DUŻEMU NIE DAM NAWET KROMKI CHLEBA. Pomóżcie uratować głodzone psy!

Zbiórka zakończona
Wsparło 51 osób
1 590 zł (26,5%)

Rozpoczęcie: 3 Stycznia 2019

Zakończenie: 3 Kwietnia 2019

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

"Temu dużemu nie dam nawet kromki chleba". "Dużego" dziś odebraliśmy w asyście policji, ale problem dopiero się zaczyna.

Wieś Dzierżanów, gmina Jadów. Człowiek, który ma problemy nie tylko z alkoholem, ale i z postrzeganiem rzeczywistości. Dostaliśmy zgłoszenie o psie przetrzymywanym na przedziwnej kombinacji sznurka z łańcuchem - całość zestawu nie przekraczała 1 metra. Pies do jedzenia nie dostaje absolutnie nic, bo nie szczeka. Przy nas oddał mocz z krwią.

O sytuacji zawiadomiliśmy Gminę Jadów. Gmina nie chciała odebrać psów, które żyły wyłącznie dlatego, że nasze wolontariuszki codziennie wkraczały na posesję z kotłami jedzenia. Już we wrześniu zastały tam psy w stanie totalnego zagłodzenia. Niestety, nie zrobiły wtedy zdjęć i nasze dowody opierają się wyłącznie na zeznaniach. Gmina Jadów o kontrolę poprosiła Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Warszawie, który wydał opinię stanowiącą o tym, że warunki bytowe zwierząt są dobre. Żaden z psów nie posiada nawet szczepienia przeciw wściekliźnie, nie wspominając o odrobaczaniu i profilaktyce.

Czy brak wody i jedzenia, metrowy łańcuch, przebywanie na betonie w najgorszym przewiewie i bez budy to warunki odpowiednie dla psów? One rzucają się na każdy możliwy pokarm. Przecież to skandal!

Od października robiliśmy wszystko, żeby odebrać zwierzęta. Oprócz psa w typie owczarka, na posesji przebywa również dzika suczka, która niedawno urodziła troje szczeniąt. Żadne zwierze nie było karmione niczym oprócz kawałków suchego chleba. Wolontariuszki, zauważowne przez właściciela przegoniono siekierą, szczeniaki zabrano do domu i zamknięto na klucz. Nadal jedzą suchy chleb, podobnie jak ich wychudzona matka, bez dostępu do jedzenia, które przynoszą wolontariuszki. 

Sytuacja jest dramatyczna. Bez pomocy prawnej nie jesteśmy w stanie zrobić nic. Psy będą się mnożyć, chorować z głodu, a właściciel nadal pozostanie bezkarny. Bez dobrego obrońcy nie mamy najmniejszych szans na odebranie reszty zwierząt. Doskonale zdajemy sobie sprawę z możliwości ukarania za wtargnięcie na posesję, ale bez tego tych zwierząt dawno by już nie było. 

Bardzo prosimy, pomóżcie nam zdiagnozować odebranego interwencyjnie Misia i zebrać fundusze na pomoc prawną.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
70 zakończonych zbiórek
Wsparło 51 osób
1 590 zł (26,5%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość