Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

1 dzień do końca
Wsparło 925 osób
32 976 zł (65,95%)
Brakuje jeszcze 17 024 zł

Rozpoczęcie: 24 Listopada 2023

Zakończenie: 12 Sierpnia 2026

Godzina: 23:00

13 Stycznia 2026, 15:24
Okrucieństwo ludzi wydaje się nie mieć granic...

Każdego dnia walczymy o to, by psy w końcu nie musiały cierpieć. By miały bezpieczne domy, leczenie, opiekunów rouzmiejących ich potrzeby i naturę. Niestety rzeczywistość jest okrutna. Codziennie napływają do nas zgłoszenia kolejnych porzuconych, chorych, zaniedbaych i okrutnie traktowanych psów. Pomimo braku miejsc, zabieramy te pilnie potrzebujące pomocy do fundacji. Walczymy o ich zdrowie, a często życie.

To dzięki Wam możemy działać i ratować kolejne psie istnienia. Prosimy, nie zapominajcie o tych biednych psach. Kazda podarowana im złotówka to przywrócona nadzieja. 

"Wynędzniały, wielki, bezdomny, chory, agresywny, przeszkadza, włóczy się, gryzie, nie ma szans, do uśpienia (...)". Słyszymy to codziennie w telefonach błagających o pomoc. O psach skreślonych przez życie, ludzi i których świat już nie chce.

Czejen - agresywny, nieobsługiwalny tybetan z wyrokiem śmierci. 

Kairos - wielki, chudy azjata, z problemami skórnymi, wymagający długiego leczenia.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Tesla - szukająca ratunku, sztywna z przerażenia, ze skórą naciągniętą na żebra.

Coffie - dwuletni golden skazany na eutanazję, po tym, jak człowiek doprowadził go do skraju wytrzymałości.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Toffik - owczarek belgijski, ofiara ludzkich ambicji i stereotypu rasy. Przeraźliwie wychudzony i psychicznie wykończony. 

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Malmo i Nero - pirenej i onek, zbędni stróże firmy, która przestała istnieć.

Bunia - kaukazka z nowotworem.

Wanda - uciekinierka od przemocy.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Cleo - karana za płacz, gdy cierpiała, spędzając całe życie w kojcu.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Nomad - groenendael, niezależny czarny duch, którego dom zniknął, nie wiadomo gdzie i kiedy.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Nanga - azjatka z zapaleniem wątroby i chorobą skóry

Plusz - szesnastoletni mastif z charakterem, nowotworem, i wielką wolą życia

Holly - siedemnastolatka z piekłem w życiorysie

Sensei - mistrz z doświadczeniami, o jakich wolelibyśmy nie wiedzieć

Lama - przemądra psia mama z bardzo chorym sercem i żołądkiem

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Carla - z problemami fizjologicznymi 

Oslo - porzucony przy drodze, z pozoru złamany życiem starzec, w rzeczywistości młody, wyniszczony pies

Barka - pies w paraliżującym strachu przed człowiekiem

Samur - przerażony i przerażający.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły


Zazu - któremu próbowano odciąć głowę.

Czakra i Rumba - nowofundlandka i jej córka nikomu niepotrzebne po śmierci opiekuna. 

Pol - pogodny azjata z nowotworem kości.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Szach i Mak - dwaj rudzi bracia, którzy porzuceni postanowili na własną rękę dołączyć do duchowej ekipy.

Gandhi - dzieciak z wyrokiem śmierci.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Mary - wesoła staruszka powoli tracąca wzrok. 

Bomiś - z nowotworem, który urósł na smutku.

Yoda - porzucony w lesie bezzębny starzec.

Born - wielki azjata zamknięty w maleńskiej stalowej klatce.

Ore - agresywna i nieobsługiwalna tybetanka.

Temple - drgający z przerażenia spędził w schronisku 4 lata.

Wronka - wyrzucona z samochodu

Mural - młody azjata wywieziony na pola mroźną zimą

Erla - leonbergerka trzymana w kojcu w krzakach daleko od domu, głodzona i osamotniona.

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Brabus - niegdyś mieszkaniec Wysp, z wyrokiem śmierci, alergiami i dysplazją łokci. 

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Lonia - potrącony zgarnięty z przydrożnego rowu, z metalową obręczą na szyi.

I wielu, wielu innych. Wszystkich łączy jedno: człowiek zmarnował im życie, zdrowie i nadzieję. Zmaltretowane fizycznie, sponiewierane psychicznie, wyrzucone jak śmiecie. Swoje miejsce znalazły w Duchu.

 

Te psy bez naszej pomocy już by nie żyły

Mamy ich pod opieką blisko osiemdziesiąt. Codziennie mozolnie wiążemy koniec z końcem, zapewniając im najlepsze możliwe życie: ciepły dom, wygodne legowiska,  gotowane jedzenie, codzienne spacery, opiekę weterynaryjną, odpowiednią suplementację. I rozsądną swobodę - by w końcu mogły się wyrwać ze szponów agresji ludzkiej i swojej. 

Każdemu z nich chcemy dać szansę na odzyskanie zaufania do człowieka, nauczyć zasad życia bez przemocy, przywrócić godność, radość i spokój. Twoje wsparcie to Twój udział w przemianie ich życia i charakteru. Każda wpłata to dla nich lepsze jutro. 

 

Z ogromną wdzięcznością - psia i ludzka ekipa Ducha Leona. 

Organizator
94 aktualne zbiórki
230 zakończonych zbiórek