TYLKO GODZINY.... OCALMY JEJ ŻYCIE! Do zobaczenia wkrótce Broszko... Prawda? Ocalimy jej życie?

PILNE!
do końca
Wsparło 46 osób
2 040 zł (27,2%)
Brakuje jeszcze 5 460 zł
Adopcje

Rozpoczęcie: 15 Września 2022

Zakończenie: 28 Września 2022

Godzina: 23:59

Stoi i wpatruje się we mnie. Stara, stara Broszka. Swoimi wielkimi oczyma przenika mnie dogłębnie, sięga największych lęków, największych pragnień. Bo starości boję się każdy z nas. I każdy pragnie by była dobra.

Bo każdy z nas boi się być porzuconym, wyrzuconym za nawias. Wyrzuconym, bo nie jesteś potrzebny. Za tym nawiasem wielu już stoi. A tam tylko pustka, brak nadziei, i te tłumy tych, które stały się zbędne za życia. Bo w dzisiejszym pędzącym świecie tak wielu za ten nawias wypada. I tak wielu, którzy oddali nam całe swoje życie, uznajemy za niepotrzebnych. Nie stać nas na chwilę refleksji. Bo może gdyby było nas stać, to zrobiłoby nam się głupio. A więc lepiej nie mieć refleksji.

Tak. Broszka oddała swoje bezcenne życie takim, jak ja i Ty. Przynajmniej tak jej się wydawało. Jej serce biło dla nich kilka razy mocniej, o wiele za mocno jak się okazało - ale tego też nie mogła Broszka wiedzieć. Bo takie Broszki od urodzenia - po prostu wierzą. Od kiedy pierwszy raz wybiegną na zieloną trawę, wierzą, że ta trawa będzie im dana na zawsze. Bo przecież tak będą się starały, bo przecież zrobią wszystko dla człowieka, który daje im kawałek dachu, miskę owsa i pozwala im żyć. Przecież to niesamowite, prawda?

No tak, dla Broszki to niesamowite. To niezwykły luksus, że ktoś pozwolił żyć aż tyle. Musiała na to wyjątkowo zasłużyć i wyjątkowo zapracować. W to nie wątpimy. Widzimy przecież w jakim jest stanie. A na pewno nikt nie trzymał jej jako darmozjada. Musiała pracować do ostatnich chwil. Ktoś widział przecież te żebra, ten wykrzywiony kręgosłup i te wykrzywione nogi. Ktoś przecież widział, że gdy idzie, to ledwo stawia kopyto za kopytem. Ale ktoś chciał być na to wszystko ślepy i wyeksploatować Broszkę do ostatniego bicia serca. Albo tuż przed.

Ostatnie bicie serca zostawił dla ubojni, a „tuż przed” załadował Broszkę, zapędził batem do ciężarówki. No i oddał jej los w ręce handlarza. Aby ostatni raz na niej zarobić. Tu gdzie znajdujemy Broszkę było kilka dni temu więcej koni. Dziś została tylko ona, z zapadniętymi skroniami, posiwiałą tu i tam grzywą wyszarpaną przez inne konie, które jej tutaj przez moment towarzyszyły. Swoimi wielkimi oczami świdruje nasz obiektyw i po raz kolejny, nie wiedzieć czemu, próbuje zaufać. Handlarz śmieje się, że to durna kobyła. Zobacz, dożyliśmy czasów w których nadzieja jest głupotą.

Gdy patrzymy na Broszkę, i widzimy jak nieczuły i bezwzględna może być człowiek, budzimy w sobie jakąś dozę przerażenia wobec świata w jakim żyjemy. Bo przecież Broszka nie spadła z nieba, przecież Broszka żyła i była eksploatowana do jej ostatnich granic pod tym samym niebem pod którym żyjemy ty i ja.

Handlarz wyprowadza mi Broszkę na zewnątrz, żebym mogła zrobić kilka zdjęć na pożegnanie. Mówi że rzadko widzi takie trupy. Dziwi się że ona jeszcze była w stanie pracować, gdy ktoś już doprowadził ją do tego stanu. Ale jemu to w sumie obojętne. Sztuka to sztuka. Broszka jest po prostu kolejnym koniem który tylko przejdzie przez jego oborę. Wielu to przeszło, on zazwyczaj ich nie pamięta. Tak jest łatwiej.

No więc robię te kilka zdjęć. Kilka zdjęć które mogą ocalić jej życie. Gdy kończę delikatnie głaszcze ją po chrapach, delikatnie głaszcze po szyi chowając łzy tak, aby handlarz ich nie zobaczył. Bo wtedy wiem, że cena pójdzie w górę. W takich miejscach trzeba być twardym. I chować wszystkie emocje.

Gdy kończę robić te kilka zdjęć, patrzę jeszcze jak handlarz obraca się z Broszką i zabiera ją na jej stanowisko. A ona idzie, chwiejąc się na swoich wychudzonych nogach, z pochyloną głową, głową na której wisi cienki sznurkowy kantar. Taki typowy handlarski kantar, który zakłada się rzeźnym koniom, żeby mieć pewność że się nie urwą. Bo za mocno wrzyna się w głowę i powoduje zbyt wielki ból. Nie wiem, skąd handlarz ma pomysł, że Broszka będzie miała siłę gdziekolwiek uciekać, skoro ledwo stoi. Ale nie jestem handlarzem. Mogę nie rozumieć tego świata.

No i musiałam się Broszką rozstać. Handlarz wrócił z pustą liną, bo za chwilę jedzie po kolejne konie. Nie chce już chyba na to czekać. Za każdym razem boli mnie, że nie uratujemy wszystkich. Ale gdy odchodzę, słyszę rżenie Broszki wydobywające się zza grubych, starych murów. I czuję, że czasami ocalić jednego - to jak by ocalić dużo więcej. To jakby zebrać ludzi, pod tym samym niebem, którym jednak zależy, którzy widzą i czują inaczej. I tak naprawdę to trochę jakby ocalić cały świat. Handlarz zamyka za mną bramę, odjeżdżam. Ale obiecuję sobie, że tu wrócę. Tylko, że wrócę tu tylko jeśli Ty mi w tym pomożesz. Bez Ciebie Broszka tu zostanie. I stąd za chwilę ją zabiorą inni. Bo inaczej być nie może. I pod tym samym niebem zadzieje się jednak inaczej.

Broszka zbiera na życie zatem. Zbiera 7500 zł. Na swoje bezcenne życie i bezcenny transport. Transport do miejsca, gdzie to życie będzie trwać, nawet jeśli nie wiemy ile. Pomożesz jej zebrać? Broszka ma czas do 28 września. To środa. W środę zapadnie wyrok, od którego nie ma odwołania...

---------------------------------------------

Fundacja Centaurus działa w imieniu zwierząt od 2006 roku. Jest organizacją non profit. Centaurus to ponad 1500 ocalonych koni, prawie 200 osiołków, kilkaset psów i kotów, liczne zwierzęta gospodarskie. One wszystkie żyją dzięki takim osobom jak Ty. Bez tego wsparcia, ratowanie nie byłoby możliwe.

Z całego serca dziękujemy Ci za pomoc.

Masz pytania? Zadzwoń 518 569 487 - Karolina

Pomogli

Ładuję...

Organizator
7 aktualnych zbiórek
1080 zakończonych zbiórek
do końca
Wsparło 46 osób
2 040 zł (27,2%)
Brakuje jeszcze 5 460 zł
Adopcje