Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.







W ostatnim czasie dużo pomagamy także poza naszą gminą. W pobliskiej gminie trwa prawdziwy horror zwierząt. Na jednej z posesji przebywa około 40 psów – chorych, nieleczonych, nieszczepionych, żyjących w dramatycznych warunkach.
Podjęliśmy działania. Przyjęliśmy pod swoje skrzydła Tosię z ogromnym guzem oraz Manię, również z wielkim guzem. Manię czeka kosztowna operacja. Obecnie jesteśmy także w trakcie ratowania świeżo narodzonych szczeniąt wraz z ich mamą.
Nie mamy na to pieniędzy, ale serca nie pozwalają nam przejść obojętnie. Dlatego prosimy o pomoc… Pomóżcie nam, abyśmy mogli dalej pomagać tym, które same o pomoc poprosić nie potrafią.
Potrzebujemy również dokończyć wymianę starych, zniszczonych kojców na nowe i bezpieczne. Brakuje nam niespełna 10 tysięcy złotych. Dla nas to ogromna kwota. Ledwo wiążemy koniec z końcem, a mimo to każdego dnia walczymy o kolejne życia.
Na swoim pokładzie mamy również wiele starszych psiaków, które wymagają stałej opieki weterynaryjnej. Bary, Rex, Lila, Boguś, Haczi (cierpiący na zanik móżdżku) oraz Roki z chorym sercem – każdy z nich codziennie przyjmuje leki i potrzebuje regularnych badań oraz troskliwej opieki.
Dla naszychh psów chcemy wyremontować kojce na nowoczesne i komfortowe.
Jesteśmy Stowarzyszeniem, a nie miejskim schroniskiem, w którym koszty remontów i modernizacji pokrywa miasto. My na wszystko musimy zapracować i zebrać sami. Nie otrzymujemy żadnego wsparcia na poprawę warunków, rozbudowę czy remonty. Zostaliśmy z tym sami :-(
Mimo że ledwo wiążemy koniec z końcem, każdego dnia walczymy o kolejne życia. Bez Was nie damy rady.
Każda wpłata, każde udostępnienie i każde dobre słowo mają ogromne znaczenie.
Dziękujemy, że jesteście z nami. ❤️
Błagamy- POMÓZCIE walczyć nam o godny byt dla zwierząt!
Historia, która pokazuje, jak wiele potrafi znieść psi organizm… i jak ogromne znaczenie ma szybka diagnostyka.
Wczoraj do naszego schroniska trafił piesek w bardzo ciężkim stanie ogólnym. Piesek został przywieziony przez przypadkową osobę, która zauważyła "biedaka" i niezwłocznie udzieliła mu pomocy.
Stan pieska był na tyle zły, że niezwłocznie został przetransportowany do przychodni weterynaryjnej.
Objawy kliniczne od początku budziły poważny niepokój: smolisty kał, skrajne wychudzenie, anoreksja oraz twardy, silnie napięty brzuch. Wszystko wskazywało na poważny problem w obrębie przewodu pokarmowego.

Standardowa diagnostyka nie dała pełnej odpowiedzi, dlatego – kierując się doświadczeniem klinicznym i stanem pacjenta lekarze podjęli decyzję o laparotomii diagnostycznej. To, co wydobyli z żołądka tego psiaka, dobitnie pokazało skalę problemu.
W jamie żołądka znaleziono ciała obce: fragmenty folii i papieru, rękawiczkę, skarpetę, ogromne ilości sierści oraz… połkniętego w całości szczura. Całość stanowiła około 20% masy ciała psa – to liczba, która mówi sama za siebie i tłumaczy dramatyczne objawy, z jakimi trafił do przychodni.
Zabieg przebiegł pomyślnie
Dziś ten psiak jest w trakcie rekonwalescencji, stopniowo wraca mu apetyt, a jego stan się poprawia. Jedno jest pewne- rokowanie jest dobre. Gdy tylko dojdzie do siebie, nasz bohater z pewnością będzie szukał nowego, odpowiedzialnego domu, który da mu bezpieczeństwo, uwagę i opiekę, na jaką zasługuje.

Takie przypadki przypominają nam, jak ważna jest czujność i szybka reakcja, a także współpraca między schroniskami a lekarzami weterynarii. Czasem jedyną szansą na życie jest odważna decyzja i chirurgia ratująca życie.
Trzymajcie za niego kciuki. Bezik, bo tak go nazwaliśmy jest już w schronisku i w dalszym ciągu wymaga opieki. Musi być żywiony często, a malutkimi dawkami.
To dla takich zwierząt chcemy, aby pobyt w schronisku nie był koszmarem. Chcemy, aby czuły się tutaj dobrze i komfortowo. Dlatego w dalszym ciągu zbieramy fundusze na nowe kojce, których musimy zakupić jeszcze kilka sztuk.
Planujemy również dobudować nowe kojce kwarantannowe. Pomożecie? Wiemy, że zawsze możemy na Was liczyć. Dziękujemy za każde wsparcie.
Kochani, nasza zbiórka trwa już prawie dwa lata. Do tej pory udało nam się zebrać 63.720, a na nowe kojce wydaliśmy 64.000 zł.
Dzięki Państwu powstało kilka nowych, nowoczesnych i wygodnych kojców oraz domek dla wycofanych piesków (zdjęcia zamieszczaliśmy we wcześniejszych aktualizacjach)



W dalszym ciągu pozostały do rozbiórki dwa kojce, które zupełnie nie nadają się do użytku. Część kojców zostało już zdemontowanych, na miejscu, których mają powstać kolejne.
Niestety na tę chwilę nie dysponujemy funduszami, aby kontynuować dalsze prace. Dlatego zwracamy się do ludzi dobrych serc, aby wsparli nas "cegiełką". Każda wpłata ma dla nas ogromne znaczenie, a zwłaszcza dla naszych podopiecznych - to dla nich chcemy stworzyć warunki, gdzie będą mogły żyć godnie i komfortowo.
Dziękujemy wszystkim, którzy już wsparli naszą zbiórkę - to dzięki Wam nasze ogonki wesoło merdają i mieszkają w ciepłych i nowoczesnych kojcach i domku, w którym znajdują się wycofane pieski.
W imieniu braci mniejszych, którzy sami nie potrafią poprosić o pomoc - SERDECZNIE DZIĘKUJEMY!
Wedel cudem przeżył. Pies z łańcucha, który trafił do nas z interwencji totalnie zagłodzony, skrajnie wykończony. Pchły zjadały go żywcem, proszę sobie wyobrazić jak bardzo cierpiał...

Na szczęście Wedel jest już bezpieczny. Obecnie czekamy na wyniki badań. Mamy nadzieję, że stan zdrowia Wedla będzie na tyle stabilny, że uda mu się dojść do pełnego zdrowia i odnaleźć dom, na jaki zasługuje... Pomimo krzywdy i bólu zadanego ze strony Człowieka, Wedel wciąż ma zaufanie i potrafi kochać.

My jako schronisko staramy się stworzyć jak najlepsze warunki, dlatego wciąż wymieniamy stare kojce na nowe i bardziej komfortowe. Chcemy, aby zwierzęta które trafią pod nasze skrzydła miały odpowiednie warunki do życia - ONE zasługują na wszystko, co najlepsze.


Pomóżcie nam w realizacji naszego przedsięwzięcia... Sami nie damy rady, jesteśmy małym stowarzyszeniem, które istnieje tylko dzięki pomocy ludzi dobrych serc. Z góry dziękujemy za każdą pomoc!
Kochani! Nasza zbiórka wciąż trwa, w dalszym ciągu w schronisku jest jeszcze do wymiany kilka kojców, które ze względu na zły stan, nie są użytkowane.
Modernizacja i wymiana kojców trwa już ponad rok, ale wierzymy, że któregoś pięknego dnia uda nam się zrealizować cel. W dalszym ciągu liczymy na Waszą pomoc i dziękujemy w imieniu naszych braci mniejszych, którzy sami nie potrafią poprosić.
Poniżej faktury za dotychczasowe wymienione kojce.


Rex, bez szansy na adopcję, dla którego schronisko jest jedynym domem czeka na remont swojego lokum. Bardzo chcemy zapewnić wszystkim psom lepsze warunki, zwłaszcza tym, które przebywają w schronisku bardzo długo.

Tak wyglądają niektóre kojce. Totalnie nie nadają się do użytku. To właśnie te kojce czekają na rozbiórkę, w miejscu którym planujemy wstawić nowe, nowoczesne i wygodne dla psów.







W imieniu braci mniejszych błagamy o każdą wpłatę.
KOCHANI, MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ.
Zawsze marzyliśmy o domku dla wylęknionych psiaków. Z pomocą Państwa UDAŁO SIĘ. Mamy domek, o którym marzyliśmy. Z całego serca dziękujemy za każdą wpłatę, każda miała dla nas szczególne znaczenie. To dzięki Wam, biedne i wylęknione psy nie będą już się chować w najgłębszą część budy. Dzięki Wam takie zwierzęta będą miały większą szansę na socjalizację z człowiekiem.
Dziękujemy z całego serca.


Z Waszą pomocą udało się również wymienić kilka starych rozwalających się kojców na nowoczesne i wygodne.
W nowych kojcach pieski mają większą swobodę i czują się bardziej komfortowo. Zbiórka wciąż trwa, w dalszym ciągu w naszym schronisku jest jeszcze do wymiany kilka kojców, które ze względu na zły stan, nie są użytkowane.


Modernizacja i wymiana kojców trwa już ponad rok, ale wierzymy, że któregoś pięknego dnia uda nam się zrealizować cel. W dalszym ciągu liczymy na Waszą pomoc i dziękujemy w imieniu naszych braci mniejszych, którzy sami nie potrafią poprosić.


Szanowni Państo.
Może słyszeliście o nowym prawie wprowadzonym w sierpniu 2024 roku, legalizującym masowe zabijanie bezdomnych psów w Turcji. Sytuacja zwierząt ulicznych w Turcji jest katastrofalna - i pogarsza się z godziny na godzinę.
Nowe prawo pozwala zarówno agencjom rządowym, jak i osobom prywatnym na łapanie i zabijanie zwierząt ulicznych - jeśli nie zostaną adoptowane w ciągu 30 dni. Ale rzeczywistość jest jeszcze brutalniejsza: 30-dniowy termin jest systematycznie ignorowany. Wiele zwierząt jest maltretowanych lub zabijanych natychmiast po złapaniu. Szacuje się, że w ciągu zaledwie kilku tygodni zabito w najbardziej okrutny sposób około 400 000 psów. Obecnie ta liczba już sięga miliona.
Co się tam dzieje?
Trucie T61 - bez znieczulenia: zwierzęta umierają w wyniku najstraszniejszych tortur: lek T61 paraliżuje mięśnie - z pełną świadomością. Psy i koty cierpią na duszności, silne skurcze, tracą kontrolę nad ciałem i duszą się z pełną świadomością. Walka o życie może trwać kilka minut. To tortura. Nie usypianie. Określane jako „schroniska dla zwierząt” są de facto obozami śmierci: wiele zwierząt nie jest zabijanych bezpośrednio, ale przywożonych do tzw. stacji śmierci, gdzie umierają z głodu.

Brakuje wody, jedzenia, opieki medycznej. Nagrania wideo pokazują psy zmuszane do jedzenia zwłok zmarłych przedstawicieli swojego gatunku, aby przeżyć. Są one atakowane i rozjeżdżane przez śmieciarki i samochody osobowe. Są poddawane kamienowaniu, biciu, wieszaniu, paleniu, topieniu - również przez osoby prywatne. Grzebane żywcem w masowych grobach lub na wysypiskach śmieci. Codzienna propaganda nienawiści w mediach, przedstawia zwierzęta uliczne jako „zagrożenie chorobą”, aby usprawiedliwić morderstwa. To, co się tam dzieje, nie jest zaniedbaniem dobrostanu zwierząt - to systematyczne ludobójstwo zwierząt ulicznych.
My jako małe schronisko zrobiliśmy to pełni niepokoju, pełni obaw, pełni trwogi… Czy damy radę, ale zrobiliśmy to… uratowaliśmy trzy psy z Turcji przed zagazowaniem T61 bez znieczulenia, T61 paraliżuje mięśnie umierają dusząc się z pełną świadomością dodatkowo wstrzykują im płyn hamulcowy.
Mówimy Nie Turcji i jej polityce, ich polityka pozwala agencjom rządowym i osobom prywatnym zabijać zwierzęta to horror świadomie oszczędzimy Wam filmów i zdjęć w posiadaniu których jesteśmy świadomie nie wyjeżdżamy na wczasy do tego okrutnego kraju. NIE, NIE, NIE.

Pomoc zwierzętom nie ma narodowości, życie to życie. Mogliśmy dać życie tylko trzem, ale dla nas to trzy uratowane istoty. Eliza, Orange i Kajka są już bezpieczne. Więcej informacji o psiakach wkrótce, dzisiaj emocje wzięły górę. Jutro czeka nas wizyta u weterynarza.

A my z tego miejsca prosimy o chociaż małe wsparcie, każda złotówka ma dla nas ogromną wartość. Sami nie jesteśmy w stanie wymienić wszystkie kojce, po prostu nie stać nas. Sami upiększamy nasze schronisko, ze strony miasta nie mamy żadnego wsparcia finansowego w kwestii modernizacji.
Dlatego liczymy na Państwa pomoc! Orange, Kajka i Eliza są już bezpieczne...
Sytuacja z 17 lipca 2025.
Z samego rana, kiedy przyjechaliśmy do pracy, zastaliśmy przywiązaną do drzewa sunię w typie rasy dog niemiecki. Nie mogliśmy uwierzyć własnym oczom.
Sunia totalnie zaniedbana, wychudzona, można by policzyć wszystkie żebra. Oczka również chore, załzawione i przekrwione, na szyi kolczatka. Totalnie przerażona i zdezorientowana. Natychmiast została powiadomiona policja, a sunia zabezpieczona w schronisku.

Nie wiemy, jak długo była przywiązana, ale przypuszczamy, że została opuszczona przez "swojego pana" w nocy, kiedy było już ciemno. "Pan łaskawy i wybawca," był hojny, przynajmniej tak mu się wydawało. Bo przecież wiedział, że znajdziemy sunię i się nią zaopiekujemy...

W momencie kiedy prawdopodobnie zachorowała, została wyrzucona jak zbędny balast, jak niepotrzebny śmieć.
Luna jest wystraszona, boi się gwałtownych ruchów. W schronisku została zaopiekowania i nakarmiona. Wody chyba nie widziała kilka dni, była bardzo spragniona. Nie wspomnimy, iż również była bardzo głodna.

Już wiemy, że leczenie Luny będzie długie, będziemy musieli ją również dożywić i posilić odpowiednimi suplementami. Pana i wybawcę to zupełnie nie obchodzi, niech płaci schronisko, ważne, że on nie musi nic wykładać z własnej kieszeni... Czasami mamy dość. Głupota ludzka, bezmyślność i egoizm doprowadzają nas do płaczu...
Po co ktoś bierze psa jeśli nie jest godzien być właścicielem kochającego czworonoga? Po co bierze, jeśli nie stać go na leczenie, karmę itp... Sprawa zgłoszona na policję, mamy nadzieję, że odnajdą właściciela, który odpowie za to.
To dzięki Wam możemy ratować takie zwierzęta jak Luna. To dzięki Wam Luna jest już bezpieczna i czeka ją tylko to, co dobre. Macie wielkie serducha ❤️
Zastanawiamy sie kiedy ludzie zmienią mentalności zaczną szanować i opiekować się swoimi zwierzętami...
Kolejne psie nieszczęście, które odebraliśmy interwencyjnie. Sunia z ogromnym guzem, zostawiona sama sobie, bez opieki weterynarza. Właściciel nie poczuwał się do obowiązku, aby zacząć leczyć sunię, bo jak stwierdził 'po co?"

Kolejna sytuacja, w której musieliśmy zareagować. Kolejne psie nieszczęście i cierpienie. Jak długo damy radę to wszystko pociągnąć? Brak nam sił i słow... Właśnie dla takich skrzywdzonych zwierząt wciąż walczymy i się nie poddajemy.

To dla nich chcemy stworzyć godne warunki w schronisku poprzez remont kojców. Pomożecie? Zbiórka została założona ponad rok temu, lecz wciąż nie osiągnęliśmy pełnego rezultatu.
Sunia wyrzucona z samochodu z ogromną raną na grzbiecie. Oczywiście nie nasza gmina, ale czy mieliśmy ją zostawić w cierpieniu?


Mieliśmy czekać, aż włodarze owej gminy zdecydują czy jej pomóc? Mieliśmy czekać, aby gmina przekazała sunię do schroniska w Strzelcach? Nie wiemy jaki byłby dalszy jej los... Jesteśmy po to, by pomagać, ale jakim kosztem?

Ledwo wiążemy koniec z końcem, faktury płacimy z opóźnieniem, po prostu rozłożeni jesteśmy na łopatki... A gdzie fundusze na remont rozwalających się kojców? Nie ma! Dlatego liczymy na Waszą pomoc. Już niejednokrotnie udowadnialiście nam, że jesteście przyjaciółmi schroniska w Tarnobrzegu.
Prosimy, pomóżcie!
Kolejny wychudzony i skrajnie zagłodzony psiak, który trafił pod nasze skrzydła.


Pies w typie labradora, któremu można przeliczyć każdą kostkę. Przez kilka dni walczyliśmy z biegunkami i jego strachem. Po malutku zaczyna przybierać na wadze i jest odważniejszy. Widać, że był psem łańcuchowym, kręci się wokół własnej osi. Dostał na imię Ciastek. Mamy nadzieję, że pod naszą opieką szybko dojdzie do siebie, a my znajdziemy Ciastkowi nowy cudowny dom, taki na jaki zasługuje.

A my wciąż walczymy z remontem kojców, chociażby dlatego, aby takie psy jak Ciastek mogły przechodzić rekonwalescencję w odpowiednich i godnych warunkach.

Nasza zbiórka trwa już rok, niestety nie osiągnęliśmy rezultatu. Wciąż mamy nadzieję, że wszystko się uda i prosimy o wsparcie. Każde jest dla nas ogromnie cenne.
Nie poddamy się i wciąż będziemy walczyć - dla dobra naszych podopiecznych.
Kolejna istota skrzywdzona przez osobę noszącą miano "człowieka". Tym razem trafił do nas kocurek, obdarty z resztek godności, głodny, zadredzony z tysiącami kleszczy. Byliśmy zmuszeni ogolić mu sierść, aby odpowiednio zadbać poranioną skórę. Kociak wystraszony do spodu granic- taki los zafundował mu człowiek.
A my, cóż... Jesteśmy po to, aby ratować niewinne istoty, lecz przyznajemy, że często jesteśmy już po prostu zmęczeni. Dokąd będzie trwało okrucieństwo?




Tarnobrzeg. Pies widmo. Pies, którego nikt nie widział, nikt o nim nie słyszał. Przyszedł anonim na policję. Policja od razu wzywa nas. Dziewczyny pojechały i… przeżyły gehennę. Potwornie zachudzony, zgnębiony, na łańcuchu husky. Ważył 17 kilogramów, dorosły husky. Jego właściciel mieszka naprzeciwko, domek piękny, ogród zadbany… A po drugiej stronie pies - zagłodzony, z ranami i grzybicą skóry.

Policja z urzędu prowadzi sprawę, są ogromnie wzburzeni. Przez pierwsze kilka dni psiak przebywał w przychodni weterynaryjnej pod kroplówką, nasza Ania karmiła go łyżeczką. Aby pobrać krew do badań, najpierw trzeba było psa wzmocnić. Inaczej się nie dało. Takiego zaniedbania i okrucieństwa dawno nie widzieliśmy. Pies ledwo przeżył, nie był w stanie ustać na łapach, nie miał sił jeść... Tylko potwór mógł zgotować mu taki los.
Nasz „haszczak” Frugo pomalutku próbuje "żyć”. Nadal bardzo ostrożnie podchodzimy do jego zdrowia. Póki co jego stan jest "wymagający". Karmiony bardzo delikatnie i kilka razy dziennie, zaczyna czuć się trochę lepiej. Daleką jeszcze drogą przed nim i przed nami, ale damy radę!

Frugo jest przeraźliwie zagłodzony, pomalutku, drobnymi kroczkami musimy jego jelitka przygotować do pełnej porcji karmy. Póki co nie ma zbyt dużo sił, chodzi na krótkie spacerki, nabiera pewności, choć serce się kraje, patrząc na tak zniszczone zwierzę. Okrucieństwo, pogarda dla życia, brak empatii… To zafundował mu "człowiek".
Frugo czuje się bezpiecznie w naszym budynku, a psiaki przyjęły go w sposób pokorny i cierpliwy. Powinniśmy uczyć się od zwierząt, które zrozumiały, że ich współtowarzysz jest chory i nawet ciszej szczekają. One to po prostu czują. Podchodzą do niego bardzo delikatnie i z wyczuciem. Wszyscy mocno trzymamy kciuki, żeby dzieciak odzyskał godność!

A my w dalszym ciągu robimy wszystko, co możemy, aby ulepszyć byt naszym podopiecznym. Nasza zbiórka trwa prawie od roku, a my zebraliśmy tylko połowę zamierzonego celu. Nadal kilka kojców nadaje się do wyburzenia, w miejsce których w planach jest usytuowanie nowych, bardziej dostosowanych dla potrzeb i lepszego komfortu psiaków.
Niestety funduszy brak, a my stoimy w miejscu. To, co się udało zrobić do tej pory - postawiliśmy kilka nowych kojców - to wszystko dzięki Państwu. Mamy nadzieję, że również dzięki Wam uda się zrealizować pozostałą wymianę kojców. Bardzo dziękujemy za każdą pomoc!
Jak człowiek może upodlić bezbronną niewinną istotę?
Bercik trafił do nas z ogromnym guzem (jak się okazało nowotwór) na tylnej łapce. Ile może znieść mały, 15-letni piesek? Właściciel pieska codziennie patrzył na jego cierpienie i nic nie zrobił... To było świadome znęcanie!

Nie mieści w głowie, tyle słów ciśnie się do ust...


Niestety tutaj nie ma czasu na narzekanie, musimy pomóc Bercikowi!
Wiemy, że musimy zawalczyć, aby na ostatnie lata/ miesiące/ bądź dni życia Bercik mógł żyć bez bólu. Chcemy, aby był bezpieczny i czuł się kochany. Trzymajcie kciuki za Bercika!

Kotek z interwencji na jednym z podmiejskich osiedli Tarnobrzega.
No coż ..... Ręce opadają, ale nie poddajemy się...
Codziennie trafiaja do nas psy i koty, które wymagają stałej opieki weterynaryjnej. Ledwo starcza nam na opłaty za faktury,które często placimy ze znacznym opóźnieniem. Nasze fundusze nie pozwalaja nam na odłożenie choćby złotowki na remont kojców.... Plany stoją w miejscu, a my powoli zaczynamy wątpić.....
Mamy do wyremontowania połowę kojców, lecz brak nam funduszy i nadziei...
Po ostatniej burzy wszystko wali się na głowę. Paździerzowe płyty są tak zbutwiałe, że odlatują kawałek po kawałku. Kojce stoją w wodzie, a my nic nie mozemy zrobić z powodu braku funduszy.
Mieliśmy nadzieję, że uda nam się jeszcz w tym roku wykonać przedsięwzięcie, lecz nasza zbiórka praktycznie wciąż stoi w miejscu, a my mamy związane ręce, bo nie możemy nic zrobić....
Serce się kraje na widok psiaków, które z powodu braku miejsc w nowych kojcach, muszą zamieszkać w starych i zgnitych....
To dla nich właśnie walczymy, chcemy poprawić ich komfort życia. Pragniemy, aby mimo bezdomności czuły się tutaj dobrze i komfortowo.
Pomożecie?? Błagamy, tylko z pomocą Państwa możemy wyremontować kojce i zapewnić odpowiednie warunki skrzywdzonym przez los psiakom.








W ubiegłym tygodniu trafiła do nas maleńka Śnieżka.
Sezon wakacyjny mozna uznać za otwarty, ponieważ w ostatnim czasie trafiło do nas wiele psiaków i kotów.
To dla nich właśnie pragniemy stoworzyć takie warunki, aby mogły poczuć się jak w domu. Niestety, tak jak wspominaliśmy, nie jesteśmy w stanie zapewnic tego wszystkim naszym podopiecznym. Część zwierząt przebywa w starych i zniszczonych kojcach, w których często po deszczu stoi woda i tworzy się błoto.
Bardzo prosimy o pomoc.
Nasza zbiórka została utworzona 18 kwietnia i praktycznie wciąż stoi w miejscu. Obawiamy się, że nie damy rady zrealizować naszych planów i marzeń. Czas szybko mija, niedługo nadejdą zimne i jesienne dni, a nasze zwierzętapozostana w starych, zniszczonych i zbutwiałych kojcach.
Błagamy!!! Pomóżcie Machowiakom!!
Tylko dzięki Wam maja szansę na życie w lepszych warunach.
Kochani, zwracamy się do Was z ogromną prośbą o wsparcie naszej zbiórki, którą w całości zamierzamy przeznaczyć na remont kojców naszego schroniska.
Jesteśmy małym i skromnym schroniskiem w Tarnobrzegu. Pod swoją opieką mamy ponad sto zwierząt. Każde z nich jest dla nas szczególne, każde jest częścią nas.
Schronisko "U Machowiaków" w Tarnobrzegu - to magiczne miejsce.
To miejsce, które ma dusze. Dla wielu zwierząt to oaza, w której odzyskują ufność, wiarę w człowieka i poczucie bezpieczeństwa. Zwierzęta, które do nas trafiają miały kiedyś swoje własne cztery kąty, ale straciły je z różnych powodów- w naszym schronisku znów mogą poczuć się kochane. Bezdomne zwierzęta, które nigdy nie zaznały opieki człowieka, tutaj znajdują swoje pierwsze prawdziwe domy. Nie brakuje w naszym schronisku zwierząt, które zostały odebrane interwencyjnie z łańcuchów, ciasnych kojców lub były ofiarami okrucieństwa ludzkiego.

Wszystkim zwierzakom, które do nas trafiają staramy się zapewnić najlepszą opiekę, wszystkim szukamy domów stałych. Niestety, jak to w życiu bywa, nie zawsze jest tak, jak byśmy chcieli.
Niektóre psy/koty nie mają tyle szczęścia. Mamy pod opieką takie, które w schronisku zakotwiczyły ponad 10 lat. Mamy również starszych, schorowanych seniorów bez szans na adopcję. To właśnie dla nich - My jesteśmy ich rodziną, my jesteśmy ich domem. Dlatego pragniemy zapewnić im jak najlepsze warunki. Chcemy, aby tutaj czuły się komfortowo i bezpiecznie- jak w domu.
Aby zapewnić im takie warunki potrzebujemy Waszej pomocy. Schronisko w Tarnobrzegu potrzebuje ratunku i wsparcia. W ubiegłym roku to tylko dzięki Państwu udało nam się wyremontować część kojców. Niestety to, co udało się wyremontować to tylko kropla w morzu. Wciąż mamy do remontu wiele kojców, które są w tragicznym stanie.


Błoto dziury w siatkach, przegnita blacha, stare dziurawe i butwiejące dykty. Nie możemy pozwolić, aby wszystko przegniło do końca i pewnego dnia zawaliło się zupełnie. Jak już wspominaliśmy, naszym marzeniem jest zapewnienie odpowiednich warunków wszystkim zwierzętom, zwłaszcza tym, dla których schronisko to długoletni dom.





Marzymy, o zakupie kilku domków dla psów. Takich, w których naprawdę poczują się, jak w prawdziwym domu. W wielu miejscach widzieliśmy już takie, chcielibyśmy, aby mogły również powstać w naszym schronisku. To byłoby idealne miejsce dla chorych staruszków, którzy nie musieliby mieszkać na zewnątrz w starych i zniszczonych zimnych kojcach.

Niektórzy z naszych seniorów mają zwyrodnienia stawów, a życie w zewnętrznych kojcach, jeszcze bardziej pogłębia ich chorobę. W naszym schronisku przebywają również psiaki z chorobą nowotworową, chore na serce i wycofane.

Często trafiają do nas zwierzęta w stanie zagrażającym życiu. Upodlone, wykończone i obdarte z resztek godności zasługują na spokój, miłość i bezpieczeństwo.

Przykładem jest Feniks ok. 11-letni piesek, którego uratowaliśmy z innej gminy- tak musieliśmy zrobić, tak podpowiadało nam serce.


Skrajnie wychudzony, z chorobami skóry, totalnie zaniedbany pod każdym względem. Pies, dla którego ból i cierpienie to wszystko, co spotkało go w życiu. Łapka złamana w kilku miejscach, jest to tak stary uraz, że niestety nie uda nam się jej uratować. Przed Feniksem długotrwałe leczenie oraz amputacja łapki.
Właśnie dla takich zwierząt pragniemy u nas stworzyć "prawdziwy azyl", taki, w którym będą czuły się bezpieczne i dzięki temu szybko powrócą do normalności. Chcemy, aby właśnie takie skrzywdzone psy zamieszkały w domkach. Większość z nich nigdy nie miała własnych domów, bądź życie spędziło przywiązane do łańcucha. Stwórzmy im takie warunki, aby w schronisku mogły czuć się JAK W PRAWDZIWYM DOMU. TYLKO Z POMOCĄ PAŃSTWA MOŻEMY ZREALIZOWAĆ NASZE MARZENIA.

Z doświadczenia wiemy również, że wycofane oraz chore psychiczne psiaki szybciej odnajdują się w warunkach domowych. Niestety, w kojcu nie mają szans na socjalizację. Większość z takich psiaków na widok człowieka "wbija" się głęboko w budę i tkwi w bezruchu. To również dla tych zwierzat, a mamy ich kilka w schronisku pragniemy stworzyć zbliżone warunki do domowych. Chcemy dać im szansę- ONE też zasługują na szczęście.
Wszystkie potrzebują ciepła i spokoju. My podarowaliśmy im miłość, Was prosimy o pomoc, aby mogły zamieszkać w ciepłych i przytulnych domkach.
Błagamy! My ledwo wiążemy koniec z końcem na opłaty weterynaryjne i zakup karmy. Często faktury za leczenie zwierząt płacimy z opóźnieniem. Z własnych środków nie jesteśmy w stanie odłożyć nawet złotówki. Nie stać nas remont kojców, czy zakup wymarzonych domków. Taka jest rzeczywistość! Dlatego prosimy - pomóżcie zrealizować nasze marzenia. To nie tylko nasze marzenia- to również marzenia bezdomnych i skrzywdzonych zwierząt zamieszkujących nasze schronisko.

Będziemy ogromnie wdzięczni za każdą wpłatę, każda, nawet ta najmniejsza ma dla nas ogromne znaczenie. Prosimy również o udostępnianie naszej zbiórki. Tylko dzięki wielu udostępnieniom mamy szansę na ofiarowanie lepszego i godnego życia naszym podopiecznym. Dobro, którym się podzielicie z całą pewnością do Was powróci.
Mamy nadzieję, że nasze psiaki wkrótce będą mogły zamieszkać w takich domkach.
Ładuję...