Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Głodzone, bite, trzymane na łańcuchach bez schronienia lub w ciasnych obskurnych klatkach. Taka jest rzeczywistość wielu psów w Polsce.
Pomimo wydawałoby się coraz większej świadomosci ludzi, psy wciąż traktowane są bestialsko. Każdego dnia malteretowane i skazywane na śmierć w męczarniach. Dotyczy to nie tylko małych kundelków na łańcuchach na wsiach, ale także olbrzymich psów rasowych, które najpierw zostały kupione za niemałe pieniądze, a później traktuje się je bezdusznie nie zapewniając nawet schronienia i jedzenia. Na koniec, gdy taki pies choruje lub przestaje być potrzebny, właściciel pozbywa się go, wyrzucając jak śmiecia na pobocze drogi.
Te psy z uwagi na swoją wielkość, koszty i trudności związane z opieką weterynaryjną oraz często problemy behawioralne, nie mają szans na życie ani w schonisku, ani w standardowym psim azylu. Ludzie się ich boją.
To właście dla nich działamy i zabieramy te poranione istoty do naszego fundacyjnego domu, by mogły w spokoju, bezpieczeństwie i z najlepszą opieką wydobrzeć. Mamy doświadczenie, wiedzę i odpowiednie warunki. Potrzebujemy jeszcze pieniędzy, bo leczenie i utrzymanie takiego olbrzyma kosztuje majątek. Możesz pomóc przywrócić do życia kolejną psią istotę, dokładając się do tej zbiórki. Każda złotówka ma ogromne znaczenie, a im ich będzie więcej, tym więcej psów w tragicznym stanie otrzyma pomoc i szansę na życie.
Prosimy o wpłaty. Wspólnie możemy uratować psy, które przez złych ludzi straciły wiarę w człowieka.
Czas nieubłaganie płynie, a my stale podejmujemy działania na rzecz pomocy potrzebującym psom. W ostatnim okresie przyjęliśmy do Ducha wielu nowych podopiecznych. Część z nich była w stanie tragicznym, wymagającym natychmiastowej pomocy i leczenia.
Wyrzuconą na polach Dusię przyjęliśmy wyłysiałą w stanie skrajnego zagłodzenia, z chorobami skóry, z niewydolnością nerek i tarczycy.

Florek niestety pomimo usilnej walki o jego życie, nie przeżył.


Oslo był w tak opłakanej formie, że wydawał się starym psem, a nie młodą i pełną energii istotą. Po udzielonej mu pomocy okazało się, że ma w sobie mnóstwo radości i entuzjazmu do życia.

Delikatna i wrażliwa Cleo, trafiła do nas jako kłębek nerwów, do tego kulejąca na dwie łapy, z problemami skórnymi i chorymi uszami. Pobyt w schronisku kompletnie ją przerósł... Teraz powoli zaczyna cieszyć się życiem i jesteśmy pewni, że już niedługo odnajdzie w sobie pełną harmonię i szczęście.

Porzucony, zaniedbany i wychudzony Farciarz panicznie bał się ludzi. Zanim udało się go odłowić, przez pół roku błąkał się po świętokrzyskich polach. W tym wszystkim miał jednak ogromne szczęście, że spotkał na swojej drodze kobiety, które zaczęły go regularnie dokarmiać. Dzięki ich pomocy przetrwał kolejne miesiące, aż w końcu został złapany, przewieziony do schroniska, a stamtąd prosto do Ducha.

Wczoraj do naszej fundacji trafił skrajnie zagłodzony i upodlony Ram, który teraz najbardziej potrzebuje naszej troski i pomocy.


Niestety, zapewnienie właściwej opieki i leczenia dla takich zwierząt generuje bardzo duże koszty. Zwracamy się zatem z ogromną prośbą o pomoc dla naszych podopiecznych. Dzięki Waszemu wsparciu będziemy mogli zapewnić im godne życie w naszej fundacji.
Spójrzcie na te zdjęcia. Tym psom pomagaliśmy przez ostatnie miesiące. Wiele z nich ma nowe dobre życie, spokojne domy. Czy można chcieć więcej?

W kolejce czekają następne. Nie uratujemy ich bez pieniędzy – tu same chęci nie wystarczą, nawet te najlepsze. Za pieniądze nie kupimy troski, poświęcenia, doświadczenia i wiedzy, ale tego nam nie brakuje. Kupimy za to leki, jedzenie i wszystko, czego nasi podopieczni potrzebują, by zacząć normalnie żyć.

Ci którzy nas znają, wiedzą, że Fundacja Duch Leona to miejsce specyficzne.
Również dlatego, że trafiają tu psy na pograniczu śmierci, którym dajemy szansę na życie.

Nie wrzucamy na profil Ducha filmów z walki o każde takie istnienie.
Nie zobaczycie u nas relacji "na żywo" z batalii o każdy oddech.
Nie epatujemy Was obrazami podłączania kroplówek, podawania leków, czuwania przy umierającym psie.


Nie...bo nie. To zbyt intymne sceny i nie chcemy, żeby nasi podopieczni w takich chwilach wystawiani byli na publiczny widok.
Mimo świadomości, że to właśnie takie filmy powodują, że darczyńcy łatwiej sięgają po portfele.

To granica, której ciągle - z uwagi na szacunek do zwierząt - nie jesteśmy w stanie przekroczyć.
I być może nigdy nie będziemy.



Ale chcemy, żebyście mieli świadomość tego, że takie sytuacje to nasz chleb powszedni.
Godziny, dni, czasami tygodnie. Nieprzespane noce, setki kilometrów w drodze do weterynarzy, strach i ból, kiedy się nie uda.

Oraz największa z możliwych radość, kiedy pies, który przychodzi do nas nie rokujący na nic, o własnych siłach opuszcza Fundację w podróży do nowego domu.


Nigdy nie byłoby to możliwe bez Was i wsparcia. jakie od Was otrzymujemy.
Każda złotówka to nadzieja dla tych psów, którym człowiek kiedyś zgotował piekło na ziemi.



My chcemy podarować im nowe życie: bez chorób, głodu, poniżenia.

I tylko Wy możecie nam w tym pomóc...
Ładuję...