Koty na cmentarzu - bez pomocy nie przetrwają zimy!

do końca
Wsparły 33 osoby
1 615 zł (37,55%)
Brakuje jeszcze 2 685 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 28 Listopada 2020

Zakończenie: 14 Kwietnia 2021

Zimne, długie jesienne wieczory. Wiatr wieje, zacina deszcz, ale to wszystko widać za oknem, a my możemy siedzieć pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty w rękach. Tymczasem na jednym z warszawskich cmentarzy mieszka stado bezdomnych kotów, które same muszą co dzień i noc stawiać czoła chłodowi, wilgoci, zimnu, głodowi i chorobom...

Mieszkają tam przynajmniej kilkadziesiąt lat, a prawdopodobnie od samego początku. Kiedy je poznaliśmy, dbała o nie grupka starszych, empatycznych osób, z których większość niestety już zmarła [*].

Na szczęście znaleźli się ludzie, którzy chcą ich zastąpić i pomóc kotom cmentarnym przeżyć. Wszystkie koty ze stada od ponad 10 lat są wykastrowane, co jakiś czas niestety źli i nieodpowiedzialni ludzie podrzucają nowe, a z terenów likwidowanych okolicznych fabryk dołączają nowe koty wolno żyjące, które po przejęciu terenów przez deweloperów też potrzebują znaleźć względnie bezpieczną przystań.

Regularnie więc monitorujemy stan i skład stada, odławiając nowe egzemplarze do zabiegów, obserwując stałych bywalców i w razie potrzeby interweniując: prawie wszystkie koty ze stałego stada są już po zabiegach stomatologicznych, ze względu na zły stan uzębienia.

Koty, które rokowały na oswojenie, zostały zabrane z cmentarza, przekazane do tymczasowych opiekunów, znalazły domy docelowe. Ze stada ok. 35 kotów (stan z roku 2014) zostało kilkanaście sztuk mieszkających na stałe na tym terenie i kilka kotów dochodzących.

Staramy się, żeby codziennie koty odwiedził wolontariusz - karmiciel, zostawił świeżą wodę, posprzątał, nakarmił. Koty mają budki styropianowe rozmieszczone w miejscach, w których nikomu nie przeszkadzają i koty czują się tam bezpiecznie. Staramy się stale monitorować ich stan i w razie potrzeby wymieniać ocieplenie.

Niestety, to wszystko generuje duże koszta, z którymi już nie dajemy sobie rady. Praca przy opiece nad stadem to wolontariat, każdy poświęca na to własny czas i zasoby, ale wolontariuszy nie stać, by cały czas zapewniać temu sporemu stadu karmę, żeby opłacać faktury za leczenie u weterynarza (przy stadzie zaawansowanym wiekowo jak to największy koszt stanowią zabiegi stomatologiczne).

W roku 2020 z cmentarza zabranych zostało 7 kotów, z czego 6 to były koty podrzucone, a tylko jeden dziki po zabiegach wrócił na cmentarz. Wygenerowało to spore koszty, z którymi cały czas boryka się maleńka grupa wolontariuszy i zaledwie 2-3 osoby, które miesięcznie zdecydowały się przeznaczać jakąś kwotę na wsparcie.

Fundacja Bojkot zgodziła się w tym roku pomóc i zająć księgowością, dzięki czemu możemy zrobić większą zbiórkę, która ma szanse pomóc tym kotom przeżyć kolejną zimę, po ogromnie ciężkim roku - 2020/2021.

Bardzo prosimy, pomóżcie tym kotom mniej cierpieć, mniej głodować, mniej marznąć! Cmentarz to nie jest dobre, miłe ani bezpieczne miejsce dla kotów, ale jedyne, jakie mają i znają. Czy pomożecie poprawić ich komfort życia i przetrwać?

Obecnie na odłowienie i zabiegi weterynaryjne czekają 3 koty, w tym jeden kulejący. Musimy również zakupić karmę, żeby koty nie pozostawały głodne zimą. Budki również wymagają napraw i ocieplenia. Pomożecie?

Pomogli

Ładuję...

Organizator
24 aktualne zbiórki
42 zakończone zbiórki
do końca
Wsparły 33 osoby
1 615 zł (37,55%)
Brakuje jeszcze 2 685 zł
Wesprzyj