Pomóż nam utrzymać tę wolę walki...

Wsparło 40 osób
1 015 zł (10,35%)
Brakuje jeszcze 8 785 zł
Wesprzyj

Rozpoczęcie: 26 Października 2020

Zakończenie: 1 Kwietnia 2021

W pewnej łódzkiej wsi mieszkanka wypatrzyła w swojej stadninie nienaturalnie zataczającego się kociaka. Wyglądał na obolałego, a ogon wisiał bezwładnie. Nie czekając długo, kobieta zabrała kotkę do lokalnego weterynarza. Diagnoza była tragiczna... Uraz przedostatniego kręgu, złamanie ogona.

Skontaktowano się z nami, zabraliśmy Niedzielę (tak nazwaliśmy nową podopieczną) na jeszcze bardziej szczegółowe badania do naszej zaprzyjaźnionej kliniki. Cały czas mieliśmy nadzieję, że skutki tego, co spotkało malucha, uda się jeszcze naprawić.

Po szeregu wstępnych badań i rtg, niestety nasza nadzieja wygasła, poza uszkodzonym kręgiem, paraliżem, złamaniem ogona, musieliśmy zmierzyć się jeszcze z uszkodzeniem nerwu odpowiedzialnego za wydalanie moczu i kału.

Polały się łzy bezradności, stanęliśmy oko w oko z koniecznością podjęcia decyzji: co dalej? Zdecydowaliśmy się walczyć, czekały nas kolejne diagnozy, badania i operacja. Niedziela dostała leki przeciwbólowe, ogon został amputowany. Patrzyła na nas z ufnością, a my nie mogliśmy przekreślić jej życia.

Nie teraz, gdy w końcu zaczęła cieszyć się pacaniem sznurka, odpowiadać nieśmiałym mruczeniem na dotyk. Co oznaczało dla nas pozostawienie Niedzieli przy życiu?

Opieka nad kotem po takim urazie to codzienne, kilkukrotne wyciskanie jelit i pęcherza. Brzmi to brutalnie, ale nie sprawiamy tym bólu naszej podopiecznej, zwiększamy jej komfort. Niedziela przeszła wiele, cierpiała ogromnie, jednak obecnie chce być przy człowieku, czuje się zaopiekowana i bezpieczna, a my zyskaliśmy kota pieluszkowego, który do końca swoich dni będzie potrzebował naszej intensywnej pomocy.

Dlatego zwracamy się do Państwa z prośbą o pomoc w zapewnieniu tej kotce najlepszych warunków. Musimy opłacić koszty operacji, badań diagnostycznych, a także codziennie inwestować w środki odkażające, pampersy i podkłady. Konieczne jest również podawanie leków poprawiających pracę jelit, by kał nie zagnieździł się trwale w jelitach. Przeszłość Niedzieli jest nam nieznana, ale na pewno zakrawała o piekło na ziemi. Przyszłość zależny od nas i od wspierających nas ludzi.

Wiemy, że podjęliśmy słuszną decyzję utrzymując Niedzielę przy życiu, udowadnia nam to każdego dnia. Podsumujmy, owszem nie ma ogona, nie ma czucia przy oddawaniu moczu i kału, potrzebuje codziennej pomocy w podstawowych czynnościach, ale chce żyć. Kot inaczej postrzega swoją niepełnosprawność, nie myśli o niej, dostosowuje się do warunków, jakie ma.

Chcemy dać Niedzieli wspaniałe życie, bez względu na to, jak długie ono będzie. Wy również możecie być częścią jej historii.

Pomogli

Ładuję...

Organizator
12 aktualnych zbiórek
26 zakończonych zbiórek
Wsparło 40 osób
1 015 zł (10,35%)
Brakuje jeszcze 8 785 zł
Wesprzyj