Fabryka psów - kolejne uratowane rottweilery w dramatycznym stanie!

Zbiórka zakończona
Wsparło 130 osób
8 543 zł (71,19%)

Rozpoczęcie: 23 Lutego 2020

Zakończenie: 31 Grudnia 2020

Dziękujemy za Twoje wsparcie – każda złotówka jest cenna.
Razem wielką mamy moc!
Gdy tylko otrzymamy rezultat zbiórki, zamieścimy go na stronie.
21 Lipca 2020, 13:32
Psy z fabryki nadal pod naszą opieką - potrzebujemy Waszej pomocy!

Helena, Lucjan, Czesiek i Lolek nadal przebywają pod nasza opieką. Wszystkie cztery.

Lucek to fajny, pozytywny pies z krótkim ogonkiem. Mimo warunków w jakich mieszkał, jest wyjątkowo otwarty na człowieka, choć wciąż nie może znaleźć domu.  Dogaduje się z innymi (spokojnymi) psami.

Czesiek natomiast jest psem nadpobudliwym, ma problemy z koncentracją. I choć lubi kontakt z człowiekiem, to nie potrafi się na nim skupić. To pies pełen energii. Potrzebuje cierpliwych opiekunów.

Helena to sunia również aktywna, malutka jak na rottweilera. Zwinna, szybka, ale ma w sobie dużo lęku. Na jej zaufanie trzeba sobie zapracować. Wtedy staje się ukochanym psem jednego opiekuna. Nie lubi kotów, małych psów, ptaków – poluje na nie.

Natomiast Lolek jest psem również lękowym. Ale już swoje lęki potrafi wyrażać bardziej dobitnie. Choć przywiera do ziemi skulony ze strachu, warcząc pokazuje, że coś mu się nie podoba. Lolek potrzebuje wyjątkowo doświadczonego domu I cierpliwych opiekunów. Szczególnie nie lubi mężczyzn. Zaufaniem szybciej obdarza kobiety.

Każdy z tych psów ma za sobą ciężką przeszłość i braki w socjalizacji. Potrzeba wielu miesięcy, a może lat, by odnalazły spokój I zaufały człowiekowi.

Wszystkie szukają domów z ogrodem bez małych dzieci.

Zanim jednak to się stanie, musimy je nadal utrzymać. Niestety trafiły pod naszą opiekę w czasie, kiedy świat dotknęła epidemia. Wielu darczyńców straciło pracę, jednocześnie zaprzestając pomocy psom z Fabryki. Rozumiemy to. Jednak sami nie damy rady. Koszty utrzymania, badań i opieki weterynaryjnej przekraczają nasze możliwości finansowe.

Wszystkie psy były zarobaczone w stopniu przekraczającym wyobraźnię. Do dziś walczymy z pasożytami i ze spustoszeniem jakie spowodowały w organizmie. Kolejne próbki kału i zeskrobina skóry zostały wysłane do analizy. Wkrótce ponowne badania krwi. Aktualnie w wynikach każdego z psów jest widoczny stan zapalny.

Środki na utrzymanie całej czwórki skończyły się już trzy miesiące temu. Sytuacja jest dramatyczna.

Ale plus taki, że psy nabrały masy i są weselsze. Niestety, szukając oszczędności musieliśmy im zmienić karmę na tańszą. Cztery worki 12 kg znikają w dwa i pół tygodnia, na miesiąc psy zjadają 6-7 worków. Nadal przebywają w płatnym hotelu pod opieką doświadczonego behawiorysty.

Pod naszą opiekę trafiły następne psy odebrane podczas interwencji w Niesułkowie, koło Strykowa. Cztery rottweilery przekazał nam OTOZ Łódź, niedługo po kolejnej interwencji, w której odebrał ponad 30 psów w złym lub dramatycznym stanie. Dwa z nich, labrador oraz rottweilerka Diana, nie przeżyły mimo starań wielu zaangażowanych osób.

Stan czterech psów: Heli, Cześka, Bolka i Lucjana jest bardzo zły. Zarówno psychiczny, jak i fizyczny wymaga pilnej uwagi i natychmiastowej pomocy.

Potrzeba odrobaczenia zewnętrznego i wewnętrznego, diagnostyki, odżywienia i odkarmienia, a także suplementacji oraz poprawy stanu sierści i troskliwej opieki.

Psy potrzebują czasu i spokoju. Wykazują zachowania agresywne, których podłożem może być lęk. Zapewne stan zdrowia również ma wpływ na ich zachowanie. Wszystkie psy są zapchlone i zarobaczone w stopniu przekraczającym wyobraźnię. Pasożyty widoczne nawet w kale i bez mikroskopu. (tak, mamy zdjęcie robaków w kale, ale oszczędzimy Wam go). Jakże ogromny dyskomfort muszą odczuwać te psy, strach myśleć! Ból brzucha, rozwolnienie, mdłości. Takie psy mają prawo być rozdrażnione.

Dlatego działamy metodycznie. Najpierw trzeba pozbyć się pasożytów. Wszystkie psy w etapie przejściowym, przebywają w kojcach, choć ich standard różni się od miejsca, w którym żyły do tej pory (sami zobaczcie na zdjęciu). Psy są pod opieką behawiorysty. Będziemy je poznawać, oswajać z człowiekiem i szukać domów tymczasowych. Chcemy, by psy po kilku tygodniach przeszły pod indywidualną opiekę; domową.

Miesiąc ich pobytu w hotelu kosztuje 1800 zł, do tego wyżywienie (około 800 zł miesięcznie), badania diagnostyczne (morfologia, biochemia, kał) ok. 2 500 zł, odrobaczenie, odpchlenie 2 000 zł, leczenie / suplementacja. Wszystkie koszty musimy mnożyć razy cztery. Nie znamy jeszcze wysokości pozostałych kosztów, ponieważ psy są przed badaniami. Leczenie jednego psa z tej fabryki zła pochłonęło ponad 3 000 zł w dwa tygodnie...

Możemy je ratować tylko z Waszą pomocą. Sami pracujemy charytatywnie i dajemy tym psom nasz czas, uwagę, pomoc, wiedzę, zaangażowanie. Ale za całą resztę musimy zapłacić. Dlatego każdy grosz się liczy.

UWAGA! 

Przypominamy, że to ta sama fabryka psów, z której 3 lata temu ratowaliśmy Kinga, Buffo, Baffi, Easy, Esperanzę, Nadię, Nelkę i Barrego. To 8 rottweilerów, które już uratowaliśmy z tej pseudohodowli!

Pseudo opiekun dostał przy kolejnej interwencji tylko mandat za to, że nie ma zgłoszonych do gminy psów z listy ras niebezpiecznych (nie jest wykluczone, ze niektóre psy mają papiery/metryki).

Wg inspektorów interweniujących warunki, w jakich przebywają psy, zagrażają ich zdrowiu lub życiu. Pseudo opiekun jest innego zdania: "zarówno tamta, jak i ta interwencja były poprowadzone tak, żeby wykazać jego winę. Wszystkie te organizacje prozwierzęce robią tak, żeby właściciel wypadł jak najgorzej".

Odebrana Diana była w strasznym stanie. W jej boksie nie było ani budy, ani miski z wodą. Z pierwszych badań i oględzin lekarza weterynarii wynikało, że Diana ma anemię - jest wyniszczona. Niestety, nosiła w sobie martwe płody i zakażenie w organizmie, przez co, mimo ratunku i zaangażowania, nie przeżyła.

A to zdjęcia z tej samej fabryki psów, bo nawet trudno nazwać ją pseudohodowlą sprzed 3 lat. Widać, że "standard" został utrzymany, a psy nadal są bezdusznie wykorzystywane do robienia pieniędzy. Żyją w okrutnych, strasznych warunkach. Wówczas uratowaliśmy 8 rottweilerów.

W ciągu kilku miesięcy całe 8-psiowe stado udało nam się odżywić, przebadać i wydać do kochających rodzin. Oto jeden z tych psów, któremu z Waszą pomocą zmieniliśmy życie:

Kochani, każdy, powtarzamy: Każdy z Was czytających może pomóc zmienić życie Heleny, Czesława, Bolka, Lucjana! Prosimy o pomoc dla nich! Z góry dziękujemy.

ZAPRASZAMY DO PRZEGLADANIA AKTUALIZACJI!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
0 aktualnych zbiórek
25 zakończonych zbiórek
Wsparło 130 osób
8 543 zł (71,19%)