Walczy o życie bo było mu zimno...

8 dni do końca
Wsparło 75 osób
2 700 zł (54%)
Brakuje jeszcze 2 300 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 12 Grudnia 2020

Zakończenie: 31 Stycznia 2021

11 Stycznia 2021, 20:03
Kontynuacja

Warto pomagać i można robić to na wiele sposobów. I jak to wszystko później poskłada się w całość, to już tylko kroczek do happy endu.
Diesel nowy rok spedził pod troskliwym okiem swojej opiekunki tymczasowej - Klary, która zaprosiła go swojego domu.  Nowy rok spędził już w swoim domu tymczasowym i tam bedzie kontynuował leczenie i rehabilitację.

Pokaż wszystkie aktualizacje

23 Grudnia 2020, 19:58
Stanął na łapki :)

Święta to jednak czas cudów Dieselek zrobił nam super niespodziankę...stanął o własnych siłach na łapkach I nawet qpala potrafi już zrobić stojąc i nie wywracając się Taki dzielny chłopak z niego
Przed nim jeszcze daleka droga do odzyskania pełni sił. Nie puszczajcie kciuków Mocno trzymajcie i ślijcie dobre myśli dla tego dzielnego samochodziarza - Diesla. Imię idealne, czyż nie?
Ogromne podziękowania dla dr Jarzębowskiego, który poskładał młodego w jedną całość oraz dla całego personelu, z lecznicy w Zabrzu, który troskliwie i z przejęciem opiekuje się maluchem
Ślicznie dziękujemy również wszystkim tym, którzy zareagowali na nasz apel o wsparcie finansowe dla Diesla
W dalszym ciągu prosimy i serdecznie Was zachęcamy do wsparcia leczenia i rehabilitacji Diesla.

Zima to zły czas dla kotów, które z natury są ciepłolubne. Często widzimy na fb ostrzeżenia, żeby sprawdzać przed odpaleniem auta, czy nie mamy kota pod maską. Kto to robi, nawet jak wie?! Niestety dzisiaj stanęliśmy przed decyzją, czy ratować kota, który chciał się ogrzać. Było mu zimno, a ciepły jeszcze silnik samochodu kusił. Właściciel auta niestety nie sprawdził, czy ma lokatora. Nie chcemy myśleć, jak się dowiedział...

Na szczęście nie wyrzucił znaleziska do rowu, tylko przyniósł do lecznicy. Na leczenie pieniędzy nie miał. I tu zaczęła się nasza rola, bo nie wiedząc jeszcze dokładnie jakie kot ma obrażenia i jakie będą koszty, zgodziliśmy się pomóc. W tym momencie nawet do głowy nam nie przyszło, żeby powiedzieć nie i skazać kota na eutanazję dlatego, że było mu zimno.

Cały dzień byliśmy w kontakcie z weterynarzem. Wspólnie zastanawialiśmy się, czy warto, czy przeżyje. Koszty ogromne, a gwarancji żadnej. Jednak jest w rękach najlepszego chirurga, jakiego znamy. A gdybać, czy wda się infekcja, czy nie, to na tym etapie tylko przypuszczenia. Kot to w sumie jeszcze kociak. Ma 4-5 miesięcy. Całe życie  przed nim. Wierzymy, że da radę, ale kciuki bardzo potrzebne.

Obrażenia są duże. Połamane trzy łapy, zdarta skóra, mięśnie bez osłony. To budzi nasze największe zmartwienie, bo mieliśmy już taki przypadek. Leczenie trwało aż 8 miesięcy, ale się udało. Wierzymy, że z Waszą pomocą tym razem też się uda!

Na razie mamy mętlik i modlimy się, żeby kociak się wybudził i doszedł do siebie po znieczuleniu. Operacja trwała długo, a nie było możliwości rozłożyć jej na dwa etapy. Bez względu na efekt koszty już są wysokie. Trzeba było zastosować specjalną płytkę stabilizującą, żeby kot mógł szybko wstać. Leżenie w jego sytuacji jest niekorzystne. Płytka mała, ale cena wielka. Do tego sam koszt operacji to na dzień dobry tysiąc zł. Szpitalik, leki, opatrunki… Nawet nie chcemy tego na razie liczyć.

Kociak będzie też potrzebował domu, gdzie dojdzie do sprawności. Nie widzimy tego przy naszej ilości kotów. 

Dużo pytań, a tak naprawdę na razie liczy się tylko to, żeby przeżył, żeby to ciepełko, którego chciał zaznać, nie było jego ostatnim ciepłym wspomnieniem...

Pomogli

Ładuję...

Organizator
1 aktualna zbiórka
16 zakończonych zbiórek
8 dni do końca
Wsparło 75 osób
2 700 zł (54%)
Brakuje jeszcze 2 300 zł
Wesprzyj