Waży niecałe dwa kilogramy. I ma wyrok... Nie pozwolimy jej zabić! Walczymy! Pomocy!

Wsparło 837 osób
20 680 zł (82,72%)
Brakuje jeszcze 4 320 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 16 Lutego 2021

Zakończenie: 1 Maja 2021

01 Marca 2021, 11:00
Koko w domu tymczasowym

26 lutego po konsultacji Koko otrzymała zielone światło i może wyjść ze szpitala. Zabieramy ją do domu tymczasowego, który zrobi wszystko, żeby Koko biegała za piłeczką!

https://www.youtube.com/watch?v=qu-XXb6e84s

Zadanie domowe: jak najczęstsza pionizacja suni czyli stawianie jej na 4ry łapki. 

Kilka/kilkanaście razy dziennie Koko jest pionizowana. Je na stojąco, jest głaskana na stojąco, jak również staramy się aby załatwiała się poza klatką i podkładami również na "stojąco". Powoli i do celu. Bedzie dobrze!

https://www.youtube.com/watch?v=dapbTQFEBNU

Nawet nie wiecie Kochani, jaka to ulga mieć na rękach psa, którego miało już nie być. Dziekujemy Wam raz jeszcze i dziękować będziemy !]

Pokaż wszystkie aktualizacje

01 Marca 2021, 10:55
Koko po operacji

Ponad 4ro godzinna operacja udała się! Efektem jest 8 gwoździ wraz z cementem. A wygląda to tak (po prawej przed operacją, po lewej po)

Przed nami długie i wyczerpujące miesiące rehabilitacji. Damy radę! Wspólnie postawimy malutką na łapki!

18 Lutego 2021, 17:07
Planowana operacja w poniedziałek późnym popołudniem

Mamy termin operacji Okruszka. Poniedziałek! Trzymajcie kciuki. Operację przeprowadzi Prof Jacek Sterna w Klinika Bemowo ul. Powstańców Śląskich 101. W klinice tej przyjmują również neurolodzy dr Sobczyńska i dr Sobczyński, którzy zajmują się diagnozą i leczeniem maleńkiej. Tam również ma najlepszą opiekę szpitalną.

W tym miejscu chciałybyśmy już podziękować Wam za wsparcie. Za to, że walczycie o malutką razem z nami. To wspaniałe mieć wokół siebie tak wielu cudownych ludzi. Razem mozemy więcej! Dziękujemy!

"Nie mogę sprawować nad nią opieki, nie mam czasu, siły, chęci, za droga diagnostyka - uśpijcie ją!".

To usłyszeli weterynarze, kiedy pewna osoba przyniosła malutką białą kuleczkę do kliniki weterynaryjnej. Sunia nie może chodzić, jednak czy to jest powód do odebrania jej życia skoro jest szansa, żeby je uratować? Kiedy usłyszałyśmy, że jest iskierka nadziei, niewiele myśląc, powiedziałyśmy: "TAK! POMOŻEMY JEJ!" 

Kupiona gdzieś w pseudohodowli za gotówkę, pewnie niemałą. Najważniejsze, żeby była jak najmniejsza a czy zdrowa i jak "wyprodukowana"- to już nikogo nie obchodziło. Pieniądze wręczone do ręki, radość z nabytego produktu. I tak cieszyła się sunia życiem przez półtora roku aż nie przestała chodzić. Wtedy już nie była kochana i cudowna, wtedy usłyszała wyrok. Bo na zakup słodkiego szczeniaka pieniądze się znalazły, na ratowanie jej życia już nie. Strasznie to przykre, strasznie...

Sunia cierpi na niestabilność szczytowo-obrotową. Z opisu neurologa cyt: "Brak korektury we wszystkich kończynach. Pies spastyczny 4 kończynowo. Czucie bólu kończynowego dobrze wyrażone we wszystkich kończynach. Brak deficytow z n.czaszkowych. Likalizacja C1-C6. Podejrzenie niestabilności C1-C2. Wykonano badania tomografii komputerowej. Stwierdzono niestabilność kręgów C1C2 z podwichnięciem zęba obrotnika w stronę dogrzbietową. Ponadto w badaniu mózgowia stwierdzono symetryczne, dość znaczne poszerzenie układu komorowego zwłaszcza w zakresie komór bocznych mózgowia. Widoczne skrócenie kości potylicznej - malformacja typu Chiari I."

Po kolejnych konsultacjach sunia została zakwalifikowana do kosztującej kilka tysięcy operacji, która ma odbyć się w piątek albo poniedziałek. Zabieg przeprowadzą najlepsi specjaliści w swojej dziedzinie. Operacja jest bardzo ryzykowna, nie mamy 100% pewności, ze sunia ją przeżyje, ale chcemy spróbować. Jeżeli jest chociaż minimalna szansa - chcemy to zrobić. Dla nas diagnostyka też jest trudna i za droga, my też nie mamy siły. Ale mamy chęci i chyba przede wszystkim - mamy serce dla tej malutkiej kruszyny, która już na starcie miała trudniej. Nie oszukujmy się, pseudohodowlany" rodowód z marszu niesie za sobą ryzyko przyszłych problemów, które Koko mieć będzie. Poza niestabilnością ma również zwichnięte rzepki, o których operacji będziemy myśleć później. 

Przybliżone koszta pełnego powrotu do zdrowia szacujemy na kilkanaście tysięcy. Wiemy, że porywamy się z siekierą na słońce, ale wiemy też, że otaczają nas cudowni ludzie, którzy pomogą nam postawić Kruszynkę na łapki i przywrócić radość jej życia.


Maleńka leży, bo sama nie utrzymuje się na łapkach. Ma założony "gorset", aby unieruchomić szyję, której poruszanie może wyrządzić jeszcze więcej szkód. Jest taka biedniutka, że łzy same lecą do oczu, jak się na nią patrzy... Chciałoby się zrobić wszystko, aby ją podnieść, patrzeć jak biega. Póki co jest nieszczęśliwa, ale bardzo spokojna. Jakby wiedziała, że pomoc nadeszła.

Maleńka nie jest jeszcze do adopcji. Przed nią poważna operacja, rehabilitacja i powrót do zdrowia. Dopiero wtedy będziemy myślały o znalezieniu jej domu, który już jej nie zawiedzie. Na razie myślimy o tym, żeby przeżyła. Teraz maleńka potrzebuje wsparcia i kciuków. Będziemy na bieżąco informować co z nią. Dziękujemy, że jesteście <3

Pomogli

Ładuję...

Organizator
3 aktualne zbiórki
19 zakończonych zbiórek
Wsparło 837 osób
20 680 zł (82,72%)
Brakuje jeszcze 4 320 zł
Wesprzyj