Wsparcie dla Titusia!

Zbiórka zakończona
Wsparło 67 osób
2 194 zł (87,76%)

Rozpoczęcie: 25 Października 2019

Zakończenie: 23 Stycznia 2020

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.
09 Stycznia 2020, 16:41
Podziękowania od pani Wiesi

Dziękujemy wszystkim za pomoc i wsparcie jakie otrzymałyśmy z Titusiem ze strony tak wielu osób znajomych i nieznajomych, dzięki którym mogłyśmy kontynować leczenie i przetrwać najtrudniejsze chwile i problemy ze sprowadzeniem leku. Jesteśmy już na półmetku, Tituś dzielnie znosi codzienne iniekcje, bardzo bolesne i toksyczne, ale przywracające to co najważniejsze- ZDROWIE. Samopoczucie doskonałe, wyniki rewelacyjne, a radość z tego co się dzieje ogromna. To najlpiękniejszy świąteczny prezent jaki dostaliśmy od losu "żywy, zdrowy TITUŚ". Dziękujemy.

Kochani, dostaliśmy prośbę o zbiórkę na lek dla kotki. Ponieważ apel o pomoc kieruje osoba, która codziennie pomaga zwierzętom - prośbę spełniamy. Kto chociaż raz był w kędzierzyńskim schronisku, to kojarzy panią Wiesię.  

Cześć, jestem Tituś. Urodziłam się dwa lata temu w krzakach, nie pamiętam swojej kociej mamy, bo się zgubiłam i nigdy jej nie odnalazłam. Pamiętam tylko, że było zimno, byłam głodna i płakałam najgłośniej jak potrafię, tak długo, aż straciłam głos, ale nikt nie przychodził. Było coraz gorzej, bolało mnie całe ciało, przestałam widzieć, bo oczy i nos zlepiał mi straszny katar, nie miałam sił  już walczyć. Chciałam tylko, żeby przestało boleć. Zdarzył się cud, ktoś zauważył moje zmarznięte ciałko i zaniósł do schroniska, w którym miałam godnie umrzeć. Wtedy właśnie pojawiła się ona, moja prawdziwa ludzka mama, która zabrała mnie do swojego domu. Super było leżeć w ciepełku i popijać mleczko z małej buteleczki.

Mama masowała mi brzuszek, pocierała mokrą szmatką i ciągle powtarzała, że teraz to już wszystko będzie dobrze, że najgorsze za nami. Wyleczyła chore oczka, zasmarkany nos i złamane serce... Ale teraz coś się zmieniło, mama płacze po kątach i mówi coś o umieraniu i żebym się nie bała, bo ona pójdzie razem ze mną,  bo tam gdzie będę, będzie także jej cząstka... Ale ja nie chcę iść nigdzie iść, nie chcę jej cząstki, nie chcę, żeby płakała. Pomóżcie mi z nią zostać. Wasz Tituś

To wszystko prawda. Tituś zawsze miała w życiu pod górkę, od małego porzuconego kociątka do dziś -  dorosłej dwuletniej kotki, której życie ma dobiec końca. Amputacja gałki ocznej, odklejona siatkówka, nękający katar, a teraz wyrok FIP, który do tej pory uznawany był za chorobę nieuleczalna. Jedyną szansą dla Titusia jest terapia lekiem o nazwie GS- przebadanym, lecz nadal niezarejestrowanym, niedostępnym w naszym kraju, więc w grę wchodzi jedynie sprowadzanie go z zagranicy. 

Właścicielka Titusia, mimo ogromnej determinacji i zaangażowania nie jest w stanie zagwarantować ciągłosci leczenia z powodów finansowych. Pomóżmy jej osiągnąć cel i ocalić życie Titusiowi.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
2 aktualne zbiórki
5 zakończonych zbiórek
Wsparło 67 osób
2 194 zł (87,76%)