Miał związane jądra trytką

Wsparło 228 osób
2 520 zł (105%)

Rozpoczęcie: 24 Maja 2018

Zakończenie: 26 Maja 2018

Setki udostępnień i setki tysięcy osób, które przeczytały posta, pomogły uratować "naszego" biednego Diego. A w sumie to nie Diego tylko Bergera. Znalazło się kilku "właścicieli" i dziesiątki osób, które były chętne do adopcji. Tak, dobrze czytacie - dziesiątki.

W końcu faktycznie okazało się, że pies na codzień hasał sobie beztrosko na podwórku, a spał w domu. Aż jak to na prawdziwego beagla przystało, podwórko okazało się dla niego za małe i postanowił wybrać się na dalszą wycieczkę - zwiedzać świat. Niestety droga powrotu nie była już taka łatwa...

Co by nie napisać, przez te parę miesięcy właściciele stracili już nadzieję, że pies się znajdzie i byli pewni tego, iż znalazł nowy kochający dom, lub po prostu ktoś go ukradł. Ślad po nim zaginął na kilka miesięcy. Jedno jest pewne. Był zaopatrzony w sporą adresówkę, granatową obrożę i znaczek irlandzkich psów przewodników. Nie pomogły i zniknęły wraz z psem.

Dziś są tylko smutne wspomnienia. Po bólu jaki sprawił mu człowiek, któremu zaufał i który go skrzywdził. Przykre. Historia jednak zakończyła się szczęśliwie. Psiak po wczorajszej operacji u weterynarza czuje się dobrze.

Dziś po dokładnym sprawdzeniu czy rzeczywiście właściciel jest prawowitym właścicielem (sprawdziliśmy dokumenty i chipa) trafił do swojego domu. Radości nie było końca. Właściciele pokryli wszystkie koszty leczenia weterynaryjnego, obiecali nie spuszczać z oka podopiecznego i wzmocnić środki zabezpieczające posesję, tak, aby Berger nie udał się na kolejną "wycieczkę". Zapewne za jakiś czas sprawdzimy jak czuje się nasz czworonożny przyjaciel.

Poza tym jeszcze równolegle będzie toczone śledztwo w sprawie znęcania się nad psem przez okolicznych pijaczków... Miejmy nadzieję, że policji uda się ustalić sprawców.

Przy okazji chcieliśmy bardzo serdecznie podziękować wszystkim za pomoc, tą wirtualną w formie udostępnień, która pomogła namierzyć właścicieli, ale i tą finansową. Całość środków, które wpłyną na jego rzecz zostanie przekazana na leczenie kolejnych naszych podopiecznych.

Mamy nadzieję, że nie będziemy musieli już Wam przekazywać takich historii, choć przy kolejnych interwencjach zastanawiamy się, czym jeszcze człowiek nas zaskoczy oraz jak idiotyczne i bestialskie pomysły wpadną ludziom do głowy. Zastanawiamy się, czy cieszyć się, że Berger trafił do swojego domu, czy płakać nad ludzką głupotą.... Odpowiedź pozostawiamy Wam.

Pomogli

Ładuję...

Wsparło 228 osób
2 520 zł (105%)