji koni rozszerzyła się do niemal trzydziestu. Każdy z nich dźwiga ze sobą ciężar swojej pełnej smutku, czasem dramatycznej historii. Trafiają do nas zaniedbane, chore, kalekie i zagłodzone. Jeszcze nie tak dawno stały oblepione własnymi odchodami w ciemnych, ciasnych komórkach nie spodziewając się pomocy.

Fot. Duszek w tuczarni 

Fot. Artur zagłodzony, zarobaczony - tak wyglądał w dniu przyjazdu do nas... Dziś jest nie do poznania! 

Fot. Śnieżka wieloletnie zaniedbanie, każdy krok sprawiał ból. 

Fot. Źrebak Migotka po założeniu gipsu 

Fot. Mała Love zdjęcie z kliniki gdzie toczyła się walka o jej życie! Niestety pomoc przyszła za późno, ale najważniejsze, że odeszła kochana i bez bólu. Nie pozwoliliśmy, by skończyła w rzeźni.  

Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby niczego im nie zabrakło i by mogły prowadzić beztroskie życie w naszym azylu, lecz nasz portfel kurczy się w zastraszającym tempie. Kilka nieudanych i niedokończonych zbiórek, konie w trakcie leczenia i ich pobyt w szpitalu oraz rehabilitacja, specjalistyczna opieka i specjalistyczna pasza. Wszystko to wymaga olbrzymiego nakładu finansowego i bez Twojego wsparcia zagraża istnieniu naszej fundacji.

Jaśmin kiedyś i dziś

Migotka, nasza najmłodsza podopieczna... Jej droga do zdrowia była długa i żmudna, spójrzcie sami czy się opłacało!  Niestety pozostał ogromny dług, z którym sami się nie uporamy...

Jantar z Morskiego Oka... 

Jantar dziś...


Niestety nie możemy liczyć na pomoc władz samorządowych, gdyż jedynie schroniska dla psów i kotów są utrzymywane z gmin. Zwierzętom w takich azylach, jak nasz nie przysługuje również bezpłatna opieka weterynaryjna. Jesteśmy całkowicie zdani na pomoc ludzi o wielkich sercach, takich, jak Ty... Wiele osób odczuło kryzys spowodowany pandemią i wielu z naszych stałych darczyńców nie jest w stanie już nas wspierać. Adopcje wirtualne nie pokrywają wystarczającej części wydatków. 

Fot. Dzień przyjazdu Jawora i Eryka do naszej Fundacji. Przestraszeni jeszcze nie wiedzieli, co to dla nich oznacza...

Na zdjęciu Jawor tuż obok Eryk dzisiaj. 

Najgorsze jednak dopiero przed nami. Niedługo zawita zima, więc trzeba zrobić zapasy. Nie możemy dać się zaskoczyć, bo stawka jest ogromna. Nie martwimy się o siebie, tylko o nasze kochane konie, które zaczęły odzyskiwać wiarę i zdrowie.

Jesteśmy organizacją non-profit i wszystkie zebrane środki trafiają na walkę, by przemiana tych niezwykłych istot nadal trwała, a ich mały świat nie zniknął z mapy naszej świadomości. Musimy walczyć dla nich, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o pomoc finansową. Pomóż nam zrobić zapas siana i zapewnić im bezpieczny świat!

Siano to podstawowy pokarm dla koni, bez niego nie przeżyją.

Nasze stałe miesięczne zobowiązania sięgają kwoty niemal 10 tysięcy zł. A to jedynie podstawa. Doliczyć trzeba do tego drogie leczenie kalekich i chorych koni i zapewnienie im właściwej obsługi. To wszystko sumuje się w ogromne kwoty. Utrzymanie naszego Azylu przez pół roku wymaga nakładu ok. 60 tysięcy zł. Rozpoczęte leczenie koni, to dodatkowe 20-25 tysięcy. Do zimy musimy również dokończyć remont i modernizację infrastruktury, aby zapewnić koniom bezpieczne schronienie. To kolejny koszt ok. 18 tysięcy złotych.

Pragniemy wciąż rozbudowywać Azyl i dla takich istnień. Dla staruszków wymagających specjalnej troski, które ze względu na zdrowie nie znajdą już domów adopcyjnych. Pomóż nam stworzyć warunki na resztę ich dni…

Dziś cieszą się wolnością i doceniają drugą szansę otrzymaną od losu. Na naszej stronie zobaczysz niesamowite przemiany wielu z nich. Ta przemiana, zapewnienie im dobrych warunków i stworzenie ich własnego końskiego świata kosztowało nas mnóstwo pracy, lecz teraz funkcjonowanie tego świata jest zagrożone. Największym zagrożeniem okazuje się ludzka obojętność, znieczulica i pęd za tym, co wydaje się ważne. Ale czy w życiu najważniejsze nie jest właśnie życie? Prosimy – pomóż uratować świat naszych koni!

Fot. Chory kucyk Karusek uwolniony z łańcucha 

Fot. Końscy Emeryci Artur i Ginewra

Wiemy, że suma jest ogromna, ale musimy spróbować uzbierać te środki – bo nie wolno nam pozostać biernym. Zrobimy wszystko, by jeszcze raz uratować ich życie. Ich świat. Zgromadzone środki pomogą nam z nadzieją patrzeć w przyszłość i kontynuować naszą misję pomagania. Bo gdy do naszych drzwi zapuka kopytko i poprosi o pomoc, to nie chcemy odmówić. Z wdzięcznością przyjmiemy każdą pomoc. Apelujemy o nią już od kwietnia – wtedy się udało. Dziś o nią błagamy. To nasze być, albo nie być.

Robimy wszystko, co w naszej mocy, ale dziś potrzebujemy Twojej pomocy! Nasze konie są bardzo ze sobą związane, to wielka rodzina... To, co możesz dziś uczynić, nie jest jedynie kropelką w ogromie oceanu, a właśnie tym, co ratuje ich świat.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
1 aktualna zbiórka
31 zakończonych zbiórek
1 dzień do końca
Wsparło 1 658 osób
55 300 zł (55,3%)
Brakuje jeszcze 44 700 zł
Wesprzyj