Amstaffka uratowana z rąk domowego agresora

Wsparło 47 osób
1 455 zł (72,75%)
Adopcje

Rozpoczęcie: 31 Grudnia 2020

Zakończenie: 3 Kwietnia 2021

Godzina: 02:00

Pośród tych wszystkich wesołych wieści o adopcjach psiaków i radosnych zdjęć, musimy niestety przekazać Wam złą wiadomość. Chwilę z tym zwlekaliśmy, nikt z nas nie był gotowy na napisanie tak smutnego posta... A więc... Nie udało nam się… Przegraliśmy walkę o naszą małą gwiazdkę Ferbi…


Już wspominaliśmy, że Ferbisia nie czuje się najlepiej. Zmiana w okolicy nadgarstka powiększyła się i zaczęła krwawić, cała łapka puchła. Co rusz jeździliśmy z nią do kliniki, aby łagodzić ból i rozpaczliwie szukaliśmy pomocy, a także nadziei na to, że znajdziemy rozwiązanie. Przez 3 tygodnie oczekiwania na wynik pobranego wycinka było już tylko gorzej. Ferbisia zaczęła mieć problemy fizjologiczne, przez co konieczne było zakładanie jej pieluszek. Wciąż mocniejsze leki przeciwbólowe powodowały niekomfortowe wzdęcia. Łapka puchła, a zmiana powiększała się w zastraszającym tempie... Kiedy dostaliśmy informację od Mette o tym, że dostała ataku i nie jest w stanie wstać z posłania, ciężko oddycha oraz ma drgawki, rzuciliśmy wszystko i znów jak najszybciej zawieźliśmy ją do szpitala – nie wiedzieliśmy jeszcze, że po raz ostatni...
Tego samego dnia dostaliśmy wyczekiwane wyniki badań histopatologicznych: mastocytoma podskórna o wysokim stopniu złośliwości. Okazało się, że pojawiły się już przerzuty w płucach. Lekarz pozbawił nas jakiejkolwiek nadziei, proces nowotworowy bardzo szybko postępował, a zmiany w organizmie były tak niszczące, że musieliśmy pozwolić jej odejść…
Dosłownie pękło nam serce, a oczy zalały się łzami. To nie tak miało być! Po długiej walce, nadziei, wzlotach i upadkach musieliśmy pożegnać naszą Przyjaciółkę. Już wyobrażaliśmy sobie Ferbisie w nowym domku u boku Pana Adriana i jego rodziny. Mieliśmy nadzieję, że ma przed sobą jeszcze wspaniałe życie. Bardzo nam przykro, że nie doczekał się Ferbisi na swojej kanapie.
Dziękujemy wszystkim, którzy razem z nami walczyli o Ferbi! Wszystkim, którzy pomogli. A przede wszystkim dziękujemy dzielnej Mette, która przez ten czas dała jej miłość, ciepło i wspaniałą opiekę do samego końca w domu tymczasowym. Dziękujemy, że byłaś przy niej kiedy szła na ostatni spacer, bo dzięki temu w ostatnich chwilach czuła się bezpiecznie. Spokojnie zasnęła, głaskana i trzymana za łapkę.
Ferbisiu, dziękujemy Tobie, że byłaś z nami! To był zaszczyt Cię poznać, móc się Tobą opiekować i mieć możliwość Cię pokochać. Dziękujemy za Twoją wdzięczność, którą pokazywałaś nam za każdym razem swoim ogonkiem i radosnym uśmiechem. Wiemy, że teraz biegasz gdzieś za Tęczowym Mostem, ze swoją ukochaną żółtą piłeczką – bez bólu i cierpienia jaki dała Ci choroba. Mamy nadzieję, że każdy zapamięta Cię właśnie taką szczęśliwą

Załączniki

Pomogli

Ładuję...

Organizator
11 aktualnych zbiórek
59 zakończonych zbiórek
Wsparło 47 osób
1 455 zł (72,75%)
Adopcje