Dzień bez weterynarza...

Wsparło 15 osób
562 zł (18,73%)
Brakuje jeszcze 2 438 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 12 Marca 2020

Zakończenie: 30 Kwietnia 2020

Niemal każdego dnia odwiedzamy gabinet weterynaryjny. Przygotowanie do adopcji jednego psa to co najmniej 3-4 wizyty. Przemnożywszy to tylko przez ostatnie 20 zabranych ostatnio do fundacji - daje 80 wyjazdów. Kontenery pełne psiaków podróżują po szczepienia, odrobaczenia, kontrole, badania krwi, (nierzadko te zabrane z bezdomności zostają na kroplówce z powodu wykrytej babeszjozy). Szczepimy zawsze kompletem, a szczeniaki kilkakrotnie. Korona- wirus może się schować, on przeminie, a my mamy na codzień zagrożenie parvowirozą. Parvo zbiera swoje żniwo i nie zamierza zniknąć, chociaż na przykład wścieklizna to w zasadzie choroba całkowicie zwalczona. Ale ludzi interesuje tylko to, co mogłoby zagrozić ludziom. 

Wełna po zabraniu z drogi.

Harenda, Saga i Limonka  jadą na pierwszą wizytę.

Cowboy przyjechał na oględziny.

Litwa - właśnie się okazuje, ile waży, a ile powinna ważyć...

Obrażony Cowboy w poczekalni.

Varna, Soczi i Odessa przyjechały na drugie szczepienie.

Przegrzeczna Kabała - drugie szczepienie.

Korona (bez wirusa!).

Piękny Gawronek czeka na pierwszą wizytę u weta w swoim życiu. 

Diuk okazał się grzeczny, wyluzowany i nawet całkiem dobrze poszło mu zapięcie na smycz.

Niezła grupa, czyli Eureka, Lukrecja i Flinta w kolejce do szczepienia.

Miesiąc w miesiąc fundacja dostaje blisko 2000 zł rachunku za profilaktykę i leczenie psów. Oprócz macierzystego gabinetu dochodzą zabiegi psów z hoteli. Każdy Pan Pies wyjeżdża do domu zaczipowany, z książeczką zdrowia, szczepieniami i, jeśli to tylko możliwe - po zabiegu sterylizacji (kastracji). Zabezpieczony na kleszcze, w obroży, oczywiście odrobaczony. Inaczej nie miałoby sensu całe to ratowanie. Pies kosztuje - tego także uczymy potencjalnych właścicieli. Pies się nie wyżywi ziemniakami z obiadu, nie wyzdrowieje bez leczenia, nie uchroni się sam od wirusów,  nie poda adresu, kiedy się zgubi.

Pies powinien mieć swojego lekarza, swoją kartę w jego gabinecie,  pies, żeby był szczęśliwy - musi być zdrowy, a jeśli zachoruje - ma uzyskać stosowną pomoc. Psy się diagnozuje, operuje, zostawia w szpitalu, odwiedza tam i nawet można je ubezpieczyć. Psy mogą być na diecie, ich odżywianie to cała wiedza. Tego też uczymy potencjalnych właścicieli, oddając im psa z książeczką zdrowia.  A zanim pies z bezdomności trafi do hotelu - jedzie na niebieską kozetkę pani dr Magdy i już wiemy, co nas czeka. 

Kwota zbiórki to dwie ostatnie faktury, poprzednia jeszcze wyższa. Prosimy Was o pomoc w obliczu totalnego przepełnienia i sezonu na kleszcze!

Pomogli

Ładuję...

Organizator
7 aktualnych zbiórek
31 zakończonych zbiórek
Wsparło 15 osób
562 zł (18,73%)
Brakuje jeszcze 2 438 zł
Wesprzyj