Razem zakończmy cierpienie zwierząt... Stańcie z nami do walki. Prosimy!

Zbiórka zakończona
Wsparło 937 osób
25 345 zł (101,38%)

Rozpoczęcie: 29 Sierpnia 2019

Zakończenie: 2 Września 2020

Dziękujemy za Twoje wsparcie – bez Ciebie nie udałoby się zebrać potrzebnej kwoty.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.

Kochani, gorąco prosimy o Waszą pomoc. Prowadzenie fundacji dla bezdomnych i chorych zwierząt to bardzo trudne zadanie. Nie wspierają nas gminy ani starostwa. Możemy liczyć tylko na Was!

Jesteśmy niewielką Fundacją w niewielkiej mieścinie... gdzie potrzeby zwierząt są ogromne. Otaczają nas tylko wsie, gdzie świadomość o prawidłowej opiece nad zwierzętami jest bardzo niska. Codziennie dostajemy zgłoszenia o porzuconych kociakach, szczeniakach, o niechcianych zwierzętach starych i chorych. Nie ma dnia bez wizyty kogoś, kto chce oddać lub "zamienić " swojego stareńkiego psa lub kota. Po kilkunastu latach życia u boku właściciela ten stwierdza, że pora wymienić swojego seniora na nowszy model... Serca pękają nam na kawałki. Tam, gdzie zawodzi człowiek, jesteśmy my. 

 

Przed nami napięty okres. Już 4 października odbędzie się kolejna rozprawa Patryka M. ze Szczecina, który skatował przebywającą w domu tymczasowym naszą 18-letnią kotkę Jadzię i zabił kota Stefana oraz ze szczególnym okrucieństwem, zamordował psa Juniora. Wzięliśmy tę sprawę w swoje ręce - szukaliśmy również innych, pokrzywdzonych przez Patryka osób. W rezultacie naszych działań Patrykowi grozi do 12 lat więzienia. Rozprawa jest publiczna, każdy z Państwa może w niej uczestniczyć. Czy tym razem usłyszymy wyrok? Oby... goni nas kolejna sprawa!

O naszej walce o sprawiedliwość w sprawie Patryka przeczytać można tutaj. Skąd w tak młodych ludziach bierze się tak przeraźliwe okrucieństwo wobec tych najsłabszych?

Niestety, takich zgłoszeń dostajemy coraz więcej. Dotarł do nas kolejny, błagalny apel o pomoc. W Katowicach trójka oprawców skatowała 4-miesięczne szczenię. Pies miał obrażenia tak rozległe, że musiał zostać uśpiony! Sprawcy są na wolności!

Wszystko działo się w jednym z mieszkań w jednej z Katowickich kamienic, gdzie według mieszkańców, lokatorami byli 23-letnia Sandra K, 19-letni Jakub U. oraz 18-letni Grzegorz J. Około godziny 21 Sąsiedzi usłyszeli ogromny huk uderzenia o ścianę, następnie uderzenie w drzwi. Pies wył tak głośno, że wszyscy zbiegli się, by zobaczyć, co się wydarzyło. Jakub U. początkowo nie chciał otworzyć drzwi, ale pies wył coraz głośniej, zatem sąsiedzi byli nieustępliwi. Kiedy otworzył, był roześmiany, zupełnie jakby nic się nie wydarzyło. Sąsiedzi zauważyli psa wijącego się z bólu, leżącego w kałuży krwi na progu mieszkania. Natychmiast przejęli szczeniaczka, ale ten miał powykręcane łapki, pyszczek pokiereszowany tak, że stale leciała z niego krew. Miał mętne oczy, niewładne ciało... Mieszkańcy określają jego stan jako agonalny. Nagle ni stąd, ni zowąd taksówką przyjechał tajemniczy mężczyzna- znajomy oprawców. Wyrwał im psa z rąk wyklinając i tłumacząc, że wiezie go do weterynarza. Policja odnalazła tajemniczego mężczyznę i zwierzę. Pies miał obrażenia tak rozległe, że nie było szans na ratunek... podejrzani po 48 godzinach zostali zwolnieni z aresztu i czują się bezkarni !

Dostaliśmy telefon i już następnego dnia byliśmy na miejscu. Rozmawialiśmy z sąsiadami i świadkami zdarzenia. We współpracy z Kancelarią Olesińscy & Wspólnicy, będziemy występować w tej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy i dopilnujemy tego, żeby sprawcy zostali ukarani. Więcej o sprawie tutaj i tutaj.

Abyśmy mogli nieść pomoc, sami jej potrzebujemy. Leczenie i utrzymanie zwierząt jest bardzo kosztowne, a ich pod naszą opieką jest stale ponad 50. Oprócz mieszkańców Przytuliska, mamy na utrzymaniu również dzikie koty z blokowisk, dzikie psy z działek. Przeganiane, bite, niechciane. Za każdym razem winę za krzywdę ponosi człowiek. To on udomowił, to on rozmnożył... to on porzucił. Kiedy jedziemy na interwencję, nie myślimy o tym, skąd weźmiemy pieniądze na opłacenie faktur, skupiamy się wyłącznie na ratowaniu życia. Proza życia dopada nas jednak bardzo szybko... 


Poznajcie kilkoro naszych Podopiecznych:

1. Niewidomy Lupus - piesek odebrany razem z kilkoma innymi ze stada 77 psów, ktore mieszkały w jednej wiejskiej chatce ze starszą kobietą. Psy były zdziczałe, codziennie jedne zagryzały drugie. Suczki codziennie rodziły szczeniaki... to było przerażające. Lupus to staruszek, który już w zeszłym roku widział bardzo słabo. Obecnie jest już całkowicie niewidomy. Z interwencji w Zambrowie przyjechały z nami jeszcze m.in. dziki Franek i Jędrek oraz wiekowy Gustaw. Cała czwórka pozostanie z nami już dożywotnio...

2. Niewidomy Oczko - o pomoc w sprawie Oczka poprosiła nas Policja. Był chłodny marzec. Mężczyzna potrącił psa na jednej z wiejskich dróg. Widok był przerażający, jego oko wybuchło i wypadło z orbity, a Oczko zwijał się z bólu nie dając już oznak życia. Natychmiast przewieźliśmy psa do całodobowej kliniki, gdzie lekarze przeprowadzili operację. Oko wróciło na swoje miejsce... jednak Oczko w wyniku mocnego uderzenia w głowę nigdy nie odzyskał wzroku. Po 2 miesiącach uratowane oko zaczęło chorować. Nic już nie mogliśmy zrobić. Finalnie oko trzeba było amputować. 

3. Kotka Szylkretka - najmniejsza z miotu 5 uratowanych kociąt, mieściła się w dłoni. Zawsze była ostatnia przy misce, nie potrafiła miauczeć. W wyniku nieleczonego przez pierwsze tygodnie życia kociego kataru, jej oko zaszło bielmem. Lekarze starali się jak mogli - kilka razy zmieniali leczenie, wdrażali nowe leki. Niestety, kiedy kicia skończyła 6 miesięcy, ciśnienie w oku było zbyt duże i sprawiało kotce ogromny ból. Po raz kolejny usłyszeliśmy wyrok : amputacja. 

Zwierzaków okaleczonych, częściowo niepełnosprawnych, ostrzelanych śrutem  mieszka w Przytulisku bardzo dużo. Kochamy je i staramy się wynagrodzić im ten potworny los, na który nie zasłużyły. Kto im pomoże, jeśli nie my? One same zwyczajnie sobie nie poradzą. Pogryzienia i zadrapania to nasz chleb powszedni. Pies uratowany z tragicznych warunków, noszący w sobie wielką traumę, nie wierzy w to, że człowiek chce mu pomóc. Blizn po pogryzieniach nie śmiemy nawet porównywać do tych, które te biedaki noszą w swoich sercach...


Przytulisko przyjmuje każdego zwierzaka w potrzebie, bez względu na wiek, płeć i gatunek. Pomimo bardzo skromnych warunków, swoje miejsce znajdują tutaj również sarny, jeże, jelenie, lisy oraz ptaki. Trafiają do nas najczęściej po wypadkach drogowych, gdyż jedyną pomocą jaką mogą otrzymać od nadleśnictwa, jest odstrzał. Mowimy stanowcze nie. Po wyleczeniu wracają do swojego naturalnego środowiska - do otaczającego Przytulisko z każdej strony lasu.

(Potrącona sarenka Sara, która od trzech dni walczy o życie :( ) 


(Potrącony Kajtek nie chce opuścić miski na krok :))

Zwierzaki po traumatycznych przejściach, radzą sobie w Przytulisku nad wyraz dobrze. Każde z nich ma tutaj szansę. Każde chce żyć! Do utrzymania naszej sfory potrzebne są duże pieniądze, ale to co robimy, ma sens. Każda, najmniejsza nawet wpłata, ratuje życie. Serdecznie prosimy o pomoc

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
87 zakończonych zbiórek
Wsparło 937 osób
25 345 zł (101,38%)